fbpx

Rajd Dakar od lat uchodzi za najtrudniejszy rajd terenowy świata. To legenda motorsportu, symbol ekstremalnego wysiłku, granicznej wytrzymałości i nieustannej walki z naturą. Rzadziej mówi się jednak o tym, że Dakar jest również jednym z najdroższych sportowych projektów na świecie. Pytanie „ile kosztuje Dakar?” wraca co roku, ale nie ma jednej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, kim jesteś, w jakiej klasie startujesz i co chcesz osiągnąć. Spróbujmy to jednak policzyć, ale uprzedzamy – od tych kwot może zakręcić się w głowie!

Rajd Dakar ma reputację „najtrudniejszego rajdu świata”, ale z punktu widzenia portfela równie dobrze mógłby nosić tytuł „najdroższego”. Wysiłek potrzebny, by w ogóle dojechać na start, jest ogromny – fizycznie, organizacyjnie i finansowo – a nagrody pieniężne (zwłaszcza w klasach samochodowych) są zaskakująco niskie w porównaniu z budżetami, jakie trzeba przygotować. W świecie motorsportu mówi się, że jest drogo, a off-road potrafi być jeszcze droższy. A Dakar stoi na samym szczycie tej piramidy wydatków.

Odpowiedź na pytanie „ile kosztuje Rajd Dakar?” nie jest jednak jednoznaczna, bo Dakar to tak naprawdę kilka różnych dakarów. Inny jest dla amatora, który chce przeżyć przygodę życia i dojechać do mety. Inny dla zawodnika, który jedzie w środku stawki. A jeszcze inny dla profesjonalistów walczących o TOP10 czy podium.

Dla wielu start w Rajdzie Dakar to po prostu przygoda życia!

Wpisowe i opłaty obowiązkowe: ile kosztuje samo „wejście do gry”

Są koszty stałe, których nie ominie nikt. Najważniejsze to wpisowe, czyli opłata, która pozwala w ogóle stanąć na starcie. W sezonie 2026 wynosiła ona: 20 400 euro dla motocykli, 32 650 euro dla samochodów (w tym Stock, Challenger i SSV) oraz 45 900 euro dla ciężarówek. Kwoty da się nieco zredukować bonusami za np. więcej niż 10 startów Dakarze, ale kwota dalej pozostaje wysoka. I choć te liczby robią wrażenie, to trzeba pamiętać, że na szczęście obejmują też sporo elementów logistycznych i organizacyjnych: transport pojazdów, wyżywienie w trakcie rajdu, ubezpieczenie medyczne i cały system bezpieczeństwa oraz nawigacji.

Problem w tym, że wpisowe to jedynie fundament, na którym buduje się prawdziwy budżet: serwis, części, opony, paliwo, logistyka ekipy, noclegi „na biwaku” w różnych standardach, a często również dodatkowe pojazdy techniczne. W praktyce wielu debiutantów szybko odkrywa, że pieniądze kończą się nie na przelewie do organizatora, tylko na tym, co dzieje się wokół rajdu.

Wpisowe i motocykl, to już kwota około 60 tysięcy euro!

Motocykl: najtańsza droga na Dakar… i tak bardzo droga

Original by Motul: najtwardsza i najskromniejsza wersja Dakaru

Jeśli ktoś szuka najtańszego wejścia w Dakar na dwóch kołach, naturalnym kierunkiem jest kategoria Original by Motul. To klasa bez klasycznej obsługi assistance i bez mechaników. Uczestnik jadący w „OBM” sam jest sobie żeglarzem, sterem i okrętem. Tym samym osobiście serwisuje motocykl i ogarnia naprawy, a części i sprzęt są transportowane w ramach rozwiązań zapewnianych przez organizatora, ale w mocno ograniczonej ilości.

Mimo tego, że ta kategoria pozwala mocno ograniczyć koszty, to w zasadzie nie pozostawia miejsca na błąd. Rywalizacja w Original by Motul okupiona jest ogromnym obciążeniem, bo po wielogodzinnej jeździe na motocyklu, trzeba jeszcze znaleźć siłę na serwis motocykla. I przez to nauczyć się funkcjonowania przy minimalnej ilości snu.

Ta kategoria na biwaku cieszy się szczególnym szacunkiem wśród rywali, bo to Dakar w swojej najbardziej surowej wersji. Warto jednak pamiętać, że rzadko zdarza się, by zawodnik z tej klasy skończył rajd w okolicach czołowej dwudziestki klasyfikacji generalnej. Warto też pamiętać, że nie jest to kategoria dla każdego: nie dopuszcza się tu zawodników z Rally GP i niektórych z Rally 2. W praktyce, jeśli ktoś ma już sportowy poziom i tempo pozwalające realnie walczyć w górnej części tabeli, organizator może nie widzieć go w „najbardziej amatorskiej” formule.

W kategorii „Original by Motul” zawodnicy sami serwisują i naprawiają swoje motocykle, mają ograniczoną liczbę części zamiennych i nie mają żadnego mechanika.

Motocykl rajdowy i sprzęt: zanim ruszysz – już boli

Żeby w ogóle wystartować w Dakarze, trzeba mieć na czym jechać: albo własny motocykl, albo wynajęty z zespołu (np. w pakiecie z obsługą). Motocykl dakarowy, gotowy do przejechania rajdu, to koszt 35–40 tysięcy euro, a do tego dochodzi jeszcze osprzęt niezbędny do jazdy na odcinkach specjalnych. Jeśli zsumujemy motocykl + wpisowe, robi się z tego wydatek ponad 60 tysięcy euro, jeszcze zanim policzymy opony, części i logistykę.

Do tego dochodzą wydatki, których kibic często nie widzi, a które potrafią decydować o tym, czy zawodnik w ogóle przetrwa dwa tygodnie rajdowej rywalizacji. Części eksploatacyjne, materiały serwisowe, zapas filtrów, klocków, opon i dętek/mousse’ów, to koszt co najmniej 10 tysięcy euro. Kolejnych 7-10 tysięcy euro należy przeznaczyć na odzież ochronną (w tym kamizelkę pneumatyczną, kask z najnowszą homologacją, buty, rękawiczki, gogle, bieliznę techniczną) oraz wszelkiego rodzaju odżywki, suplementy i zapas żeli energetycznych.

Na tym jednak koszty wcale się nie kończą. Przepisy wymagają, by każdy zawodnik miał co najmniej dwóch mechaników, a koszt rejestracji każdego z nich to 10,5 tysiąca euro. Pakiet assistance to kolejnych blisko 11 tysięcy euro. Pozwolenie na małego busa do przewozu ekipy i części – kolejnych 6 tysięcy euro. Pozwolenie na zabranie kampera, w którym może spać zawodnik, zamiast w namiocie – kolejnych 10-12 tysięcy euro. Obecność każdej osoby w zespole, wliczając w to przeloty, zakwaterowanie przed i po rajdzie oraz paliwo, to średnio 7 tysięcy euro na głowę. I to nie licząc wynagrodzeń.

Spanie w kamperze czy w namiocie? Wszystko zależy od… budżetu.

Trzy poziomy budżetu na motocyklu: amator, „środek stawki”, czołówka

W rajdach, podobnie jak chociażby w maratonach na starcie spotykają się profesjonaliści walczący o zwycięstwo i ogromna grupa pasjonatów, dla których zwycięstwem jest sama meta; ta mieszanka amatorów i zawodowców to część „DNA” tej dyscypliny.

Amator: „chcę dojechać do mety”

Amatorski start, w którym celem jest przygoda życia i dotarcie do mety w rozsądnym tempie, to zwykle koszt około 90–100 tysięcy euro. To budżet, który pozwala wystartować, przetrwać rajd i realnie myśleć o jego ukończeniu – ale nie jest to kwota na walkę z najlepszymi.

Zawodnik półprofesjonalny: miejsca 20–80 i pakiet zespołu

Kolejnym progiem są zawodnicy jeżdżący już poważniej, ale niekoniecznie z ambicją podium. W ich przypadku najczęściej wchodzi w grę wynajem miejsca w teamie, który zapewnia obsługę na miejscu: mechaników, miejsce na biwaku, logistykę, materiały i części w określonym zakresie. Takich ekip jest kilka (w Europie mniej więcej 8–10), a ceny zależą od standardu. Są pakiety droższe – z miejscem w kamperze zamiast w namiocie, z lepszym zapleczem i większą „poduszką” części; są też tańsze, gdzie jeden mechanik obsługuje kilka motocykli i po prostu jest „mniej komfortu i mniej marginesu”. Całościowo, przy tym poziomie, budżet zamyka się zwykle w 100–150 tysiącach euro.

Im większe zaplecze, tym większe koszty.

Czołówka: TOP10, podium, Rally2 i Rally GP

Jeśli celem jest walka o czołowe pozycje – TOP10, podium w Rally2 lub interesuje go rywalizacja w Rally GP – koszty rosną lawinowo i bezlitośnie. Na tym poziomie Dakar przestaje być pojedynczym rajdem, a staje się elementem całorocznego programu sportowego, w którym każdy szczegół ma znaczenie. Sam start w Dakarze to wydatek rzędu 300–400 tysięcy euro, ale ta kwota obejmuje wyłącznie rajd – bez wcześniejszego projektu przygotowawczego.

Zawodnicy walczący o czołówkę nie mogą pozwolić sobie na improwizację. Potrzebują idealnie przygotowanych motocykli, często kilku egzemplarzy na sezon, osobnego sprzętu treningowego, rozbudowanego zaplecza części oraz zespołu mechaników i inżynierów obecnych nie tylko na rajdzie, ale również podczas testów i startów kontrolnych. Do tego dochodzą testy na pustyni, obozy treningowe, symulacje etapów i praca nad nawigacją – wszystko podporządkowane jednemu celowi: minimalizacji ryzyka i maksymalizacji tempa.

Jeśli zawodnik chce być realnie konkurencyjny, musi startować w całym cyklu mistrzostw świata w rajdach terenowych (W2RC), a nie tylko w Dakarze. To oznacza kolejne duże rajdy przed i po styczniowym starcie, logistykę na kilku kontynentach, transport sprzętu, obsługę zespołu przez cały rok oraz intensywny program treningowy. W efekcie pełny sezon na poziomie TOP10 zamyka się budżetem około miliona euro na zawodnika.

Na tym poziomie Dakar nie wybacza kompromisów. Każda oszczędność na etapie przygotowań może zamienić się w awarię, błąd nawigacyjny lub utratę minut, których nie da się już odrobić. Dlatego właśnie w czołówce ścigają się nie tylko najlepsi zawodnicy, ale także najlepiej zorganizowane zespoły – bo na Dakarze, szczególnie w czołówce Rally2 oraz w Rally GP, wygrywa nie tylko talent, lecz cały projekt.

Na biwaku etapów maratońskich wszyscy są równi – śpią w namiotach pod gołym niebem, a motocykle muszą naprawić sami.

Ukryty koszt Dakaru: starty przygotowawcze i trening przez cały rok

Warto też pamiętać, że Dakar nie jest imprezą, na którą można „wejść z ulicy”. Motocyklista-amator i tak musi mieć doświadczenie zdobyte w mniejszych rajdach. W praktyce, potrzebuje nie tylko samego startu w dwóch przystankach pokroju Rajdu Maroka czy Raju Abu Dhabi, ale też musi dojechać w nich do mety i zaprezentować co najmniej przyzwoite tempo. Organizator musi wiedzieć, że zawodnik ogarnia nawigację, ma solidne tempo i zna wszelkie zasady bezpieczeństwa. Każdy taki start to około 25–30 tysięcy euro, a skoro potrzeba dwóch, to robi się wydatek rzędu 50–60 tysięcy euro jeszcze przed samym Dakarem.

Do tego dochodzą treningi i przygotowania: obozy szkoleniowe, testy na pustyni, praca nad kondycją, a także sprzęt treningowy. Wielu zawodników ma dwa motocykle: jeden „startowy” (najczęściej nowy), drugi do treningów, przy czym sensownie jest trenować na maszynie możliwie zbliżonej do tej rajdowej. Sam budżet treningowy amatora (nie licząc motocykli), który w ogóle pozwoli zbudować formę i pewność siebie pozwalającą dojechać do mety Dakaru, to często kolejnych 20–30 tysięcy euro.

Udział w Rajdzie Dakar rozpoczyna się na wiele miesięcy przed wylotem do Arabii Saudyjskiej.

Cztery koła: SSV, samochody i ciężarówki – tu zaczyna się prawdziwy kosmos

W klasach czterokołowych koszty rosną jeszcze syzbciej. Dla porządku: solidny amatorski start w klasie SSV czy ciężarówce, nastawiony na dojechanie do mety, to zwykle okolice 300 tysięcy euro. W samochodach klasy Ultimate samo „miejsce” w programie pozwalającym jechać o sensowne lokaty, to około 600 tysięcy euro – ale przy poważnej walce i pełnym profesjonalnym podejściu bez budżetu rzędu miliona euro lepiej nawet nie podchodzić.

Warto pamiętać o tym, co najbardziej przeraża w samochodach i ciężarówkach: koszty awarii. W pakietach zwykle zawiera się tzw. daily parts, leasing auta na rajd i czasem dzień lub dwa testów, ale każda większa kraksa może oznaczać dziesiątki tysięcy euro dodatkowych wydatków. W praktyce, jedna „rolka” samochodem na pustyni potrafi wygenerować nawet 100 tysięcy euro kosztów po rajdzie.

Dlatego zespoły coraz częściej oferują dodatkowe ubezpieczenia (rzędu 50–100 tysięcy euro), które w pewnym zakresie chronią przed finansową katastrofą po skasowaniu auta – choć nie rozwiązują wszystkich problemów, bo odbudowa i części to wciąż osobna historia. W środowisku rajdowym często powtarza się, że większość spraw opłaca się „zabezpieczyć” finansowo przed startem, bo na miejscu – w pośpiechu i pod presją – ta sama część lub usługa potrafi kosztować wielokrotnie więcej.

Nad bezpieczeństwem uczestników Rajdu Dakar nieustannie czuwa rzesza osób.

Nagrody pieniężne: wielki paradoks Dakaru

I tu dochodzimy do punktu, który dla wielu jest szokiem: Dakar nie jest rajdem, w którym da się realnie zarobić na nagrodach. W kategoriach samochodowych, FIA (Międzynarodowa Federacja Samochodowa) wypłaca tzw. drobne na waciki. Zwycięska załoga (kierowca plus pilot) dostaje zaledwie po 5 000 euro (na głowę), zdobywcy drugiego miejsca – 3 000 euro, a trzeciego – 2 000 euro.

Wśród motocyklistów jest zdecydowanie lepiej, bo FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) płaci aż 50 000 euro za zwycięstwo, 25 000 euro za drugie miejsce i 15 000 euro za trzecie, a nagrody dostają też zawodnicy z miejsc numer cztery i pięć. Triumf w klasie Rally 2 to nagroda w wysokości 15 000 euro i tutaj, podobnie jak w klasyfikacji łącznej, nagradzana jest najlepsza piątka. Paradoksalnie, piąte miejsce w „generalce” to nagroda 5 000 euro, a za tę samą lokatę w Rally 2 – dostaje się o tysiąc euro więcej. Nagradzane są także czołowe trójki w klasyfikacjach kobiet, juniorów, debiutantów i Original by Motul. Co ciekawe, nagród pieniężnych nie przewidziano jedynie dla TOP3… motocyklowych weteranów.

Pomimo tego, że stawki wypłacane najlepszym przez FIM są zdecydowanie lepsze aniżeli w przypadku FIA, to ewentualne nagrody i tak nie stanowią realnego sposobu finansowania startów. Tu po prostu walczy się o przyszłe kontrakty, premie sponsorskie, punkty do W2RC i prestiż, który bywa cenniejszy niż przelew.

Zdobycie „Złotego Beduina” za zwycięstwo w Dakarze to 50 000 euro dla motocyklisty i aż 10-krotnie mniej w przypadku kierowcy samochodu…

Ile kosztuje Rajd Dakar?

Można powiedzieć zatem, że Dakar kosztuje tyle, ile wynosi ambicja zawodnika i tego, ile jest w stanie zapłacić za margines bezpieczeństwa. Motocyklowy amator powinien myśleć w budżecie w granicach 90–100 tys. euro, zawodnik półprofesjonalny idący w pakiet zespołu często wydaje w 100–150 tys. euro, a czołówka i w pełni profesjonalne zaplecze to już kwota 300–400 tys. euro, z perspektywą około miliona euro na pełny sezon. Pamiętajmy, że mówimy tu o kwotach za sam start w Dakarze. Realnie należy jeszcze doliczyć łącznie 70-90 tysięcy euro za okres przed-dakarowy: 50-60 tysięcy euro za same starty przygotowawcze oraz 20-30 tysięcy euro za treningi i testy. Koszt rywalizacji na czterech kołach zaczyna się od setek tysięcy euro i bardzo szybko wchodzi w poziom 600 tysięcy–1 milion euro i więcej.

I właśnie dlatego Dakar wciąż budzi taki respekt. Bo na starcie spotykają się ci, którzy ścigają się o sekundy, i ci, którzy ścigają się o własne granice. A każdy z nich płaci za to wysoką cenę, zanim jeszcze zobaczy pierwszą wydmę.

Czytaj więcej o Rajdzie Dakar 2026:

Zdjęcia: Red Bull Content Pool, KTM Media, Monster Energy, HRC, Duust Rally Team

KOMENTARZE