fbpx

Wielu początkujących motocyklistów szuka lekkiej maszyny, łagodnej i łatwej w prowadzeniu, ale która miałaby poważny, sportowy wygląd. Projektanci Kawasaki mocno się postarali, żeby sprostać takim oczekiwaniom.

???

Powyżej: Prosty przepis. Model Ninja jest niczym innym, jak obudowanym Kawasaki Z 650.

Miejsce premiery Almeria/Hiszpania
Podczas tego testu doszedłem do wniosku, że okolice hiszpańskiej Almerii to chyba najlepsze miejsce w Europie do jazdy na motocyklu. Byłem tam w ostatnich dniach stycznia, a termometry wskazywały 18oC. Niebo było bezchmurne, a od morza wiał lekki wiatr. Zaplanowana trasa wiodła niezliczonymi zakrętami. Ruch na drogach był znikomy, widoki fantastyczne, a nawierzchnia dobra lub idealna. Tylko na jednym, krótkim odcinku było nierówno, ale to dało mi możliwość sprawdzenia, jak zachowuje się zawieszenie w słabszych warunkach. Gdy wjechaliśmy wyżej w góry, zrobiło się trochę chłodniej. Miejscami temperatura spadła nawet do 8oC. Na szczęście rozgrzewały mnie emocje i sama myśl, że i tak mam kilkanaście stopni więcej, niż w Polsce, gdzie panowały akurat siarczyste mrozy. W Hiszpanii spędziłem tylko dwa pełne dni. Pierwszego jeździliśmy właśnie nową Ninją 650.

 


Fot. Kawasaki


Fot. Kawasaki

Powyżej: Zegary. Niedługo taki zestaw będziemy nazywać „klasycznym”. Ekrany wypierają obrotomierze ze wskazówką, nad czym wielu będzie ubolewać. Podoba nam się duży wyświetlacz biegów.

Zacznijmy od krótkiego uporządkowania zmian, jakie nastąpiły w ofercie Kawasaki. Dotychczas rolę najpopularniejszego motocykla dla początkujących i średnio zaawansowanych pełnił model ER-6n, a jego odpowiednikiem w wersji obudowanej owiewkami był ER-6f. W tym roku obydwa motocykle wycofano z oferty. W ich miejsce pojawiły się dwa nowe: Z 650 (wersja naked, odpowiednik ER-6n) oraz Ninja 650 (wersja bardziej usportowiona, następca ER-6f). Test tego pierwszego mogliście przeczytać w lutowym wydaniu Świata Motocykli. Teraz kolej na model Ninja 650.

Nie dla wielkoludów

Powyżej: Zbiornik paliwa, mieszczący 15 litrów, nie jest duży, ale niskie spalanie gwarantuje przyzwoity zasięg. Profil baku dobrze współpracuje z kolanami, co poprawia ergonomię w zakrętach.

Z 650 oraz Ninja 650 zostały zbudowane na tej samej platformie. Mają identyczne silniki, ramy i zawieszenia. Przygotowując ten materiał miałem ułatwione zadanie, bo tabelkę z danymi technicznymi prawie w całości skopiowałem z testu Z 650. Zmieniłem jedynie szerokość i wysokość pojazdu (inna kierownica i przednia szyba) oraz masę całkowitą (Ninja waży 6 kg więcej od „golasa”). Ponadto Ninja jest droższa od Z 650 o okrągłe 3 tys. zł.
Dwie wersje różnią się przede wszystkim wyglądem nadwozia, stopniem obudowania owiewkami, pozycją za kierownicą i wyglądem kokpitu. Choć fundamenty są jednakowe, Ninja 650 na pierwszy rzut oka wygląda na większy i poważniejszy motocykl. Zresztą na samym wyglądzie odmienności się nie kończą, bo po zajęciu miejsca za kierownicą okazuje się, że masz do dyspozycji trochę więcej przestrzeni i czujesz się swobodniej niż na Z 650.
Choć wygląd zewnętrzny może sugerować coś innego, kierowca zajmuje za sterami swobodną i neutralną pozycję. Nie ma mowy o kładzeniu się na zbiorniku paliwa i jeździe z „głową do przodu, tyłkiem do góry”. Pochylenie tułowia jest naprawdę delikatne. Jedynym problemem pozostaje mocne ugięcie nóg w kolanach, co przy moim wzroście powyżej 180 cm okazało się uciążliwe. Przekonałem się o tym dotkliwie już po przejechaniu pierwszych kilkudziesięciu kilometrów. Być może nieco ulgi przyniosłoby akcesoryjne, podwyższone siedzenie. Na standardowym siedzi się nisko, dokładnie na wysokości 790 mm. Nawet niskim osobom zapewnia to stabilne podparcie o podłoże całymi stopami.

 


Fot. Kawasaki


Fot. Kawasaki

Powyżej: Miejsce pasażera nie jest zbyt przestronne, ale gdy porównamy je z siedzeniami w maszynach typowo sportowych, to zaczyna przypominać tron królewski. Sądzimy, że takie miejsce jest ok. nawet do lekkiej turystyki.

Wysokość przedniej szyby można regulować (w trzech pozycjach), lecz żeby to zrobić, trzeba sięgnąć po narzędzia ukryte w małym schowku pod kanapą. Tak jak Z 650, model Ninja 650 też dostaje plus za jakość wykończenia i detale, takie jak np. regulowana klamka sprzęgła i hamulca.
Gdybym szukał swojego pierwszego motocykla i zdecydował się na model Ninja 650, na pewno od razu dokupiłbym akcesoryjną nakładkę na siedzenie pasażera. I wcale nie dlatego, że jestem egoistą i chcę jeździć tylko sam. Po prostu tył z nakładką wygląda obłędnie i stylistycznie nawiązuje to słynnego H2.

 

Lekko i przyjemnie

W stosunku do poprzednika, czyli ER-6f, tegoroczna Ninja 650 jest o 16 kg lżejsza. Odchudzenie motocykla było możliwe głównie dzięki nowej ramie, co dało oszczędność 10 kg. Nowy wahacz – kolejne 3 kg. Konstruktorzy zmienili też jednostkę napędową, zawieszenie i dorzucili sprzęgło antyhoppingowe. Na koniec panowie od wizerunku dołożyli jeszcze odmienione szaty, które dodały trochę pikanterii i bardziej sportowego wyglądu.
Motocykl prowadzi się z dziecinną łatwością. Stworzono go dla początkujących i da się to odczuć już przy pierwszym kontakcie. Lekkość, zwrotność i poręczność to jego podstawowe cechy. Z drugiej strony, kiedy zaczynasz jechać szybciej, podwozie wciąż zachowuje się stabilnie i pozwala na naprawdę wiele. Owszem, nie ma tu widelca typu upside-down, ale nie potrzeba go w przypadku maszyny dla początkujących i średnio zaawansowanych. Wprawny kierowca za sterami Ninja 650 i tak będzie w stanie złoić tyłek takiemu bez wprawy, choć na trzykrotnie mocniejszym i trzykrotnie droższym sprzęcie. Nie zawiodły mnie także hamulce. Działają bardzo skutecznie i oferują znakomitą dozowalność siły hamowania.

 


Fot. Ula Serra Prats


Fot. Ula Serra Prats

Powyżej: Opony Metzeler Roadtec Z8

Pokojowe zamiary

Powyżej: Układ wydechowy spełnia wyśrubowane normy emisji spalin Euro4, a jednocześnie wszystkie tłumiki mieszczą się pod spodem maszyny. Takie rozwiązanie obniża środek ciężkości i pozytywnie wpływa na prowadzenie.

Jeszcze raz podkreślę – niech nie zwiedzie Cię nazwa Ninja, która od razu kojarzy się z rasowym, sportowym motocyklem, spartańską pozycją kierowcy, wyśrubowanymi osiągami i agresją. W tym przypadku wojownik przybywa z misją pokojową. Ma łagodny temperament i przyjazne usposobienie.
Dwucylindrowy silnik generuje maksymalnie 68 KM. Jego osiągi nie zrobią wrażenia na wyjadaczach, ale jeśli powiemy początkującemu, że prędkość 100 km/h osiągnie w 4 sekundy, powinien być usatysfakcjonowany. Moc maksymalna jest wprawdzie odrobinę mniejsza niż w poprzedniku (ER-6f miał 72 KM), lecz poprawiona została charakterystyka pracy w dolnym i średnim zakresie obrotów. I tutaj warto dodać, że łagodny wcale nie znaczy nudny.

 


Fot. Kawasaki


Fot. Kawasaki

Powyżej i poniżej: Jednostka napędowa identyczna jak w wersji naked, czyli Z 650. Dwa cylindry w rzędzie chłodzone cieczą, 649 ccm pojemności i 68 KM mocy. Dla początkujących w zupełności wystarczy.


Fot. Kawasaki


Fot. Kawasaki

Podczas testu zrobiliśmy po krętych, górskich trasach ponad 230 km i nawet przez chwilę nie miałem ochoty przerywać zabawy. Mocy mogłoby brakować głównie w trasie i na długich prostych, ale to nie jest motocykl turystyczny. Ninja 650 to maszyna użytkowa, doskonała dla początkujących, idealna na dojazdy do pracy i by pokręcić się po mieście. Podczas weekendowej wycieczki również się sprawdzi, jeśli tylko nie oczekujesz sprinterskiego tempa na autostradach. Oczywiście zawalidrogą też nie będziesz, bo maksymalna prędkość zielonej strzały to okrągłe 200 km/h.
Zużycie paliwa zależy – co naturalne – od stylu jazdy. Pod koniec dnia testów mój komputer pokładowy wskazał średnie spalanie na poziomie 5,2 l/100 km, ale na pulpicie motocykla, który testowała zaprzyjaźniona dziennikarka ze Szwecji, zobaczyłem wynik 3,8 l/100 km. Jak widać, rozstrzał może być naprawdę duży, więc nie przywiązujcie się zbyt mocno do konkretnych wartości.

 

Prawie bezkonkurencyjna

Powyżej: Przednia podwójna lampa Ninja 650 wyraźnie nawiązuje to topowych, sportowych modeli Kawasaki. Odzież testera Kask schuberth sr1 Kurtka Spidi Warrior Tex Spodnie Spidi Rękawice Shima.

Pisząc o wersji naked, nie miałem problemów ze wskazaniem najgroźniejszych rywali, bowiem Z 650 musi walczyć o klienta z takimi sprzętami, jak Yamaha MT-07, Suzuki SV 650 czy Honda CB 650F. W przypadku modelu Ninja 650 sprawa się komplikuje. Jedynie Honda ma w ofercie motocykl, który można postawić naprzeciw nowej „Kawy”. I jest to rywal naprawdę groźny – CBR 650F. Honda kosztuje o niespełna 3 tys. zł więcej, ale oferuje rzędowy, czterocylindrowy silnik o mocy 91 KM. U pozostałych producentów obecnie nie widzę motocykla, który wygląda, jak prawdziwy ścigacz, ale jest kierowany do osób z niewielkim stażem motocyklowym. Suzuki miało kiedyś GS 500F, czyli wersję z owiewkami, ale już nie produkuje tego modelu. Yamaha proponuje Tracera 700, ale to przecież lekki, uniwersalny turystyk, który ścigacza nie próbuje nawet udawać. Ninja 650 pozostaje zatem prawie bezkonkurencyjna. Tylko Honda może namieszać i odebrać Kawasaki część klientów. Aż się prosi o przygotowanie testu porównawczego.

W zielonych barwach

Powyżej i poniżej: Układ hamulcowy oferuje świetną siłę hamowania i w pełni satysfakcjonującą precyzję. Zastanawiam się, czy ciągle powinniśmy jeszcze wspominać, że motocykl jest wyposażony w system antypoślizgowy, czy dla wszystkich stało się już oczywiste, że każdy współczesny motocykl po prostu musi mieć ABS w standardzie.

W obecnej sytuacji nie trzeba być wróżbitą Maciejem, żeby przewidzieć powodzenie nowej „Kawy” na naszym rynku. Przyszłość Ninja 650 widzę w zielonych barwach z kilku powodów. Po pierwsze – ma przystępną cenę w okolicach 30 tys. zł, po drugie – poprzednik, czyli ER-6f, był bardzo popularny, a po trzecie – wciąż nie brak motocyklistów z zamiłowaniem do sportowego stylu. Jeśli osoba wchodząca do salonu Kawasaki powie: „Dopiero zaczynam zabawę z motocyklami, ale chcę jeździć ścigaczem” to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyjedzie stamtąd na nowej „sześćsetpięćdziesiątce”.

Almeria
Fot. James Wright


Fot. James Wright

Dane techniczne kawasaki ninja 650, eksploatacja i cena

Powyżej: Po zdjęciu owiewek, kanapy i zbiornika paliwa naszym oczom ukazuje się stalowa, kratownicowa rama, identyczna, jak w przypadku Z 650, choć w wersji naked nie jest schowana pod plastikami, tylko dumnie wyeksponowana.

SILNIK
Typ > czterosuwowy, chłodzony cieczą
Układ > dwucylindrowy, rzędowy
Rozrząd > DOHC, cztery zawory na cylinder
Pojemność skokowa > 649 ccm
Średnica i skok tłoka > 83 i 60 mm
Stopień sprężania > 10,8: 1
Moc maksymalna > 68 KM (50,2 kW) przy 8000 obr./min
Moment obrotowy > 65,7 Nm przy 6500 obr./min.
Zasilanie > elektroniczny wtrysk paliwa
Smarowanie > z mokrą miską olejową
PRZENIESIENIE NAPĘDU
Sprzęgło > mokre, wielotarczowe, antyhopping
Skrzynia biegów > 6-biegowa
Napęd tylnego koła > łańcuch
podwozie
Rama > stalowa, kratownicowa
Zawieszenie przednie > widelec teleskopowy,
? 41 mm, skok 125 mm
Zawieszenie tylne > poziomy amortyzator back-link, regulacja napięcia wstępnego sprężyny, skok 130 mm
Hamulec przedni > dwie tarcze pływające, ? 300 mm, zaciski dwutłoczkowe
Hamulec tylny > pojedyncza tarcza, ? 220 mm,
zacisk jednotłoczkowy
Opony przód i tył > 120/70-17 i 160/60-17
elektronika
ABS > w standardzie Bosch 9.1 M
Kontrola trakcji > brak
Inne: > brak
wymiary i masy
Długość > 2055 mm
Szerokość > 740 mm
Wysokość > 1135 mm
Wysokość siedzenia > 790 mm
Rozstaw osi > 1410 mm
Kąt pochylenia główki ramy > b.d.
Masa pojazdu gotowego do jazdy > 193 kg

Eksploatacja
prędkość maks.: 200 km/h
Zasięg motocykla: 340 km
Zbiornik paliwa: 15 l
Zużycie paliwa deklarowane: 4,3 l/100 km
Zużycie paliwa w teście: 5,2 l/100 km

 

Cena 33 500 zł, Probike S.A., ul. Rosoła 8c 02-786 Warszawa www.kawasaki.pl

konkurent na rynku

Honda CBR 650F Żywot nowego modelu Kawasaki byłby usłany różami, gdyby nie jeden, groźny rywal na horyzoncie. Jest nim Honda CBR 650F, dysponująca czterocylindrowym silnikiem, mocniejsza o 23 KM, droższa o niespełna 3 tys. zł.

KOMENTARZE