fbpx
Advertisement

Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed startem sezonu 2026. W tabeli czasów można znaleźć kilka potwierdzeń zimowych przewidywań, ale też kilka wyników, które każą spojrzeć na układ sił trochę inaczej. Kto po próbach w Buriram może być spokojny o swoją formę, a kto raczej rozpocznie sezon z niepokojem?

Aprilia kończy testy z przytupem

Jeśli ktoś wciąż miał wątpliwości, kto może być największym wygranym zimowych przygotowań, w Buriram dostał bardzo jasną odpowiedź. Marco Bezzecchi zakończył testy z najlepszym czasem – 1’28.668, czyli wynikiem minimalnie szybszym od dotychczasowego rekordu toru Chang International Circuit. Co ważniejsze, nie był to pojedynczy szybki przejazd na świeżej oponie. Tempo w symulacji wyścigu również należało do najlepszych.

Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że Aprilia wygląda nie tylko za sprawą „Beza”. Ai Ogura zakończył drugi dzień na drugim miejscu i potwierdził, że Buriram wyraźnie mu odpowiada. Warto przypomnieć, że rok temu właśnie w Tajlandii – podczas swojego debiutanckiego weekendu w MotoGP – również zaprezentował się bardzo solidnie. Prawdziwą odpowiedź na pytanie o jego potencjał przyniosą dopiero kolejne rundy, ale początek sezonu może mieć obiecujący.

Duże znaczenie ma także powrót Jorge Martina. Mistrz świata z 2024 roku nie brał udziału w testach w Malezji, więc dopiero w Tajlandii po raz pierwszy w tym roku wyjechał na tor. Już po pierwszym dniu mówił jednak, że po raz pierwszy naprawdę czuje, że RS-GP jest „jego motocyklem”. Zmiany w pozycji na motocyklu i ergonomii wyraźnie pomogły – a jeśli Martin rzeczywiście zaczyna czuć się na Aprilii naturalnie, to dla rywali może to być nienajlepsza wiadomość.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez MotoGP™ (@motogp)

Ducati szybkie jak zwykle

W przypadku Ducati zimowe testy przebiegały w typowy dla tej marki sposób: dużo pracy, dużo porównań i sporo dyskusji nad szczegółami. Najważniejszym tematem była decyzja dotycząca pakietu aerodynamicznego – wciąż trwały porównania między rozwiązaniami z sezonów 2024 i 2025.

Najwięcej uwagi przyciągał oczywiście Marc Marquez. Hiszpan zakończył pierwszy dzień na drugim miejscu mimo dwóch wywrotek, a w niedzielę również nie obyło się bez przygód – podczas symulacji wyścigu zaliczył trzecią wywrotkę w trakcie tych testów. Sam tłumaczył ją brakiem koncentracji i zmęczeniem związanym z chorobą, która trapi go od kilku dni. Mimo to zakończył testy jako najszybszy zawodnik Ducati, co tylko pokazuje, jak duży zapas wciąż ma urzędujący mistrz świata. Nawet gdy weekend nie układa się idealnie, tempo pozostaje niezwykle mocne.

Pozytywnie o zimowych przygotowaniach mówił także Pecco Bagnaia. Włoch przyznał, że nowe Desmosedici ma inne „DNA” aniżeli zeszłoroczna konstrukcja, ale jednocześnie lepiej odpowiada jego stylowi jazdy. To istotna zmiana po sezonie, w którym często narzekał na charakterystykę maszyny. Może się zatem okazać, że dwukrotny mistrz świata ponownie regularnie będzie walczył w czołówce, a ubiegłoroczne koszmary – odejdą w zapomnienie.

 

Bardzo mocno przez całą zimę wyglądał także Alex Marquez. Zawodnik zespołu Gresini Racing był jednym z najszybszych zawodników testów w Malezji, a w Buriram potwierdził tempo, kończąc pierwszy dzień na szczycie tabeli. Wiele wskazuje na to, że także w tym sezonie będzie potrafił włączyć się do walki o najwyższe pozycje. Na inaugurację sezonu zabraknie natomiast wciąż kontuzjowanego Fermina Aldeguera, którego w zespole Gresini podczas testów zastępował Michele Pirro.

Solidnie prezentował się również duet VR46 Racing Team. Zarówno Franco Morbidelli, jak i Fabio Di Giannantonio regularnie pojawiali się w czołowej dziesiątce, choć każdy z nich pokazał swoje atuty w trochę innym obszarze – Morbidelli imponował pojedynczymi okrążeniami, a Di Giannantonio solidnym tempem na dłuższych przejazdach.

KTM bliżej czołówki

W przypadku KTM-a zimowe testy przyniosły raczej umiarkowany optymizm. Motocykl na sezon 2026 wydaje się stabilniejszy i bardziej przewidywalny niż jego poprzednik. Podkreślał to Pedro Acosta, który zakończył testy jako najszybszy zawodnik marki. „Pomarańczowi” zrobił krok do przodu, ale jeśli chce regularnie walczyć o zwycięstwa, wciąż musi znaleźć coś ekstra.

Acosta zwracał uwagę przede wszystkim na poprawę w zarządzaniu oponami w długich przejazdach – element, który w poprzednim sezonie często sprawiał KTM-owi problemy. Jednocześnie sam przyznał, że tempo Aprilii i Ducati wygląda na bardzo mocne i walka z nimi może być problematyczna. Regularne finisze w TOP5-6 wydają się na razie realnym celem dla Hiszpana.

Za jego plecami pracowali pozostali zawodnicy austriackiej marki. Brad Binder koncentrował się przede wszystkim na poprawie tempa na pojedynczym okrążeniu, które w poprzednich sezonach często utrudniało mu walkę o wyższe pozycje startowe. Maverick Vinales z kolei był najszybszym zawodnikiem KTM-a pierwszego dnia testów, choć drugiego dnia nie poprawił już swojego czasu, skupiając się bardziej na pracy nad ustawieniami. Nieco więcej pracy czeka natomiast Enea Bastianini, który poprawiał swoje tempo z dnia na dzień, ale w tabeli czasów pozostaje wyraźnie za czołówką.

Honda powoli wychodzi z kryzysu

Po kilku trudnych sezonach Honda zaczyna wyglądać jak projekt, który powoli wraca na właściwe tory. Wyniki z obu dni testów nie były spektakularne, ale ważniejsze jest coś innego – stabilność i coraz bardziej przewidywalne zachowanie motocykla, czego przez długi czas brakowało zawodnikom japońskiej marki. To wciąż nie jest poziom walki o zwycięstwa, ale różnica względem sytuacji sprzed roku jest wyraźna. Honda nie wygląda już jak zespół zagubiony, lecz raczej jak projekt, który powoli zaczyna odzyskiwać kierunek rozwoju.

Pierwszego dnia bardzo dobre tempo pokazał Johann Zarco, który przez moment znajdował się nawet w ścisłej czołówce tabeli czasów. W niedzielę fabryczni zawodnicy – Joan Mir i Luca Marini – utrzymywali się w okolicach pierwszej dziesiątki, potwierdzając, że tempo Hondy jest coraz bardziej konkurencyjne. Cenną pracę wykonał również debiutujący w klasie królewskiej Diogo Moreira, który skupiał się przede wszystkim na poznawaniu motocykla i analizowaniu stylu jazdy bardziej doświadczonych rywali.

Yamaha ma przed sobą trudny sezon

Najbardziej pesymistyczne nastroje panują w garażu Yamaha. Nowy projekt z silnikiem V4 wciąż znajduje się na bardzo wczesnym etapie rozwoju, a sami zawodnicy nie ukrywają, że droga do konkurencyjności będzie długa. Po testach w Buriram widać wyraźnie, że japońska marka znajduje się dziś raczej w fazie eksperymentów niż walki o czołowe pozycje.

Fabio Quartararo mówi wprost, że Yamaha może potrzebować kilku miesięcy, aby motocykl stał się naprawdę konkurencyjny. Według niego problemem jest nie tylko brak mocy, ale także trudności z prowadzeniem motocykla w zakrętach oraz przegrzewanie opon w długich przejazdach. Francuz przyznaje, że obecnie tempo wyścigowe Yamahy jest nawet o siedem–osiem dziesiątych sekundy na okrążeniu gorsze niż to, które zespoły prezentowały w ubiegłorocznym wyścigu w Tajlandii.

Nieco spokojniej sytuację oceniają pozostali zawodnicy. Jack Miller stara się szukać pozytywów w zachowaniu motocykla w szybkich sektorach i podkreśla, że nowa konstrukcja w niektórych obszarach zaczyna działać obiecująco, choć problem braku prędkości maksymalnej wciąż pozostaje bardzo wyraźny. Z kolei Alex Rins zwraca uwagę przede wszystkim na słabszą przyczepność i przyspieszenie na wyjściach z zakrętów w porównaniu z Ducati, Aprilią czy nawet Hondą.

Dla debiutującego w barwach Yamahy Toprak Razgatlioglu testy w Tajlandii były przede wszystkim okazją do dalszego poznawania motocykla i pracy nad ergonomią – Turek testował m.in. zmodyfikowaną kierownicę i pozycję za nią, aby lepiej dopasować M1 do swojego stylu jazdy.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez MotoGP™ (@motogp)

Garść plotek o sezonie 2027

W padoku od kilku tygodni trwa drugi, równie intensywny sezon – sezon plotek transferowych. Wielu kluczowych zawodników nie ma podpisanych umów na 2027 rok, a kilka potencjalnych ruchów może zupełnie zmienić układ sił w MotoGP. Co więcej, w kuluarach mówi się, że pierwszych oficjalnych informacji można spodziewać się dosłownie w najbliższych dniach – jeszcze przed przyszłotygodniowym startem sezonu.

Coraz częściej mówi się o możliwości przejścia Pecco Bagnaii do Aprilii, co byłoby jednym z największych transferów ostatnich lat. Jednocześnie kibice z pewnym niesmakiem przyjęli niedawną wypowiedź Marco Bezzecchi, który stwierdził, że dla niego nie ma większego znaczenia, kto będzie jego zespołowym partnerem w przyszłości – część fanów odebrała to jako przejaw arogancji. Widać jednak, że „Bez”, który niedawno sam przedłużył kontratk z producentem z Noale, po prostu skupia się na sobie i nie chce brać udziału w nakręcaniu plotek.

Warto zwrócić też uwagę na Ducati w szerszym kontekście. Marc Marquez przez długi czas nie chciał podpisywać długoterminowej umowy z Ducati, obawiając się o swoją dyspozycję po kolejnych kontuzjach i operacjach. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że ostatecznie może zgodzić się na kontrakt obejmujący sezony 2027 i 2028. Według plotek jego partnerem w fabrycznym zespole miałby zostać Pedro Acosta, a ogłoszenie tego tarnsferu to już w zasadzie formalność.

Kolejna układanka dotyczy KTM-a. W padoku coraz częściej mówi się, że do fabrycznej ekipy mogą trafić Alex Marquez oraz Maverick Vinales, co byłoby próbą zbudowania bardzo mocnego składu wokół rozwijającego się projektu RC16.

Najbardziej nerwowo wygląda jednak sytuacja w Yamasze. W padoku od dawna słychać, że Fabio Quartararo rozważa przenosiny do fabrycznej Hondy na mocy kontraktu opiewającego na 15 milionów euro. Widać, że Francuz po dawaniu Yamasze kolejnych szans, w końcu powie dość. Jednocześnie rozmowy producenta z Iwaty z Jorge Martinem wciąż nie zakończyły się podpisaniem kontraktu. W obliczu przejścia Bagnaii do Aprilii, „Martinator” niemalże na pewno wyląduje właśnie na M1-ce.

Na razie to oczywiście tylko plotki z padoku, ale historia MotoGP pokazuje, że właśnie w tym okresie zaczynają się rozmowy, które kilka miesięcy później zmieniają układ sił w mistrzostwach. Jedno jest pewne – zimowe testy dobiegły końca, a za kilka dni wszystkie te teorie zostaną brutalnie zweryfikowane na torze podczas pierwszego wyścigowego weekendu sezonu.

Pierwsza runda sezonu 2026 MotoGP – Grand Prix Tajlandii na torze Chang International Circuit w Buriram – odbędzie się już w weekend 27-29 lutego 2026.

Czytaj też: 

MotoGP testy Tajlandia – wyniki łączne:

  ZAWODNIK KRAJ TEAM CZAS
1 Marco Bezzecchi ITA Aprilia Racing (RS-GP26) 1m 28.668s
2 Ai Ogura JPN Trackhouse Aprilia (RS-GP26) 1m 28.765s
3 Marc Marquez SPA Ducati Lenovo (GP26) 1m 28.836s
4 Francesco Bagnaia ITA Ducati Lenovo (GP26) 1m 28.883s
5 Alex Marquez SPA BK8 Gresini Ducati (GP26) 1m 28.961s
6 Pedro Acosta SPA Red Bull KTM (RC16) 1m 29.021s
7 Franco Morbidelli ITA Pertamina VR46 Ducati (GP25) 1m 29.071s
8 Jorge Martin SPA Aprilia Racing (RS-GP26) 1m 29.167s
9 Fabio Di Giannantonio ITA Pertamina VR46 Ducati (GP26) 1m 29.173s
10 Joan Mir SPA Honda HRC Castrol (RC213V) 1m 29.296s
11 Raul Fernandez SPA Trackhouse Aprilia (RS-GP26) 1m 29.302s
12 Brad Binder RSA Red Bull KTM (RC16) 1m 29.392s
13 Luca Marini ITA Honda HRC Castrol (RC213V) 1m 29.451s
14 Johann Zarco FRA Castrol Honda LCR (RC213V) 1m 29.467s
15 Maverick Viñales SPA Red Bull KTM Tech3 (RC16) 1m 29.540s
16 Jack Miller AUS Pramac Yamaha (YZR-M1) 1m 29.672s
17 Fabio Quartararo FRA Monster Yamaha (YZR-M1) 1m 29.701s
18 Enea Bastianini ITA Red Bull KTM Tech3 (RC16) 1m 29.728s
19 Diogo Moreira BRA Pro Honda LCR (RC213V)* 1m 29.920s
20 Alex Rins SPA Monster Yamaha (YZR-M1) 1m 30.122s
21 Toprak Razgatlioglu TUR Pramac Yamaha (YZR-M1)* 1m 30.772s
22 Michele Pirro ITA Ducati Test Rider (GP26) 1m 31.777s

Zdjęcie główne: MotoGP

KOMENTARZE