fbpx

W najbliższą niedzielę 4 stycznia startuje najdłuższy i najtrudniejszy rajd terenowy – Dakar 2015. Z Laią Sanz, jedną z dwóch kobiet, które wystartują na motocyklach, rozmawia Celestyna Kubus.

Powtórka z zeszłego roku nie będzie łatwa

Laia Sanz

Rajd Dakar to setki zawodników, którzy co roku stają na starcie, marząc o jednym – dojechać do mety. Zaledwie garstka z nich walczy o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, pozostali są tam po to, aby pokonać własne słabości i chociaż raz w życiu osiągnąć ten jeden wymarzony cel. We wszystkich klasach dominują mężczyźni, jednak wśród nich mamy Laię Sanz, zawodniczkę, która od czterech lat w Rajdzie Dakar walczy jak równa z równymi.

Miałam okazję w tym roku dwukrotnie spotkać się z Laią, pierwszy raz po jej ogromnym sukcesie, jakim było 16 miejsce na Dakarze 2014, oraz na kilka dni przed jej wylotem do Buenos Aires, gdzie już 4 stycznia po raz kolejny zmierzy się z najtrudniejszym rajdem świata.

– Jak samopoczucie przed startem w Rajdzie Dakar 2015?

– Bardzo dobre, z niecierpliwością czekam na rozpoczęcie. Jestem zachwycona, bo rozpoczęłam nowy etap w karierze, mam nową, fantastyczną ekipę oraz bardzo dobry nowy motocykl. Jestem zadowolona ze wszystkiego i nie mam powodów do narzekań. Przed Świętami, które spędziłam w domu, miałam ostatnie treningi, a teraz już pozostała tylko podróż do Ameryki Południowej i oczekiwanie na pierwszy etap.

Zobacz także: Honda bierze dziewczynę na Dakar

– Co jest dla ciebie najważniejsze podczas tych ostatnich dni przed podróżą i startem?

– Teraz już jest za późno, żeby cokolwiek zmieniać i poprawiać, dlatego w tej chwili najważniejszy jest odpoczynek. Bo nie ukrywam, że ostatnie miesiące mieliśmy bardzo intensywne. Jednak poza samym odpoczynkiem ważne jest utrzymanie formy i mentalne całkowite nastawienie na start. Od tego momentu Dakar jest najważniejszy.

– Czego oczekujesz po tym Dakarze, jaki jest twój cel?

– Przede wszystkim chcę go ukończyć, a to nigdy nie jest proste. To prawda, że po ostatnim tak dobrym starcie będę chciała go powtórzyć albo chociaż zbliżyć się do tego wyniku, jednak – nie ukrywajmy – nie będzie to łatwe. Ale dam z siebie wszystko, żeby osiągnąć jak najlepszy rezultat.

Fot. Team HRC

Team HRC - Laia Sanz w towarzystwie kolegów z ekipy na Dakar i zawodników MotoGP - Marka Marqueza i Daniego Pedrosy.Fot. Team HRC

– Wejście do oficjalnej ekipy Hondy to większa presja czy motywacja?

– Presja nie, może większa odpowiedzialność, bo to jest bardzo ważna ekipa. a ja zostałam obdarzona ogromnym zaufaniem. Teraz zależy mi na pokazaniu im, że wybrali słusznie. Chcę wystartować najlepiej, jak tylko umiem. Nie mogę również patrzeć na to, co wydarzyło się podczas Dakaru 2014. To był mój ogromny sukces. Jednak każdy start jest inny i to, co teraz muszę zrobić, to dobrze pracować, dać z siebie sto procent i zobaczymy, co z tego będzie.

– Wystartujesz na motocyklu Honda CRF 450 Rally. Co możesz powiedzieć o tej maszynie?

– Jest jeszcze lepsza niż poprzednia, więc jestem bardzo zadowolona. Jest naprawdę wspaniała, widać, że to motocykl zrobiony na rajdy. Rama i zawieszenie sprawiają, że jest bardzo stabilny. Prosty w prowadzeniu, bardzo wygodny jeśli chodzi o pozycję kierowcy, do tego mocny silnik. Wprowadzono wiele zmian, które sprawiają, że jest jeszcze lepszy od wcześniejszych modeli. To najlepszy motocykl, jaki miałam w swoim życiu. Muszę to umiejętnie wykorzystać.

Fot. Team HRC

Laia SanzFot. Team HRC

– Z roku na rok Honda ma coraz mocniejszą ekipę, czy Dakar 2015 będzie należał do was?

– Czekamy na to. Myślę, że walka między Joanem Barredą a Markiem Comą będzie niezwykle zacięta. Zobaczymy, który z nich wygra. Mam nadzieję, że w Dakarze 2015 to będzie zawodnik Hondy. W tym roku Joan walczył o podium, nie udało się, ale przez cały rok pracował nad poprawą błędów z poprzedniego startu. Według mnie jest dużo lepszym zawodnikiem, tak naprawdę poprawił się we wszystkim. Więc jestem pewna, że nasza ekipa jest lepsza i mamy szansę na wygraną.

Kto powalczy o zwycięstwo

Laia Sanz

– Z roku na rok jest Ci łatwiej czy trudniej startować?

– Tak samo. Za każdym razem jest ciężko. W tym roku było mi trochę łatwiej podczas przygotowań, bo już od lata wiedziałam, co będę robić. W poprzednich latach było tak, że dopiero w październiku zaczynałam przygotowania, a to nie było zbyt komfortowe. Więc tym razem jestem bardziej zrelaksowana i dużo spokojniejsza.

– Zostawiłaś trial i skoncentrowałaś się na rajdach, do tego dwukrotnie wystartowałaś w rajdach w Maroku. Co ci to dało?

– Bardzo mi to pomogło. W poprzednich latach nie miałam możliwości jechać do Maroka, żeby trenować i zdobywać doświadczenie w rajdach. Ktoś może uważać, że dwa takie starty to mało, ale uwierzcie mi, że to naprawdę mi pomogło. Miałam możliwość popracować nad nawigacją i spędzić więcej czasu pracując z roadbookiem. Przed rozpoczęciem Dakaru spędziłam cały miesiąc w Maroku, więc mam nadzieję, że to mi pomoże. W poprzednich latach tak naprawdę jechałam z Dakaru na Dakar.

Fot. Team HRC

Laia SanzFot. Team HRC

– Zmieniłaś coś w swoich przygotowaniach w tym sezonie?

– Głównie to, że mogłam cały miesiąc trenować w Maroku. Dzięki temu zyskałam więcej pewności siebie. Poza tym przygotowanie fizyczne do rajdu wyglądało tak samo jak w poprzednich latach.

– Dakar 2015 po raz kolejny przejedzie przez Boliwię. Jakie masz wspomnienia z tych etapów?

– Boliwia jest ciężka przede wszystkim z powodu wysokości. Nie są to etapy skomplikowane, ale zmiana wysokości sprawia, że są uciążliwe. Do tego będzie tam etap maratoński, więc trochę mnie to martwi, bo mechanika to nie jest mój mocny punkt. Ale wtedy dałam radę, więc myślę, że teraz też będzie ok.

– Jak myślisz, czy Dakar 2015 będzie łatwiejszy, czy trudniejszy?

– Nie wiem, dokładną trasę poznamy dzień przed startem na briefingu. Wtedy organizatorzy opiszą nam etap po etapie. Myślę, że ten rajd będzie szybszy niż w pozostałych latach. Jestem też przekonana, że organizatorzy przygotowali dla nas jakąś niespodziankę. Jakiś podstępny, zdradliwy etap – tak jak w zeszłym roku. Co roku trafiamy na jakąś pułapkę, teraz też oczekujemy czegoś podobnego.

– Co będzie najtrudniejsze podczas tych dwóch tygodni?

– Za każdym razem to samo – wysokość. Wiele też będzie zależało od temperatury. Etapy w Argentynie mogą się zmieniać w zależności od upałów. Upał jest ciężki i dla zawodnika, i dla motocykla. Sprawia, że wszystko jest dwa razy trudniejsze.

Fot. Team HRC

Laia Sanz i jej koledzy z zespołu na Dakar.Fot. Team HRC

– Jak opisałabyś w skrócie twoich kolegów z ekipy?

– Paulo Goncalves – niezwykle ważna osoba w zespole, zawsze pomaga Barredzie; dobrze się rozumieją. Joan Barreda Bort – zawodnik przyszłości, przyszłych rajdów, zwycięzca. Jeremias Israel – jest bardzo wesoły i wnosi wiele uśmiechu do ekipy, dobry zawodnik. Helder Rodrigues – stary kot, ekspert, weteran rajdów z ogromnym doświadczeniem. Może nie jest uznawany za faworyta, ale może być z przodu stawki.

– Spróbujesz wytypować pięciu zawodników, którzy powalczą o zwycięstwo?

– Joan Barreda, Marc Coma, Olivier Pain, Helder Rodrigues i Sam Sunderland

– Czy w Rajdzie Dakar 2015 powalczysz o pierwsza dziesiątkę?

– Wydaje mi się, że obstawianie takiego wyniku, to byłaby dla mnie zbyt duża presja. Muszę iść krok po kroku i zdobywać niezbędne doświadczenie. Jeżeli powtórzę wynik z ostatniego rajdu (16 miejsce w klasie motocykli), to będzie dla mnie już ogromny sukces.

Rozmawiała Celestyna Kubus

Zdjęcia: Team HRC, Félix Romero i Asensi Carricondo (Presentacion_Laia)

Fot. Team HRC

Laia SanzFot. Team HRC

KOMENTARZE