fbpx

W ostatnich tygodniach kolejarze i media mocno grzeją temat bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych i mają ku temu powody. Liczba wypadków i ofiar rośnie w zastraszającym tempie. Dlatego rząd przyjął projekt nowych kar dla tych, którzy łamią przepisy podczas przejeżdżania przez tory. Politycy chcą też zwiększenia liczby urządzeń dyscyplinujących niesfornych kierowców.

Nawet 3 lata bez prawa jazdy

Ministerstwo Infrastruktury przygotowało projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zakłada, że kierowcy będą tracić prawo jazdy na 3 miesiące za wykroczenia popełnione na przejazdach kolejowych. Chodzi o objeżdżanie opuszczonych zapór lub półzapór, przejazd przez tory w czasie ich opuszczania albo podnoszenia oraz w momencie gdy na przejeździe są uruchomione czerwone światła. Na liście jest również wjazd na przejazd, kiedy tuż za nim nie ma miejsca na kontynuowanie jazdy.

W przypadku skazania za katastrofę w komunikacji lub spowodowanie wypadku na przejeździe kolejowym sąd miałby orzekać zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej 3 lata. W przypadku sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zakaz ten wynosiłby co najmniej rok.

Rozbudowa systemu Red Light

Choć system Red Light kojarzy się raczej z wyłapywaniem osób przejeżdżających przez skrzyżowania na czerwonym świetle, to jest umieszczany również na przejazdach kolejowych, by dyscyplinować niecierpliwych kierowców. Tu Dariusz Klimczak zapowiedział, że docelowo liczba takich systemów na przejazdach ma się zwiększyć.

Obecnie sytuacja wygląda tak, że CANARD ma 10 takich systemów zainstalowanych na przejazdach kolejowych. Urządzenia automatycznie wykrywają wykroczenia i wystawiają mandat. Kolej ma swój monitoring, ale jeżeli operator nie wyłapie wykroczenia, to ujdzie ono kierowcy na sucho.

Polak mądry po szkodzie

Impulsem do wprowadzenia zmian był głośny wypadek, do którego doszło na przejeździe kolejowym w okolicach miejscowości Sokolniki Suche. Według informacji z 9 września, w wypadku zginęła 1 osoba, a 7 przebywa w szpitalu. Pociąg zderzył się z ciężarówką. W wyniku zderzenia przewróciła się lokomotywa, a 6 wagonów wypadło z torów. Pojazd nie ma rogatek, ale jest na nim sygnalizacja świetlna.

Dzień później pojawiły się informacje, że w momencie zderzenia ciężarówka stała na przejeździe. Lokomotywa podniosła się, obróciła o 180 stopni i przewróciła na pierwszy wagon, uszkadzając jego bok.

W dniu 11 września odbył się ogólnopolski protest maszynistów, którzy chcieli zwrócić uwagę na problem bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych, a raczej jego braku. Dlatego pokonywali je z prędkością nie większą niż 20 km/h, co doprowadziło do opóźnień. Zwracali również uwagę na narracje pojawiające się w mediach. Ilekroć jest informacja o wypadku na przejeździe, to podaje się, że to pociąg wjechał w pojazd, a nie pojazd wjechał pod koła nadjeżdżającego pociągu.

Liczba ofiar na przejazdach kolejowych rośnie

Od 2005 r. PKP Polskie Linie Kolejowe prowadzi kampanię „Bezpieczny przejazd”, która m.in. gromadzi i publikuje dane o wypadkach. W 2025 r. doszło do 178 zdarzeń, w których zginęły 52 osoby, a 19 zostało ciężko rannych. W tym roku, do końca sierpnia odnotowano 130 takich zdarzeń, w których 18 osób zostało ciężko rannych, a 34 zginęły. Jeżeli spojrzymy jeszcze bardziej w przeszłość, to od 2019 r. statystyki przypominają sinusoidę.

Można się jedynie pocieszać, że po 2018 r. liczba wypadków spadła poniżej 200 rocznie. Nadal jest to jednak poważny problem. Każde zdarzenie to trauma nie tylko dla rodziny poszkodowanych kierowców i pasażerów pojazdów, ale również dla maszynistów. Choć z reguły wychodzą oni bez urazów fizycznych, to często psychicznie cierpią na zespół stresu pourazowego.

KOMENTARZE