Sezon 2027 przyniesie zmiany technologiczne nie tylko w klasie MotoGP, ale również w Moto2. Triumph zapowiedział, że pojawi się nowy silnik. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w połączeniu z nowymi motocyklami w Moto3 oraz MotoGP wszystko wskazuje na mniejsze różnice w mocach niż miało to miejsce dotychczas.
Na skróty:
Triumph aktualizuje silnik Moto2
Grand Prix Wielkiej Brytanii było doskonałą okazją dla Triumpha do poinformowania o tym, że w Moto2 pojawi się nowy silnik. Obecnie zawodnicy korzystają z platformy 765, która jest żywcem przeniesiona z modelu Street Triple, choć oczywiście niektóre komponenty są zupełnie inne od tych spotykanych w motocyklach drogowych.
Steve Sargent – dyrektor ds. produktu marki Triumph – powiedział, że od 2019 r. producent zwiększył moc, wprowadził zmiany w skrzyni biegów, a teraz zamierza zaprezentować zupełnie nowy silnik. Przy tych zapewnieniach nie padły żadne konkretne liczby. Wiadomo jedynie, że moc wzrośnie o 6 proc. Producent poprawił też przebieg krzywej momentu obrotowego w całym zakresie obrotów.

Głowica nowego silnika Moto2 / fot. Triumph
Nowa jednostka jest lżejsza o 2 kg od tej, z której zawodnicy korzystają obecnie. W pakiecie zmian są m.in. nowa głowica cylindrów ze zwiększonym przepływem powietrza. Zmieniono również kanały przepływowe oraz komorę spalania. Inżynierowie zmienili też ułożenie wlotu powietrza oraz punktów mocowania silnika do ramy. To znaczy, że w efekcie zobaczymy całkowicie nowe motocykle Moto2. Nie wiadomo jednak, czy oznacza to również zmiany w gamie Street Triple na rok modelowy 2027.
Mniejsze różnice w klasach
Ogłoszenie Triumpha można traktować nie tylko jako zapowiedź rewolucji w Moto2, ale również jako wskazówkę, dokąd zmierza cały cykl MotoGP. Wiadomo już, że w 2028 r. zawodnicy Moto2 będą korzystać z platformy marki Yamaha, która ma silnik CP2 po odpowiednich modyfikacjach. Ten krok oznacza wzrost pojemności i mocy do wartości znacznie bliższych klasie Moto2. Z kolei Moto2 powinno stać się bliższe MotoGP.
Jeżeli ta teoria się sprawdzi, to w praktyce oznacza to dla zawodników mniejszy szok po przejściu z jednej klasy do drugiej. Obecnie motocykle Moto3 są o ponad połowę słabsze niż te używane w Moto2. Z kolei maszyny Moto2 są słabsze i lżejsze od tych z MotoGP. To prowadzi nas do tego, że trzeba być talentem pokroju Valentino Rossiego lub Marca Marqueza, żeby już w pierwszym sezonie w nowej klasie mieć szanse na zwycięstwo.
Spłaszczenie klas i zmniejszenie różnic powinno uatrakcyjnić widowisko i zmniejszyć szanse na dominację jednego zawodnika, jak miało to miejsce dotychczas, choć taki scenariusz nadal będzie możliwy. Obecną dysproporcję pomiędzy Moto3, Moto2 i MotoGP najlepiej widać po wynikach kwalifikacji. W tym roku, podczas rundy na Silverstone różnica pomiędzy zdobywcą pole position z Moto3 i Moto2 wynosiła ponad 7 sekund. Z kolei pomiędzy Moto2 i MotoGP było to nieco ponad 5 sekund.







