Tym razem celem mojej podróży była miejscowość Biskupiec i gród Biskupiec niedaleko Kluczborka, a raczej Byczyny. Nie miałem tam daleko z domu, około 150 kilometrów w jedną stronę, więc nawet niezbyt zachęcająca temperatura mnie nie powstrzymała. To był najwyższy czas, by rozprostować kości i wyrwać się z domu.
Na skróty:
Odległość niby nieduża, ale to w końcu nadal była wczesna wiosna i musiałem wziąć poprawkę na krótki dzień i możliwość opadów. Bo gdy temperatura spada poniżej zera i zaczyna padać, lepiej nie siedzieć na motocyklu, który znajduje się daleko od garażu (chyba, że jest się Markiem Suslikiem w drodze na Syberię…). Finalnie okazało się, że słonce nawet na chwilę nie zniknęło z nieba i tym samym mogłem delektować się jazdą.
Pola jak „tapeta”
Szybko i bez zbędnych ceregieli dotarłem do obwodnicy Wielunia (trasa 74) i objechałem miasto, zjechałem z trasy i skierowałem się w stronę Byczyny. W zasadzie mogłem od razu pojechał główną trasą do Kluczborka, ale twierdzę, że omijanie głównych dróg podczas tego typu wycieczek zawsze robi dobrze wycieczce, jak i kierowcy.
Skierowałem się zatem najpierw ku miejscowości Skomlin, a potem już ruszyłem w kierunki Byczyny. Ładna trasa wśród pofalowanych i bardzo (już!) zielonych pól, których widok przypominał „tapety” jednego z systemów operacyjnych sprzed lat. Udało mi się nawet znaleźć dogodne miejsce na chwilę przerwy i zrobienie kilku zdjęć.
Długa historia
W końcu dojechałem do Byczyny. To jedno z tych miejsc, do których nigdy umyślnie bym się nie wybrał i pewnie bym nie żałował, bo przecież pojęcia bladego bym nie miał, że to miasteczko może zrobić na mnie tak duże wrażenie. 
Turystyczne odkrycie
Zanim wejdziemy na rynek, przywita nas wysoka Wieża Bramna Wschodnia, zwana Polską. Rynek niestety został w okresie PRL-u oszpecony totalnie niepasującym do całości budynkiem, w którym dziś mieści się bank. Cóż, podczas wojny miasto poważnie ucierpiało, a włodarzom poprzedniego ustroju politycznego nie zależało na dbaniu o zachowanie historycznego klimatu. Jeśli będziemy udawać, że tego nie widzimy, to jest naprawdę pięknie. 
Szczerze namawiam Was do odwiedzenie miasteczka, szczególnie teraz, kiedy jeszcze nie jest zbyt ciepło. Warto porzucić na chwilę motocykl i pospacerować wzdłuż murów obronnych. Byczyna jest jednym z moich największych odkryć turystycznych ostatniego czasu – polecam!
U „Rycerzy”
Gdyby było nieco cieplej, w Byczynie spędziłbym więcej czasu. Pojechałem jednak dalej. Bardzo chciałem zobaczyć gród Biskupiec. Jeżeli namówiłem Was na wycieczkę do Byczyny, to zdecydowanie nie powinniście opuścić i tego miejsca. 
Wszędzie, gdzie ciekawie
Po krótkiej przerwie wróciłem na trasę, by skierować się do Kluczborka. Sam nie wiem, dlaczego akurat tam. Może dlatego, że totalnie nie znałem tego miasteczka? A może dlatego, że Kluczbork brzmi historycznie? I słusznie, bo też ma długą historię (od połowy XIII wieku).
Ta zimowa przejażdżka po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że najlepszym sposobem na podróżowanie (nie tylko po naszym kraju) jest wyznaczenie jakiegoś punktu na mapie i dojazd do niego najmniej oczywistą drogą. Nie myślę tu rzecz jasna o jeździe terenowej, ale o wybieraniu tych mniej uczęszczanych dróg i zatrzymywaniu się wszędzie tam, gdzie uznamy, że może być ciekawie.







