fbpx

W końcu nawet Japończycy przyznali się, że pomysły na design swoich nowych motocykli czerpią od włoskich producentów. Okazuje się, że to wcale nie jest powód do wstydu. Wręcz przeciwnie.

W końcu nawet Japończycy przyznali się, że pomysły na design swoich nowych motocykli czerpią od włoskich producentów. Okazuje się, że to wcale nie jest powód do wstydu. Wręcz przeciwnie.

Ducati ST3

Do trzech razy sztuka

 

Sportowo-turystycznym maszynom Ducati już dawno należała się wizyta w salonie odnowy, niekoniecznie biologicznej. Tak też się stało, a kuracja odmładzająca objęła nie tylko kształt owiewek sportowo-turystycznego ST2, lecz także to, co pod nimi. Nowy silnik o identycznych jak w DS 1000 średnicy cylindrów i skoku tłoków chłodzony jest jednak cieczą. Jego nazwa Desmotre pochodzi od całkowicie nowych trzyzaworowych głowic. Większa pojemność skokowa i sprawność silnika spowodowały wzrost mocy względem starego ST2 do 102 KM. Większy jest także komfort jazdy dzięki podwyższonej owiewce i regulowanym na wysokość rączkom kierownicy. Dużo wydajniejsze reflektory wyposażono w zdalną regulację pozwalającą kierowcy z miejsca ustawić wysokość snopu światła, dostosowując go do obciążenia motocykla. Zastosowano także nowy, całkowicie elektroniczny zestaw przyrządów. Zmianom poddano także model ST4, poprzestano w nim jednak na zmianach w nadwoziu, pozostawiając ten sam ośmiozaworowy silnik. Zgodnie ze swoim przeznaczeniem motocykle serii ST nadal mogą być wyposażone w dedykowane im kufry bagażowe.

Ducati 749R

Wielki powrót

 

To ma być powrót w wielkim stylu na czołowe pozycje w mistrzostwach świata klasy Supersport. Ducati zdominowało już mistrzostwa świata Superbike, dlaczego zatem nie MŚ Supersport? Tym bardziej że 749R przypomina pomniejszoną wersję mistrzowskiej maszyny Neila Hodgsona. Z niej to zapożyczono wahacz wraz z całkowicie nowym układem dźwigni i amortyzatorem. Amortyzator i teleskopy pochodzą z katalogu Ohlinsa i odpowiadają specyfikacji Racing. Idą z nimi w parze najwyższej klasy promieniowe zaciski hamulcowe Brembo oraz lekkie, odkuwane koła Marchesini. Przekonstruowany silnik jest bardziej krótkoskokowy niż w pozostałych 749. Z tytanu wykonane są nie tylko korbowody, lecz także zawory i prowadnice zaworowe. W wersji drogowej silnik ten osiąga moc 116 KM przy 10 500 obr/min i moment obrotowy 80 Nm/ 8500 obr/min. O wyścigowym rodowodzie ma także świadczyć polakierowana na czerwono rama.

Moto Guzzi Breva V 1100

Większy brat

 

Moto Guzzi sukcesywnie odmładza swoją ofertę. Po sukcesie, jaki odniosła Breva V 750, duże nadzieje pokładane są w maszynie dla bardziej wymagających i doświadczonych motocyklistów – Brevie V 1100. Ten naked bike cieszy oko nowoczesną linią, jednak nie zabrakło tu akcentów typowych dla firmy przykładającej dużą wagę do kultywowania tradycji. Najważniejszym jest widlasty 83-konny twin, w którym poczyniono wiele istotnych zmian w stosunku do produkowanych dotychczas silników. Dwuzaworowe głowice mają po dwie świece zapłonowe, zastosowano nowe korbowody, tłoki o większej średnicy, zmieniono układ smarowania, a alternator powędrował pomiędzy cylindry. Całkowicie nowa jest sześciostopniowa skrzynia biegów i napęd tylnego koła wałem Kardana zamkniętym w jednoramiennym wahaczu. Wygodzie kierowcy ma służyć miniowiewka, pojemny 24-litrowy zbiornik paliwa oraz opcjonalnie układ ABS i dedykowane temu motocyklowi kufry bagażowe. Znakiem naszych czasów jest znakomicie się prezentujący, duży, wielozwierciadłowy reflektor i tylne światła z diodami LED.

MV Agusta F4 1000 Tamburini

Dwa łyki egzotyki

 

Tegoroczną nowością włoskiej marki jest F4 1000 kontynuujący tradycję F4 750. Podobieństwo obu motocykli jest oczywiste, wszak większość zmian poczyniono wewnątrz silnika. Powiększony do 1000 ccm silnik MV Agusty osiąga moc 166 KM. Jeszcze więcej wyciśnięto z silnika F4 1000 Tamburini, piekielnie drogiej wersji, której limitowana seria ma liczyć 300 sztuk. Czterocylindrowa rzędówka daje 173 KM mocy dzięki m.in. innowacyjnemu układowi wtryskowemu nazwanego przez MV Agusta TSS. Działa on na podobnej zasadzie jak układy stosowane w Formule 1, teleskopowo regulując długość kanału ssącego w zależności od obrotów silnika. Ekskluzywności F4 1000 Tamburini dodają ręcznie wykańczane karbonowe owiewki, magnezowy jednoramienny wahacz i najwyższej klasy zawieszenie. Dzięki temu zredukowano masę do 184 kg. Za ten dwukołowy klejnot nazwany imieniem twórcy F4 (a wcześniej Ducati 916) wytwórnia wystawia rachunek na 40 000 euro. Powodzenia.

KOMENTARZE