Na skróty:
Przyznać trzeba, że dawno w MotoGP nie było sezonu takiego, jak ten obecny. I nie chodzi tutaj o same wyniki sprintów i wyścigów, absencje czy pojedynki między rywalami. Mimo że już od lutego zasypywani jesteśmy kolejnymi rewelacjami dotyczącymi przyszłorocznych kontraktów – oficjalnych informacji brak. Jedynym zawodnikiem, który w tym roku oficjalnie podpisał umowę na sezon 2027 (i kolejne) jest Marco Bezzecchi, obecny lider klasyfikacji generalnej. Poza nim kontrakty na przyszły rok mają jeszcze: Johann Zarco i Diogo Moreira z Hondą oraz Toprak Razgatlioglu z Yamahą.
W każdym innym przypadku nie byłoby w tym nic dziwnego, a nawet można byłoby pochwalać wstrzemięźliwość producentów z ogłaszaniem składów. Już od dawna w MotoGP dyskutowano o tym, że kontrakty z zawodnikami podpisywane są zbyt szybko, przez co nie mają oni odpowiednio dużo czasu na pokazanie pełni swojego potencjału (na nowej maszynie lub w nowej klasie). Tyle tylko, że wszystkie miejsca na przyszły sezon w zasadzie są już od dawna rozdane, a jedyne czego brakuje, to ich oficjalnego potwierdzenia.
Powodem są przedłużające się negocjacje producentów MotoGP z Liberty Media dotyczące umów na lata 2027-2031. Kwestią sporną pozostawał podział zysków, ale podobno porozumienie udało się osiągnąć, a każdy zespół (bez podziału na fabryczne i satelickie składy) ma otrzymywać 8 milionów euro za sezon. I mimo że wszystkie strony w końcu się dogadały i do dopracowania zostały ostatnie szczegóły – oficjalnie umowa między producentami a Liberty jeszcze nie została podpisana. Brak tego kontraktu w zasadzie wstrzymuje wszystkie inne porozumienia w klasie królewskiej.
Tymczasem już w najbliższy poniedziałek 22 czerwca na torze Automotodrom Brno odbędą się pierwsze oficjalne testy przyszłorocznych motocykli. Dotychczas producenci sprawdzali nowe 850-tki podczas prywatnych prób i to tylko z zawodnikami testowymi. Teraz gdy mają szansę wypróbować je z etatowymi kierowcami i z nowymi oponami Pirelli – niewiele to zmieni. Wszystko przez planowane ogromne roszady w składach przed przyszłym sezonem. Każdy z zespołów fabrycznych (nie mówiąc już satelickich) w przyszłym sezonie zmieni co najmniej jednego ze swoich zawodników. Trudno spodziewać się w tym przypadku, że dany producent pozwoli sprawdzić nowy motocykl zawodnikowi, który lada moment zmieni barwy. Tym bardziej że prawdopodobnie każda marka będzie miała do dyspozycji tylko dwie maszyny oraz limitowaną liczbę opon.
W tej sytuacji w najbardziej uprzywilejowanej pozycji są Aprilia i Ducati, bo ich topowi zawodnicy nie zmieniają barw. W przypadku producenta z Noale testować ma lider mistrzostw Marco Bezzecchi, a na nową Aprilię na pewno nie wsiądą Jorge Martin czy Ai Ogura. Hiszpan i Japończyk w przyszłym roku mają reprezentować Yamahę. Tymczasem nowe Desmosedici sprawdzać będą jedynie urzędujący mistrz świata Marc Marquez oraz Fermin Aldeguer. Marquez zostaje w fabrycznym składzie Ducati, podczas gdy Aldeguer ma przejść z ekipy Gresiniego do VR46. Warto przypomnieć, że Pecco Bagnaia przechodzi do Aprilii, wracający do zdrowia Alex Marquez i Fabio di Giannantonio mają przenieść się do fabrycznego KTM-a, a Franco Morbidellego czeka najprawdopodobniej pożegnanie z MotoGP.
KTM, który szykuje się na prawdziwą rewolucję w swoich składach, prawdopodobnie postawi na swoich etatowych testerów – Pola Espargaro i Daniego Pedrosę – choć brak jeszcze oficjalnego potwierdzenia. Teoretycznie KTM wciąż zastanawia się, czy przedłużyć umowę z Maverickiem Viñalesem, ale jego udział w testach wydaje się mało prawdopodobny.
Z kolei całkiem inną strategię postanowiła obrać Honda, której tester Aleix Espargaro wciąż dochodzi do siebie po zimowej kontuzji z Malezji, a zakontraktowany na 2027 Johann Zarco jeszcze nie przeszedł koniecznej operacji po wypadku w Katalonii. HRC teoretycznie powinna wystawić swojego drugiego testera Takę Nakagamiego oraz tegorocznego debiutanta, coraz szybszego Diogo Moreirę. Zamiast tego, jak donosi Motorsport.com, na nowym motocyklu Hondy w poniedziałek mają jeździć Joan Mir (łączony z przejściem do Gresiniego) oraz Luca Marini (jego przyszłość jest niepewna).
Yamaha ma podobno postawić na Topraka Razgatlioglu, choć za kulisami wspomina się, że mimo wszystko szansę na nowej M1-ce może dostać też Fabio Quartararo. Francuz co prawda przechodzi do fabrycznej Hondy, ale jego wiedza może okazać się cenniejsza niż ryzyko związane z udostępnieniem mu nowego motocykla.
„To sytuacja, która dotyczy w zasadzie każdego zespołu. Mimo wszystko nie wykluczam, że przykładowo Quartararo będzie testował Yamahę. To dlatego, że będzie mógł zebrać dla producenta bardzo cenne dane” – mówił w wywiadzie dla GPOne.com Lucio Cecchinello, właściciel zespołu Honda LCR oraz szef IRTA (stowarzyszenia zespołów w Grand Prix).
Poniedziałkowe testy będą miały charakter całkowicie prywatny – podczas prób zabraknie przedstawicieli mediów, a także niedostępny będzie tzw. live timing. Kolejne testy 850-tek dla etatowych zawodników odbędą się w połowie września po GP Austrii na torze Reed Bull Ring.
Teoretycznie bez miejsca w MotoGP:
Przeczytaj też:
Zdjęcia: HRC, Ducati
Każdy, kto choć raz spróbował turystyki motocyklowej, wie, że jazda wokół komina i całodniowa trasa…
Podczas targów EICMA 2025 marka Norton zaprezentowała nowe motocykle, z którymi zamierza wrócić na rynek.…
Producent motocykli Harley-Davidson poinformował, że zamierza wrócić z produkcją silników Revolution Max do Stanów Zjednoczonych.…
Motocykle adventure cieszą się ogromną popularnością na całym świecie, w tym również w Polsce. Od…
Jednym z argumentów, które przemawiają do klientów kupujących chińskie motocykle, jest oczywiście ich cena. Wiele…
Rząd zaczął wdrażać przepisy, które znacząco ułatwią rejestrację pojazdów. Na pierwszy ogień poszła kwestia tablic…