Na skróty:
Wielu mówi, że mam najlepszą pracę na świecie i ciężko z tym dyskutować. Jako redaktor muszę trzymać rękę na pulsie, więc szukając motocykli do testów kieruję się z jednej strony prywatnymi upodobaniami, a z drugiej czystą ciekawością. Poniżej zobaczycie maszyny, które przykuły moją uwagę. Znając życie, wraz ze zbliżającym się sezonem ta lista będzie jeszcze ewoluować.
Patrzę na Z650RS i chciałbym nim jeździć. Nie przejechać się, a jeździć. Jest ładny, prosty i skuteczny, bo japoński. Liczyłem na to, że będzie odrobinę tańszy, ale może to i dobrze, bo jeszcze miałbym głupie pomysły. Nie chodzi mi tylko o styl, bo z pewnością Triumph Street Twin zada nieco więcej szyku. Przekonuje mnie silnik, który znam z Versysa 650 i Ninja 650. Nie jest wizualnie zbyt piękny, ale w razie konieczności lub ochoty wprowadzi do jazdy nieco rozrywki.
Muszę i chcę. Do tej pory nie udało mi się przetestować na torze w Poznaniu najważniejszego motocykla klasy superbike. To najbardziej utytułowana maszyna serii WSBK i o ile wszyscy mamy świadomość, że motocykl z Mistrzostw Świata łączą z seryjnym jedynie rama i blok silnika, to nie wypada go nie przetestować. Czas okrążenia w Poznaniu może nas zaskoczyć.
Szydziłem już z wyglądu nowej Yamahy, ale uważam, że będzie to czarny koń klasy hyper naked. Wyścig na moc maksymalną i osiągi na torze wyścigowym jest efektowny, ale w kontekście motocykla bez owiewek nieco pozbawiony sensu. Nowa MT-10 z poprawioną elektroniką i serią subtelnych zmian może okazać się złotym środkiem. Mocna, szybka, ale niezbyt radykalna. Poprzednie wersje były bardzo wygodne i nadawały się nawet do turystyki. Chcę ją przetestować wraz z szalonymi golasami typu Streetfighter V4 i sprawdzić, czy przypadkiem słabsza Yamaha nie okaże się lepsza.
Zawieszenie! To mnie najbardziej interesuje! Większy zbiornik to paliwa interesuje obieżyświatów, ale ja jestem typem, którego interesuje prędkość, z jaką możemy jeździć motocyklem w terenie. Uwielbiam przygody do których zachęca Tenere, ale od pierwszego testu krytykowałem jej zawieszenie. W szczególności przednie amortyzatory według mnie nie szły w parze z ogólnym charakterem maszyny. Potrzebowaliśmy więcej przyczepności przedniego koła w terenie i być może teraz to otrzymamy.
Tym motocyklem muszę się przejechać, żeby móc go ewentualnie polecać tym, którzy nie zjeżdżają z asfaltu. W dobie zalewających nas motocykli klasy adventure „klasyczny” sportowo-turystyczny motocykl to rzadkość. Dlatego dla wielu może to być zaskakująco dobre rozwiązanie. Pamiętam poprzednią wersję, która w mojej ocenie była świetnym, typowo japońskim motocyklem do niemal wszystkiego. Pomimo tego, że to nie jest typ maszyny, która leży w zakresie moich upodobań, to czuję, że GSX-S1000GT trzeba sprawdzić.
O tak! Wezmę, pojeżdżę, chwilę pomarzę i zapomnę. Do tej pory nie byłem fanem Lowridera S, ponieważ nie odpowiadała mi pozycja jazdy. Teraz patrzę na Harleya, który dzięki silnikowi o pojemności 117 cali będzie okrutnym dzikiem, którym będzie się dało gdzieś pojechać bez bólu krzyża. Pofantazjuję, że mógłbym sobie takim jeździć po mieście i w trasę. Gdy trafi się okazja, utrę nosa ze świateł wielu sportowym motocyklom i spróbuję je dogonić na zakrętach.
Interceptor to tylko przykład, bo chcę się przejechać niemal każdym Royal Enfieldem. Miałem okazję pojeździć jednym z nich w zeszłym roku i oczarowało mnie, jak nędznie się prowadził w porównaniu do „nowoczesnych” motocykli. Prostota i piękno biją od Enfielda tak mocno, że nie masz ochoty z niego zsiadać, chcesz go przytulać. To, że leniwie zmienia kierunki, hamuje tylko wystarczająco, a zawieszenie działa „jako tako”, odbieram jako niebywałą zaletę i odmianę od tych wszystkich „nieskazitelnych” maszyn. Liczę na to, że w tym roku kilka Royali przewinie się w redakcji.
Cel jest jeden – Tor Poznań! To, że ten motocykl wygląda świetnie, jest oczywiste. To, że będzie niewygodny na co dzień również. Ale! Zastanawiam się, jak dużo rozrywki może dać w trakcie amatorskiej jazdy na torze. Chodzi o to, że motocykle sportowe, jakie znaliśmy przez ostatnie 20-30 lat, odeszły w stronę maszyn wyścigowych z homologacją drogową. Są tak ekstremalnie mocne i szybkie, że wykorzystanie ich na ulicy jest praktycznie niemożliwe. Triumph słaby nie jest, bo generuje 180 KM, ale w kontekście nowych „litrów” wydaje się to być moc „rozsądna”. Dlatego na ulicy będzie cieszył oko i duszę, a jeśli okaże się szybki na torze, być może okrzyknę go najlepszym motocyklem niewyścigowym.
Triumph, którym po prostu trzeba się przejechać. Zupełnie nowa maszyna, wchodząca w najtrudniejszy i najbardziej wymagający segment. Kolejna próba zdetronizowania BMW GS. Nie przypuszczałbym, że brytyjski motocykl może zagrozić niemieckiej legendzie, ale sukces Tigera 900 dał pewien sygnał. Najbardziej intryguje mnie nowy, trzycylindrowy silnik ze zmienionym wykorbieniem wału. Oznacza to zupełnie nowy charakter maszyny. Druga ciekawostka to tylne zawieszenie, które sprytnie współpracuje z wałem napędowym. Testy nowego Tigera już za dwa tygodnie.
Jeżeli cena nie zabije tego motocykla, to może być hit. Desert X ma osiągi silnika zbliżone do Africa Twin, ale mnie kojarzy się z bardziej „rajdową” Tenere 700. Co najlepsze, w jego ramie siedzi silnik w układzie V-2, czyli taki, za jakim tęsknią fani pierwszej Hondy Africa Twin. Największy znak zapytania krąży wokół podwozia. Ducati potrafi zrobić genialne motocykle drogowe, ale czy wie, jak stworzyć ramę, wahacz i zawieszenie do jazdy w terenie?
Z pewnością źle nie będzie, ale biorąc uwagę, że będzie konkurować ze wspomnianą Hondą i Yamahą, to wyzwanie wydaje się być duże. W końcu Japończycy mają doświadczenie w budowaniu motocykli terenowych liczone w dekadach, a Włosi? Zawsze mogą grać nutą włoskiej unikalności… Pojeździmy, zobaczymy, najwyżej zaszufladkujemy Ducati razem z Moto Guzzi V85TT i uznamy je za kolejnego, fajnego dziwaka segmentu.
Motocykl, którego pragnę właśnie buduje się w Ducati Toruń. Od tego roku do mistrzostw świata klasy supersport dopuszczono model Panigale V2. Nie trzeba było długo czekać na reakcję AF Motors Racing Team z Torunia. Właściciel planuje wystawić takie motocykle do startów już w tym roku, a ja będę miał okazję je przetestować.
Zmiany, poza wymianą owiewek, podnóżków itp., obejmują zawieszenie i elektronikę. Miałem już okazję testować „prototyp”, czyli Panigale V2 zbudowane przez AF Racing Team według własnego uznania, zanim pojawiły się oficjalne regulaminy. Wygląda na to, że będzie to idealny motocykl łączący świat wściekłych sześćsetek i absurdalnie mocnych maszyn klasy superbike. Nie mogę się doczekać.
Kolejny motocykl, który czuję, że muszę objeździć, żeby wiedzieć. Bardzo często dostaję pytania na temat motocykli klasy 125 ccm i czuję się zobowiązany do tego, żeby móc polecić coś ciekawego. Zontesy mają (mówiąc delikatnie) osobliwą stylistykę, ich futurystyczne kształty mogą się podobać, przez co te motocykle będą brane pod uwagę.
Nie sądzę, żeby ten model okazał się hitem sprzedaży, ale w jego ramie jest silnik, który zobaczymy w turystycznym TRK 800. Benelli to co prawda marka włoska, ale z kapitałem chińskim. W związku z tym wszystkie komponenty produkowane są w Azji. Obserwuję ich rokroczny rozwój i zaczyna się to wszystko lepić w całość. Moje dotychczasowe wrażenia były takie, że Benelli potrafi wyposażyć w dobre podzespoły, ale ma problem z ich kalibracją i ustawieniem. Rama wydawała się zbyt sztywna, podwozie zbyt miękkie itd. Test Leoncino będzie dobrą zapowiedzią nadchodzącego TRK.
Ohvale to włoskie motocykle wyścigowe w miniaturowym rozmiarze. Jest to alternatywa dla pitbike i Kayo, które genialnie sprawdzają się w treningach jazdy sportowej. Ta alternatywa jest jednak dość droga, nawet bardzo droga… Wysokie ceny biorą się z faktu, że Ohvale to prawdziwe maszyny wyścigowe. Mają porządne zawieszenie, skuteczne hamulce i wyższe osiągi od innych „małych” motocykli.
Zastanawiam się, czy warto dopłacać do Ohvale, czy lepiej zostać przy o wiele prostszych Kayo. W kontekście szkolenia wyścigowego dzieci Ohvale ma większy sens, ponieważ istnieją już serie wyścigowe będące furtką do mistrzostw świata większych klas. Jak dorwę Ohvale, to z pewnością pojadę je przetestować w najlepszym do tego miejscu, czyli na placu Krzemień Racing Team.
Jestem fanem Aprilii RS 660. To unikalny i bardzo słodki motocykl. Tuono to praktycznie ta sama maszyna, tyle że z szeroką kierownicą. Nie wiem sam, jak to się stało, ale w poprzednim sezonie nie miałem okazji wyrwać Tuono nawet na kilka dni. W tym roku muszę to nadrobić. To motocykl, w którym możemy kręcić gaz do końca i czerpać satysfakcję z wykorzystywania 100 KM mocy, bawić się nim w mieście i poza nim. Model RS poleciłem już kilku osobom i każda jest zachwycona, ciekawi mnie, czy Tuono nie spodoba mi się jeszcze bardziej.
Ostatnio na filmie o Hondzie ADV 350 mówiłem, że jej nie kupię, bo jest za duża. Aczkolwiek koncepcja skutera z wyższym zawieszeniem i oponami, które szutru się nie boją, jest fajna. No i proszę, Aprilia jako pierwsza podchwyciła temat i zaprezentowała model SR GT 125, którym będzie można jeździć na prawo jazdy kat. B.
Fajnie, ale na stronie Aprilii zobaczyłem też wersję o pojemności 200 ccm. Brzmi jak zupełny bezsens, bo taki skuter wymaga już motocyklowego prawka, a osiągi wciąż nie będą szalone. Mnie osobiście to pasuje, bo skuter będzie niewielki, zwrotny, a jednak będzie nabierał prędkości nieco lepiej niż moja Honda PCX. Będę jeździł SR-em jak zły!
Smok kupił w zeszłym roku Moto Guzzi V85TT. Zazdroszczę mu szczerze, bo ma motocykl, który genialnie wygląda, świetnie jeździ i jest cudownie powolny. Guzzi wręcz zmusza nas do spokojnej jazdy i to jest wspaniałe. Możesz dawać gazu, a i tak nic się nie wydarzy.
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…