Wydawało mi się, że w takich sytuacjach najlepiej sprawdzą się buty poniekąd uniwersalne, w których da się jeździć w lekkim terenie, jak i w miarę wygodnie chodzić na niezbyt długich dystansach. Defendery spełniają te warunki – sięgają za kostkę, są lekkie i oczywiście wyposażone w oddychająca membranę (Sympatex). W dodatku podeszwa o optymalnej sztywności jest wybitnie antypoślizgowa – sprawdziłem to zimą podczas odśnieżania oblodzonego podjazdu. Przekonałem się nawet do, coraz częściej zastępującego klasyczne sznurowadła, sytemu “żyłkowego” ATOP. Rzeczywiście jest znacznie poręczniejszy niż szarpanie się ze sznurowadłami we względnie długich butach. Wydawały się więc idealne jak na moje potrzeby, ale…
W praktyce okazały się wyjątkowo przewiewne i wysoko w górach było mi w nich zwyczajnie zimno. Na polskich drogach w lecie sprawują się idealnie i przy temperaturach powyżej 15°C używam ich zawsze do turystycznych wypadów. Doskonale wentylują stopy i przy tym nie przepuszczają deszczu. Co innego, gdy w wysokich górach temperatury często spadają poniżej 0°C. Tu nieco pomagały solidne grube skarpety, ale też nie było wyjątkowo komfortowo.
Drugim parametrem, który spowodował, że w pewnym momencie górskiej wyprawy zdecydowałem się na zamianę Defenderów na klasyczne buty do offu – była ich wysokość. Co z tego, że membrana działa poprawnie, kiedy podczas pokonywania dosyć licznych brodów woda wlewa się do nich wierzchem? Nie wiem, dlaczego nie przewidziałem takiej sytuacji, zwłaszcza że Rebelhorn w ofercie ma bardzo podobny model, tylko z wyższą cholewką – Defender-X. Ten model sprawdziłby się znacznie lepiej podczas walki z górskimi strumieniami. Może kierowałem się oszczędzaniem przestrzeni bagażowej podczas przelotu samolotem?
Z wyżej wymienionych powodów butów Rebelhorn Defender nie polecam do długodystansowych wyjazdów w wysokie góry z przewagą tras off-roadowych. Jednak do turystyki “nizinnej” – na asfaltach i szutrach – są w mojej ocenie wybitnie dobre. Wygodne, przewiewne, z odpowiednią przyczepnością i miękkością podeszwy. W dodatku nie są bardzo drogie. Co do wytrzymałości – używam ich od jesieni ubiegłego roku i, mimo pokonania co najmniej kilku tysięcy kilometrów, praktycznie nie noszą żadnych śladów zużycia. Jestem na TAK!
W segmencie motocykli klasy średniej pojemności właśnie pojawił się nowy gracz – Zontes 703 T.…
Do naszej redakcji trafił budżetowy interkom Noeci GoCom 4 wraz z pilotem, który jest prawdziwym…
Producent interkomów Cardo ogłosił jedną z najważniejszych aktualizacji oprogramowania dla wybranych urządzeń. Dzięki niej będzie…
Honda WN7 to elektryczny naked, który trafił do sprzedaży w tym roku. Jak przystało na…
Daniel Blin wywalczył dwa finisze na podium klasy Supersport podczas piątej rundy sezonu 2026 EuroMoto,…
Wygląda na to, że Kawasaki w końcu wykona ruch, na który z pewnością czekało wielu…