Na skróty:
Hiszpan do wyścigu startował z trzeciego pola i już na trzecim okrążeniu objął prowadzenie. W tym momencie, w swoim stylu, Marc rozpoczął ucieczkę. Ta jednak zakończyła się już na piątym okrążeniu po tym, jak Marquez zaliczył potężny uślizg przodu i cudem tylko wyratował się przed upadkiem. Wrócił do rywalizacji na 16. miejscu i rozpoczął pogoń za rywalami. Gdy na trzy okrążenia przed metą był trzeci, wydawało się, że lada moment wskoczy na miejsce numer dwa i w imponującym stylu zakończy ten szalony wyścig.
Niestety zawodnik Repsol Hondy za ciasno wszedł w „czwórkę”, łapiąc potężnego high-side’a i z impetem uderzając o ziemię. Gdy na jego twarzy, po zdjęciu kasku, pojawił się grymas bólu – stało się jasnym, że to coś poważniejszego.
Po badaniach w centrum medycznym okazało się, że Marquez złamał prawą kość ramienną. Po wypadku pozostaje na 12-godzinnej obserwacji pod czujnym okiem lekarzy z MotoGP. W poniedziałek ma udać się do Szpitala Uniwersyteckiego Dexeus w Barcelonie, gdzie we wtorek doktor Xavier Mir wraz z zespołem ma przeprowadzić operację.
Nie wiadomo, jak długo Marc Marquez będzie dochodził do siebie. Biorąc jednak pod uwagę niezwykle napięty kalendarz MotoGP, walka o obronę mistrzostwa może być bardzo trudna. Wszak już 26 lipca zawodnicy znów będą ścigali się w Jerez, by następnie, po tygodniu przerwy, udać się kolejno na rundy w Brnie i podwójną w Austrii.
Od 3 czerwca zmienią się zasady redukcji punktów karnych, ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poszło…
Michael Dunlop w ostatniej chwili postanowił zmienić decyzję odnośnie motocykla, którym wystartuje w klasach Superbike…
19-letni Milan Pawelec rozpoczął obronę tytułu mistrza Europy Moto2 od zwycięstwa i podwójnego podium w…
W kwietniu gruchnęła druzgocąca wiadomość o zamknięciu Toru Poznań, który jest jedynym profesjonalnym torem wyścigowym…
Po zwycięskiej inauguracji sezonu przed Automarket AF Racing Team pojawia się kolejne wyzwanie. Już w…
W gronie bliskich znajomych zastanawiamy się nad kolejną wyprawą. Motocyklowo znamy się jak łyse konie,…