Na skróty:
Przyznać trzeba, że względem poprzednich sezonów, tegoroczny styczeń jest względnie spokojny. W 2020 roku po sieci krążyły plotki, jakoby Ducati chciało ściągnąć do siebie Mavericka Viñalesa, więc Yamaha spieszyła się, by zatrzymać Hiszpana u siebie. Mack i team Yamahy ewidentnie nie mogli jednak zgrać się ze sobą, w konsekwencji już w połowie sezonu 2021 doszło do zakończenia współpracy między stronami.
Niedługo później ogłoszono, że na rok 2021 do fabrycznego zespołu Yamahy przejdzie, z Petronasa, Fabio Quartararo. Francuz zastąpił tym samym legendarnego Valentino Rossiego, w zasadzie zamieniając się z nim miejscami. Dwa lata wcześniej było podobnie, gdy Yamaha już w styczniu podpisała umowy z Viñalesem i The Doctorem.
I pomyśleć, że jeszcze dekadę temu uznawano, że Casey Stoner niezwykle szybko ogłosił przejście z Ducati do Hondy. Miało to miejsce w maju 2011 roku po rundzie w Jerez de la Frontera…
Pandemia COVID-19 i sytuacja, w jakiej znajdowali się zawodnicy i zespoły przez ostatnie dwa lata, dała wielu do myślenia. Teraz nikt nie chce za bardzo spieszyć się z podejmowaniem decyzji, bo nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Co prawda niewiele wskazuje na to, by zimowe testy MotoGP w Malezji i Indonezji mogły się nie odbyć, ale lepiej dmuchać na zimne.
Tym bardziej, że nie ma powodu, aby spieszyć się z decyzjami. Po pierwsze, minione dwa sezony pokazały, że nie trzeba być w fabrycznym zespole, by liczyć się w walce o zwycięstwa. Mało tego, w 2021 roku każdy z producentów przynajmniej raz stanął na podium, a stawka jeszcze nigdy nie była tak wyrównana.
Przyznajemy, że bardzo nas cieszy, że sytuacja kontraktowa zaczyna się normować i wracać do „starych, dobrych czasów”. Wtedy zawodnicy i zespoły najpierw sprawdzali, jak dana maszyna rozwinęła się przez zimę i na co stać danego kierowcę na torze. W „nowych czasach” HRC nie miało problemu ze „zrzuceniem” z Repsola do ekipy LCR debiutanta Alexa Marqueza, zanim ten w ogóle oficjalnie zadebiutował w fabrycznym zespole Hondy. Na jego miejsce zatrudniono bowiem, jeszcze przed startem sezonu 2020 w lipcu, Pola Espargaro.
Najgorętszym nazwiskiem na rynku na sezon 2023 będzie urzędujący mistrz świata Fabio Quartararo. Francuz nie ukrywa, że wpływ na decyzję o jego przyszłości będzie miała forma Yamahy w 2022 roku. Tym bardziej, że pierwsze zimowe testy przed nowym sezonem #20 zakończył ze stratą siedmiu dziesiątych do lidera Bagnai. Przyznawał po wszystkim, że Yamaha w wersji 2022 to w zasadzie identyczny motocykl do tego z 2021 roku…
„Nie chcę podpisywać nic przed testami w Malezji. Chcę zobaczyć ewolucję naszego motocykla. Myślę, że to normalne. Według mnie nienormalnym byłoby podpisywanie umowy na 2023 rok przed rozpoczęciem sezonu 2022. Poczekam chwilę by zobaczyć, gdzie jest team i Yamaha, a także sprawdzić rozwój, lub nie, nowego motocykla na Sepang” – przyznawał Francuz.
Nie jest tajemnicą, że Quartararo to priorytet dla Hondy, jeśli ten tylko zdecyduje się opuścić szeregi Yamahy. Podobno w grudniu doszło już nawet do pierwszego spotkania Fabio i HRC. Nie wiadomo jednak, czy Honda byłaby skłonna zapłacić Francuzowi tyle, ile oczekuje on od Yamahy. Podobno mówi się o kontrakcie na 20 milionów euro! Pytanie, czy #20, który zgarnął dopiero jedno mistrzostwo, może oczekiwać podobnej kwoty, jaką w 2020 roku – przed kontuzją – zgarniał Marc Marquez? Hiszpan miał wtedy zarabiać około 25 milionów euro za sezon, ale miał już na koncie osiem tytułów mistrzowskich, w tym sześć w MotoGP.
Yamaha pewna jest jednego: do 2023 włącznie umowę z nią ma Franco Morbidelli Włoch w fabrycznym składzie miał zadebiutować dopiero w tym roku, ale po perturbacjach japończyków z Viñalesem – stało się to już pod koniec sezonu 2021. Morbido raczej na pewno nie ruszy się nigdzie z Yamahy nigdzie.
Jeśli jednak Quartararo odejdzie, nagle pojawi się problem, kto mógłby ciągnąć ten skład na swoich barkach razem z Morbidellim. Tym bardziej, że niestety forma Włocha, po ubiegłorocznej kontuzji kolana, pozostaje niewiadomą.
Sprawa skomplikuje się jeszcze bardziej, jeśli w składzie WithU RNF Yamaha – a więc kontynuacji Petronas Yamahy – zawiodą zawodnicy. Razlan Razali postawił wszystko na jedną kartę, ściągając do MotoGP Andreę Dovizioso, a drugi motocykl powierzając debiutantowi… z Moto3 – Darrynowi Binderowi. Jeśli duet ten rozczaruje na początku roku, nagle do wzięcia będą dwa atrakcyjne miejsca!
Razgatlioglu stawia jednak sprawę jasno: przejdzie tylko do fabrycznego zespołu. Jazda w RNF Yamaha, nawet na w pełni fabrycznym motocyklu, tak jak to było w przypadku Rossiego – nie wchodzi w grę. Albo pierwszy zespół, albo zostaje w WSBK. Kto wie, czy zatem puzzle nie wskoczą na swoje miejsce, gdyby Quartararo zdecydował się odejść z Yamahy, zostawiając wolne miejsce dla Turka…?
Przyznać trzeba, że Honda ma twardy orzech do zgryzienia. Wydaje się jednak, że japońskiemu producentowi odpadnie problem pt. Marc Marquez. Hiszpan ma umowę z HRC aż do 2024 roku i w normalnych okolicznościach wydaje się, że #93 nie zobaczymy w innych barwach. Biorąc pod uwagę jego uraz oka, Honda szykowała jednak plan awaryjny. Ośmiokrotny mistrz świata wraca jednak do treningów na motocyklu, więc wydaje się, że jego udział w sezonie 2022 MotoGP nie będzie zagrożony.
Sytuacja z Marquezem, kontuzjowanym po raz kolejny – opuścił w zasadzie cały sezon 2020, początek 2021 i końcówkę 2021 – dała Hondzie do myślenia. Japończycy chcieliby mieć, obok Marka, topowego zawodnika w zespole. Tym bardziej, że Pol Espargaro jednak nie zachwycił w pierwszym roku na RC213V – wywalczył tylko jedno pole position i jedno podium. Wyniki zawodników LCR Hondy też były słabe.
Co prawda słowa Pernata trzeba brać przez palce, ale coś może być na rzeczy. Honda była pierwszym producentem z MotoGP, który zaoferował Mirowi kontrakt, gdy ten dopiero zaczynał starty w Moto2. Ostatecznie jednak Joan związał się z Suzuki, a do Repsol Hondy przeszedł nikt inny, jak Jorge Lorenzo. Jesteśmy szalenie ciekawi, czy Hondzie uda się ściągnąć do siebie na rok 2023 Mira lub Quartarao i po drugie – co wtedy z Polem Espargaro?
W stawce jest jeszcze kilku zawodników, którzy po sezonie 2021 nie są zbytnio zadowoleni. Poza Mirem, są to chociażby Miguel Oliveira, który nie był zachwycony rozwojem KTM-a RC16. Portugalczyk pewnie chętnie spróbowałby sił na innej maszynie. U Austriaków zapewne pozostanie Brad Binder, bo ma z nimi umowę do 2024 roku. Ale sam KTM przekonuje, że na 2023 do wzięcia będą u nich wszystkie cztery miejsca!
Ciekawie może być też z Raulem Fernandezem, który szykuje się do oficjalnego debiutu w MotoGP. Saga pt. Yamaha próbująca wykupić kontrakt Hiszpana z KTM-em trwała przez dłuższy czas. Ostatecznie Fernandez awansuje do MotoGP jednak z austriacką marką i… nie krył z tego powodu frustracji. Nie zdziwimy się, że znajdzie się sposób na to, by na 2023 rok dołączyć do innego teamu. Chyba, że KTM mocno podkręci tempo…
Kto wie jednak, czy w 2023 do Pecco w fabrycznym składzie nie dołączy Jorge Martin? Hiszpan świetnie odnalazł się w MotoGP, już w debiucie cztery razy zdobywając pole position, wygrywając wyścig w Austrii i w sumie czterokrotnie stając na podium. Nie jest tajemnicą, że mistrz Moto3 z 2018 roku z chęcią wygryzłby z pierwszego składu Jacka Millera.
Ducati nie musi w zasadzie martwić się niczym przed 2023 rokiem, bo ma prawdziwą klęskę urodzaju. Ma w swoich szeregach także dwukrotnego mistrza Moto2 Johanna Zarco, a także coraz szybszego Eneę Bastianiniego, który w końcu dostanie „tylko” roczny, a nie dwuletni motocykl Desmsedici.
Bez zmian z kolei powinno obyć się w nowopowstałym teamie Mooney VR46, w którym dożywotnie, pewne miejsce ma brat Rossiego – Luca Marini. W tym roku za zespołowego kolegę Włoch będzie miał rodaka awansującego z Moto2 – Marco Bezzecchiego. Wydaje się pewnym, że Bezza zostanie w teamie także na 2023 rok.
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…
Program Honda Adventure Roads w 2026 roku zmienia charakter – zamiast jednej ekstremalnej ekspedycji pojawią…