Jeżdżąc w enduro naturalną koleją rzeczy jest szukanie coraz trudniejszych i bardziej wymagających wyzwań. Jak więc nie odmówić sobie próby przejechania przez wąską kładkę nad rzeką zamiast tzw. Chicken Line’a?
Doskonale znają to uczucie zawodnicy Red Bull Sea to Sky , którzy co roku stają przed takimi pytaniami. Nie inaczej było podczas tegorocznej edycji, w której zmęczyło się kilku śmiałków. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Nie panikować. Zgasić jak najszybciej motocykl. Wyciągnąć go na ląd, postawić do pionu z przednim kołem w gorze oraz wylać wodę przez wydech i np głowice po wykręceniu świecy.
Okazuje się jednak, że nie tylko śliskie kładki były problemem dla zawodników podczas Red Bull Sea to Sky 2019. Co jeszcze? Sprawdźcie sami!
Milan Pawelec, który broni tytułu mistrza Europy Moto2 i prowadzi w klasyfikacji generalnej, wraca do…
Pomimo prób ratowania pionier segmentu kamer sportowych - marka GoPro - został sprzedany. Nowym właścicielem…
W dniach 3-6 września Moto Guzzi świętuje swoje 105. urodziny. Z tej okazji odbyło się…
Sezon motocyklowy powoli zbliża się do końca, ale Moto-Sekcja nie zwalnia tempa. We wrześniu na…
Rok 2026 przynosi nam jubileusz 100-lecia powstania Polskiego Związku Motocyklowego. Dokładnie 12 września, w miejscu…
Już w najbliższy weekend 5-6 września rozstrzygną się losy tytułów Mistrzostw i Pucharu Polski Pit…