Zmarzlik od początku turnieju w Łodzi nie mógł złapać tempa / fot. SGP
Na skróty:
Ósma runda sezonu 2026 SGP rozegrana została w Rydze, gdzie kilka tygodni temu tor skrócono i poszerzono, a łuki podniesiono. Miało to zapewnić więcej walki na dystansie niż podczas poprzednich rund na Łotwie. Plany organizatorów mocno pokrzyżowała jednak pogoda. Najpierw przelotne opady deszczu wydłużyły kwalifikacje, a późniejsza ulewa opóźniła rozpoczęcie turnieju. Niestety, modyfikacje toru w takich warunkach na niewiele się zdały, a sporo biegów rozstrzygało się tuż po starcie.
Do Rygi w roli lidera klasyfikacji generalnej przyjechał Brady Kurtz, który po rundzie w Łodzi miał na koncie tyle samo punktów co Bartosz Zmarzlik. Australijczyk wyprzedzał jednak obrońcę tytułu dzięki większej liczbie drugich miejsc. Tylko osiem „oczek” za tą dwójką znajdował się z kolei Robert Lambert, który kilka dni temu w Łodzi sięgnął po pierwszą wygraną w tym roku.
W Rydze już od pierwszego biegu Zmarzlik pokazywał jednak, że problemy, z którymi zmagał się tydzień temu w Łodzi, ma już za sobą. Polak rozpoczął zawody od zwycięstwa, a później tylko raz stracił punkty – w drugiej serii przyjechał za Kacprem Woryną i Bradym Kurtzem. W trzech kolejnych startach był już jednak niepokonany i z dorobkiem 13 punktów wygrał fazę zasadniczą, zapewniając sobie tym samym bezpośredni awans do finału.
Drugie miejsce po pięciu seriach zajmował Robert Lambert. Brytyjczyk rozpoczął turniej od przegranej z Kurtzem, ale później wygrał dwa biegi z rzędu. W kolejnych startach dwukrotnie był drugi, w tym w bezpośrednim pojedynku ze Zmarzlikiem w 20. biegu. To właśnie w finale rundy zasadniczej doszło do małych kontrowersji, gdy „Lambo” omal nie wjechał w taśmę i uniknął wykluczenia. Ostatecznie Brytyjczyk zakończył rundę zasadniczą z 12 punktami i z drugiego miejsca bezpośrednio wjechał do finału.
Zdecydowanie bardziej nerwowy wieczór miał liderujący w mistrzostwach Kurtz. Australijczyk rozpoczął turniej od zwycięstwa, a w bezpośrednim starciu ze Zmarzlikiem przyjechał przed Polakiem. Po czterech startach Brady miał na koncie 11 punktów i znajdował się na dobrej drodze do bezpośredniego awansu do finału. Wszystko zmieniło się jednak w jego ostatnim starcie. Kurtz przegrał nie tylko z Michaelem Jepsenem Jensenem i Leonem Madsenem, ale również z jadącym z dziką kartą Daniiłem Kołodinskim. Zerowy dorobek sprawił, że Brady wypadł poza pierwszą dwójkę i o miejsce w finale musiał walczyć w LCQ1. W wyścigu ostatniej szansy Australijczyk jednak najlepiej ruszył spod taśmy i choć naciskał go lokalny faworyt Andrzej Lebiediew, to Kurtz utrzymał prowadzenie i uzupełnił stawkę finału.
W finale najlepiej wystartował jadący z pierwszego pola Zmarzlik. Kurtz bardzo dobrze ruszył spod płotu, ale nie zdołał zamknąć Polaka, a pomiędzy tę dwójkę wjechał jeszcze Lambert. Brytyjczyk utrzymał drugą pozycję mimo nacisków Australijczyka. Zmarzlik z kolei szybko zbudował bezpieczną przewagę i bez większych problemów sięgnął po drugie turniejowe zwycięstwo w sezonie 2026. Tym samym został pierwszym zawodnikiem, który w tegorocznym cyklu wygrał więcej niż jedną rundę.
„Od pierwszego biegu czułem, że to moja noc. W zasadzie przez cały wieczór zrobiliśmy jedną poprawkę, bo motocykl sam się układał do toru. Robiłem swoje i czerpałem frajdę z jazdy. Tydzień temu w Łodzi to była szarpanina. Nie ma co do tego nawet wracać” – mówił po finale Zmarzlik.
Zwycięstwo w Rydze sprawiło, że Bartek Zmarzlik odzyskał złoty plastron lidera. W klasyfikacji generalnej broniący tytułu Polak ma 129 punktów i o cztery wyprzedza Brady’ego Kurtza. Czołową trójkę zamyka Robert Lambert, którego strata do lidera wzrosła do dziesięciu „oczek”.
Na uwagę zasługuje bardzo udany turniej w wykonaniu Kacpra Woryny, który co prawda rozpoczął go od „jedynki”, ale już w swoim drugim biegu pokonał zarówno liderów generalki Kurtza i Zmarzlika, jak i Dudka. Później jeszcze dwukrotnie wygrywał i fazę zasadniczą zakończył z dorobkiem 11 punktów, co jest jego najlepszym w tym roku rezultatem. W drugim biegu ostatniej szansy Woryna wykorzystał start z pierwszego pola, sięgnął po triumf i wjechał do finału. W nim nie był jednak w stanie zagrozić liderom i turniej zakończył na czwartym miejscu.
Ostatecznie piąty był z kolei Patryk Dudek, który w przeciwieństwie do GP Łodzi – jechał nierówno. Polak rozpoczął turniej od zwycięstwa, ale w trzech kolejnych startach zdobył tylko dwa punkty. Przełamanie przyszło w ostatniej serii, kiedy wygrał przed Lebiediewem i zapewnił sobie miejsce w „półfinale”. Tam przyjechał za Woryną, kończąc jednak turniej z solidnym dorobkiem punktowym i umacniając się na piątym miejscu w „generalce”. W Rydze zabrakło tymczasem Dominika Kubery, który nadal odczuwa skutki niedawnego upadku w lidze duńskiej.
Do końca sezonu pozostały już tylko dwie rundy – 12 września w Vojens i 26 września w Toruniu. Podczas obu tych turniejów rozegrane zostaną także punktowane sprinty, co sprawia, że do zgarnięcia jest jeszcze maksymalnie 48 punktów (po 20 w turniejach GP oraz po 4 za wygrane w sprintach).
Zdjęcie: SGP
Pierwszy powakacyjny wyścig MotoGP nie przyniósł wielkich emocji i zaciętej walki o wygraną. Po triumf…
Jorge Martin zdominował sobotę na Silverstone, najpierw zgarniając pole position z rekordem toru, a po…
Na wyprawę z ziemi kłodzkiej do Turcji ruszyłem ostatniego dnia maja. Dojazd na miejsce zajął…
Czy ktoś spodziewał się, że to Marco Bezzecchi – wracający po kontuzji – będzie najszybszy…
Marka ZXMOTO, po udanym debiucie w mistrzostwach świata Supersport, zdecydowała się podjąć kolejne wyzwanie –…
W weekend 21–23 sierpnia Camping Czartak w Ponikwi koło Wadowic ponownie wypełni się nietuzinkowymi motocyklami.…