Na skróty:
Na pierwszy ogień idzie prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjna postać. W 2008 r. Stuart Garner zasiadł za sterami marki Norton. Zanim to się stało, jego historia już budziła kontrowersje. W latach 1992, 1993 i 1994 był oskarżany o fałszerstwa i wyłudzanie podatków, ale został uniewinniony. Jak wyglądało przejęcie Nortona? Garner kupił udziały w firmie Spondon Engineering, wykorzystując fakt, że jeden ze wspólników miał problem alkoholowy i odchodził na emeryturę, wiec sprzedał udziały za mniej niż były faktycznie warte. Potem po cichu sprzedał firmę za 1,2 mln dolarów i kupił prawa do Norton Motorcycles.
Im dalej w las, tym robiło się ciekawiej. Garner zgarniał rządowe granty, utworzył fundusz emerytalny, który miał inwestować pieniądze w Norton Motorcycles i wszystko wskazywało na to, że marka wstanie z kolan i czeka ją świetlana przyszłość. Jednak już w 2012 r. pojawiły się pierwsze informacje, że klienci mieli problem z odbiorem motocykli, choć te były w pełni opłacone. Z kolei fundusz emerytalny okazał się porażką, ale za oszustwo pociągnięto do odpowiedzialności osobę, która była zatrudniona w charakterze słupa.
W 2019 r. przyszły kolejne problemy. Po przeprowadzeniu zewnętrznego audytu stwierdzono wiele nieprawidłowości, a brytyjski odpowiednik CEIDG wróżył firmie upadek w ciągu 2 m-cy. Po drodze Garner próbował jeszcze ratować się poprzez crowdfunding, ale wiemy już, że mu się nie udało.
W styczniu 2020 r. Norton wszedł pod zarząd administracyjny, a w kwietniu prawa do marki kupił indyjski koncern TVS. W marcu 2022 r. Garner otrzymał 3 kary po 8 m-cy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Zakazano mu też pełnienia funkcji kierowniczych na 3 lata i powiernika programów emerytalnych na czas nieokreślony. Historia Garnera urywa się, kiedy ten ogłosił bankructwo w związku z roszczeniami o zwrot pieniędzy z programów emerytalnych.
Przeczytaj również: Norton Motorcycles – anatomia upadków brytyjskiej marki
Historia Buella może być podzielona na dwa rozdziały. Pierwszy z nich brzmi jak amerykański sen, a drugi – jak Księga Hioba. W 1979 r. Buell ukończył studia i zatrudnił się w dziale testowym w Harley-Davidson. Później był inżynierem produktu, inżynierem projektu i starszym inżynierem. W 1983 r. postanowił odejść i założyć własną firmę. Początkowo chciał budować motocykle wyścigowe, ale ostatecznie poszedł w kierunku motocykli drogowych z silnikami Harley-Davidson, które doskonale znał.
W 1993 r. Harley kupił mniejszościowe udziały w marce Buella, a w 2003 r. przejął całkowitą kontrolę. Erik Buell pozostał na stanowisku dyrektora i głównego konstruktora. Amerykański inżynier chciał stworzyć konkurencję dla japońskich i europejskich maszyn. Poszedł w dość ekscentryczne rozwiązania – zbiornik paliwa w ramie czy tarcze hamulcowe mocowane przy obręczy. Jednymi słowy – Buell miał własną filozofię konstrukcyjną.
Buell nigdy nie dorównał wolumenem markom, z którymi miał konkurować. Motocykle były sprzedawane w sieci dealerskiej Harley-Davidson, ale właściciele salonów nie byli z tego faktu zadowoleni. Marka cały czas pozostawała w cieniu jej właściciela. W październiku 2009 r., po wielkim kryzysie finansowym Harley zamknął markę Buell, ale zachował prawa do nazwy.
Erik Buell nie dawał jednak za wygraną i wkrótce po pierwszej porażce założył markę Erik Buell Racing, znaną też jako EBR. Firma miała w portfolio trzy modele – EBR 1190RS, 1190 RX i 1190SX. Była też blisko pojawienia się w Polsce. Motocykle można było oglądać m.in. na Poznań Motor Show.
W 2013 r. indyjski koncern Hero MotoCorp kupił 49 proc. udziałów w EBR i nawiązał współpracę techniczną z firmą. W kwietniu 2015 r. EBR zawiesiło działalność i złożyło wniosek o ochronę przed wierzycielami. Plusem dla Hero było to, że koncern zyskał dostęp do know how Erika Buella i jego projektów, choć nie wiadomo, czy którekolwiek z nich wykorzystano.
Ostatnim aktem w historii Erika Buella jest uruchomienie firmy FUELL, która konstruowała rowery elektryczne. Jednak Buell nie porzucił swoich motocyklowych marzeń i stworzył projekt motocykla elektrycznego o nazwie Fllow. Ten pozostał jednak w fazie projektu. W 2024 r. Buell złożył wniosek o wszczęcie postępowania likwidacyjnego.
Po tej porażce Buell zapowiedział, że odchodzi ze świata motocykli i postanowił skupić się na… muzyce. Wydaje płyty, koncertuje i sprzedaje własne nagrania. Jego muzyki możecie posłuchać również w serwisach streamingowych. Co ciekawe, pierwszy album wydał jeszcze w 2010 r. Kolejne pojawiły się w latach 2024 i 2025. Choć na rynku istnieje marka Buell Motorcycle, która zaliczyła udany debiut modelu Super Cruiser, to Erik Buell nie ma z nią nic wspólnego.
Przeczytaj również: Buell Ulysses XB12X – amerykański dziwak
Syn słynnego Claudio Castiglioniego rozpoczął pracę w marce MV Agusta w 2002 r. Początkowo zajmował się marketingiem i sprzedażą. Po 8 latach objął stanowisko prezesa, a rok później Claudio Castiglioni zmarł, pozostawiając Giovanniemu firmę, która wymagała kosztownej odbudowy i gruntownej reorganizacji. Choć podzielał wizję ojca, to czekało go mocne zderzenie z rzeczywistością. Rynek zaczął się kurczyć, a do tego doszły skutki kryzysu finansowego, które odczuł cały świat.
Giovanni Castiglioni nie składał jednak broni i kontynuował dzieło ojca. Wprowadził trzycylindrowe silniki i modele Brutale 675, Brutale 800, Rivale, Dragster oraz Turismo Veloce. MV Agusta miała być marką ekskluzywną i butikową. Rozszerzenie oferty sprawiło, że produkcja wzrosła z ok. 2 tys. motocykli w 2009 r. do 7,6 tys. w 2014 r. i 8,9 tys. w 2015 r.
W 2014 r. pojawił się Mercedes-AMG, który kupił pakiet 25 proc. akcji. Te kosztowały 30 mln euro. Choć Niemcy mieli apetyt na więcej, bo widocznie byli zachęceni sukcesem Volkswagena i Ducati, to Castiglioni unosił się honorem i postanowił zerwać współpracę. Problem polegał na tym, że firma miała zadłużenie w kwocie 50 mln euro. W 2015 r. MV Agusta pożyczyła od Banca Popolare di Milano 15 mln euro na rozwój, a zabezpieczenie stanowiły udziały Mercedesa. W umowie napisano, że jeśli spadną poniżej 20 proc., to pożyczka musi być spłacona natychmiast.
Giovanni Castiglioni nie chciał, żeby Mercedes-AMG przejął pakiet większościowy w MV Agusta. Uważał, że firma powinna być w całości we włoskich rękach i twierdził, że to Ferrari wśród motocykli. W marcu 2016 r. Castiglioni złożył wniosek o ochronę przed wierzycielami, co wstrzymało windykację. Rok później do gry wszedł Timur Sardarov, który kupił firmę i kontroluje ją do dziś.
Giovanni Castiglioni przez jakiś czas pozostawał w szeregach MV Agusta jako doradca, ale w końcu pożegnał się z dziełem swojego ojca. W 2020 r. założył firmę C-Creative, która zajmuje się projektowaniem motocykli, rozwojem produktu i doradztwem dla producentów jednośladów. W firmie zatrudniono m.in. byłych pracowników MV Agusta. Z kolei w 2022 r. zainwestował w Vmoto, gdzie został strategicznym doradcą.
Przeczytaj również: HISTORIA: CAGIVA. VIVERE ALLA GRANDE, CZYLI ŻYCIE NA BOGATO (CZ. 1)
Stefan Pierer / fot. KTM
Historia Stefana Pierera jest dość świeża, bo kurz po problemach KTM AG i przejęciu Pierer Mobility przez Bajaj jeszcze nie opadł, ale i tak warto ją przytoczyć. Austriacki biznesmen urodził się w 1956 r., w 1982 r. ukończył studia inżynierskie z zakresu zarządzania przedsiębiorstwem i energetyki. Przez kilka lat pracował w firmie Hoval, a w 1987 r. stworzył własną grupę inwestycyjno-przemysłową, z której wyrosło Peirer Industrie.
Stefan Pierer przejął KTM w 1992 r. Aktywa były podzielone na motocykle, rowery, chłodnice i narzędzia. Biznesmen skupił się na dziale motocyklowym, a pozostałe trafiły w ręce innych inwestorów. Pod jego rządami KTM zbudował mocną pozycję w motocross, enduro i rajdach, a także rozwinął ofertę charakternych motocykli drogowych.
W końcu Pierer zaczął rozwijać swoje motocyklowe imperium. Do grupy trafiły Husaberg i WP Suspension. W 2013 r. Pierer kupił od BMW markę Husqvarna, która miała fabrykę w Varese. Jej likwidacja spotkała się z dużym oporem ze strony włoskich związków zawodowych. W ramach kompromisu pozostawiono tam niektóre działy i magazyn części. W 2019 r. Pierer przejął pakiet większościowy w upadającym GASGAS. Jeszcze na etapie negocjacji pracownicy fabryki palili kukły z podobizną Pierera, bo nie chcieli podzielić losu kolegów z Husqvarny. W 2007 r. pojawił się koncern Bajaj Auto, który powoli przejmował coraz więcej udziałów w firmie.
O kłopotach KTM usłyszeliśmy pod koniec 2024 r., choć zaczęły się znacznie wcześniej. Pierwszym problemem była nadprodukcja spowodowana zbyt optymistycznymi prognozami po sprzedażowym boomie, który obserwowaliśmy w trakcie pandemii koronawirusa. Drugim był zakup udziałów w marce MV Agusta. Pierer od lat marzył o posiadaniu w portfolio któregoś z włoskich producentów. Kiedy odrzucono ofertę zakupu Ducati, zaczął próbować swoich sił z MV Agusta. Ostatecznie nie nacieszył się nią zbyt długo.
W styczniu 2025 r. Stefan Pierer przekazał Gottfriedowi Neumeisterowi funkcję prezesa KTM AG, w marcu odszedł z zarządu, a w czerwcu opuścił także Pierer Mobility AG. Obecnie jest dyrektorem zarządzającym Pierer Konzerngesellschaft mbH oraz członkiem rady nadzorczej Mercedes-Benz Group. Jest też zastępcą przewodniczącego rady nadzorczej Pankl Racing System. W momencie trwania burzy wokół KTM przejął wraz z grupą inwestorów udziały w firmie Rosenbauer, która produkuje pojazdy pożarnicze. Jego Pierer industrie również przeszło postępowanie restrukturyzacyjne, a prezesem tej grupy jest teraz Friedrich Roithner.
Levatich to chyba najmniej kontrowersyjny z bohaterów, których wybrałem do tego tekstu. Do Harleya trafił w 1994 r. w ramach programu rozwoju kadry managerskiej. Przechodził przez kolejne stanowiska związane z produkcją, łańcuchem dostaw i działalnością na rynkach międzynarodowych. Kierował m.in. europejskim oddziałem marki Buell. Przez chwilę był również prezesem marki MV Agusta, gdy ta w 2008 r. została kupiona przez Harleya. W 2009 r. został prezesem i dyrektorem operacyjnym Harley-Davidson Motor Company.
Za jego kadencji oferta Harleya mocno się zmieniła. Wprowadzono nowoczesne silniki Milwaukee-Eight, nowe generacje motocykli Touring, a w 2018 r. Levatich ogłosił plan „More Roads to Harley-Davidson”, który zakładał częściowe odejście od konserwatywnego podejścia marki. To w ramach tego programu wprowadzono do produkcji elektryczny motocykl LiveWire, stworzono rodzinę silników Revolution Max oraz model Pan America. W planach był też streetfighter o nazwie Bronx, który nigdy nie trafił do produkcji.
Levatich eksperymentował też z małymi pojemnościami. W 2013 r. podczas targów EICMA przedstawiono modele Street 500 i Street 750, które były autorskim projektem Harleya. Na potrzeby tego modelu zbudowano fabrykę w Indiach. Zakład Bawal rozpoczął działalność w 2011 r. jako montownia motocykli, które docierały do Indii w częściach, by ominąć wysokie cła.
W 2014 r. rozpoczęto w niej produkcję motocykli Street 500 i Street 750. Decyzję o zamknięciu jednostki podjęto w 2020 r., kiedy prezesem Harleya był już Jochen Zeitz. Pomimo porażki projektu Street Levatich nie składał broni i w 2019 r. ogłosił rozpoczęcie współpracy z Qianjiang, która zaowocowała pojawieniem się małych Harleyów w Chinach, ale już za czasów Jochena Zeitza.
Za panowania Matthew Levaticha sprzedaż motocykli Harley-Davidson zaczęła spadać, choć nie była to w pełni jego wina. Wynikało to raczej ze zmieniającej się demografii, oczekiwań klientów i faktu, że Harley nie oferował zbyt wiele poza legendą. Cena akcji spółki spadła o 54 proc. Pojawiła się presja ze strony funduszy inwestycyjnych. Jeden z nich – Impala Asset Management – wprost określił odejście Levaticha jako zwolnienie z powodu nieudolności w zatrzymaniu kryzysu.
Strategia „More Roads to Harley-Davidson” spotkała się z falą krytyki ze strony tradycyjnych fanów marki, którzy nie chcieli, by firma produkowała cokolwiek poza cruiserami. Jednocześnie Harley miał problem z przyciągnięciem bogacących się millenialsów, którzy wybierali europejskie i japońskie motocykle.
Matthew Levatich ustąpił ze stanowiska prezesa Harley-Davidson w lutym 2020 r. W teorii odszedł za porozumieniem stron, ale w praktyce był to wynik presji ze strony Impala Asset Management. Obecnie jest adiunktem w Kellogg School of Management na Northwestern University. Pozostaje też członkiem rady dyrektorów Emerson Electric. Po odejściu z Harleya zakończył swoją przygodę z branżą motocyklową.
Czy to Pedro Acosta będzie czarnym koniem weekendu na Red Bull Ringu? Na razie Hiszpan…
Ducati zaprezentowało kolejny nowy motocykl. Tym razem jest to produkcyjna wersja modelu Desmo450 SM, który…
W moje ręce wpadła kolejna generacja motocykla Ducati Monster, dlatego postanowiłam nieco bardziej zagłębić się…
Jeżeli jeździcie na rowerze, nartach lub snowboardzie, to z pewnością słyszeliście o MIPS. To technologia chroniąca…
Na polskiej scenie customowej od lat króluje przekonanie, że się nie da, nie opłaca i…
Kto wyjedzie z Austrii jako lider klasyfikacji generalnej MotoGP ? Po czternastu rundach sezonu 2026…