150 kilometrów na godzinę to już całkiem spora prędkość, jeśli mówimy „tylko” o prędkości, z którą poruszał się dany pojazd. Tym razem razem jednak mówimy o przekroczeniu prędkości maksymalnej na jednej z polskich dróg o 150 km/h!
Ten niechlubny rekord został ustanowiony podczas zeszłorocznej majówki. Dlaczego zatem piszemy o tym dopiero dopiero teraz? Akcja znalazła finał w sądzie, a tam kierowca został ukarany mandatem w wysokości 4 tysięcy złotych i dodatkowo otrzymał 10 punktów karnych.
Do sytuacji doszło w zeszłym roku w Kleczanowie (województwo Świętokrzyskie), gdzie fotoradar zarejestrował samochód, który pędził z prędkością 209 km/h i było to największe przekroczenie prędkości w trakcie długiego weekendu majowego. Początkowo kierowca nie okazał skruchy i odmówił wskazania kierowcy samochodu. Moglibyśmy pomyśleć, że to koniec sprawy. Na szczęście Inspektorzy CANARD wezwali mężczyznę na przesłuchanie i zweryfikowali osobę, która prowadziła w tym czasie samochód i dokonała złamania prawa.
31 latek przyznał się do prowadzenia samochodu i wyraził skruchę. W takiej sytuacji kierowca mógłby zostać ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł, jednakże funkcjonariusze uznali, że kara byłaby nieadekwatna do popełnionego wykroczenia i skierowali wniosek do sądu. Finalnie kierowca Forda został ukarany, karą grzywny w wysokości 4 tysięcy złotych oraz kosztami sądowymi w wysokości 470 złotych. Sąd odebrał mu prawo jazdy na trzy miesiące, a do jego konta dopisano 10 pkt. karnych.
Marc Marquez, stawiany w roli głównego faworyta podczas rundy o GP Niemiec, w sobotę najpierw…
Marc Marquez, który ma na koncie dwanaście zwycięstw na Sachsenringu w tym dziewięć w MotoGP,…
Producent motocykli CFMoto i włoski gigant Brembo ogłosiły strategiczne partnerstwo. W swoim komunikacie prasowym chińska…
Chyba nikomu nie umknął "bum" chińskiej motoryzacji wyskakującej z lodówki. W świetle tego zacząłem się…
Zaledwie 19-letnia Kayla Yaakov, która coraz śmielej poczyna sobie w MotoAmerica, w miniony weekend spełniła…
Urodzić się w Hiroszimie, to nie tylko dorastać w cieniu tragicznej historii pierwszego wykorzystania bomby…