Wraz z liczbą jeżdżących po naszych drogach motocykli, wzrasta też liczba ich kradzieży. PZPM nie monitoruje tego zjawiska, jednak od czego mamy policję? Ich statystyki są równie precyzyjne, a przy tym wiarygodne. Liczba kradzieży w naszym kraju od pewnego czasu sukcesywnie rośnie. Co ciekawe do roku 2018 trend był odwrotny! O ile w roku 2015 w sposób nielegalny właściciela zmieniło 1558 jednośladów, to dwa lata później tylko (?) 1118 sztuk. Trudno powiedzieć co było przyczyną tego spadkowego trendu – jedno jest pewne był pozytywny. W następnym roku wykres powoli, ale systematycznie zaczął piąć się w górę. Co prawda jeszcze nie przekroczony został wynik rekordowego sezonu 2015, jednak liczba skradzionych w roku 2022 motocykli (łącznie z motorowerami i quadami) – 1569 egzemplarzy, może bardzo niepokoić.
„Według statystyk Komendy Głównej Policji w 2021 roku odnotowano aż o 40% więcej kradzieży niż w latach 2019–2020. Najczęściej kradzieży dokonuje się w województwie mazowieckim, śląskim i dolnośląskim. Ciekawostką może być fakt, że aż 15 % kradzieży zdarza się w garażach podziemnych i w garażach przynależnych do domów jednorodzinnych”. Najczęściej jednak motocykle giną z parkingów niestrzeżonych. Nie ma reguły, co do wieku, marki, pojemności silnika czy rodzaju. Kradzione są zarówno nowe maszyny z salonów, używane, zabytkowe, solo i z wózkiem. Sporty, maszyny wyczynowe, cruisery i turystyki. Skoro rocznie sprzedaje się ponad 100 tysięcy maszyn, a kradzionych jest ponad 1500 to znaczy, że rocznie ponad 1,5% motocyklistów przeżywa tragedię. Dużo, czy mało? Nie ma znaczenia, ważne jest, że istnieje prawdopodobieństwo, że złodzieje zainteresują się i Twoją maszyną.
Statystyka to dosyć mądra nauka, można z niej wyciągać wnioski. Dotyczy to także motocykli. Skoro są policyjne statystyki dotyczące kradzieży, które są dosyć dobrze udokumentowane, możemy wyciągać wnioski, jak zmniejszyć prawdopodobieństwo, aby złodziejowi zachciało się sięgnąć akurat po Twój motocykl. Po pierwsze przestępcy przeważnie oceniają stopień ryzyka i wybierają maszyny najłatwiejsze do skradzenia. Maszyna pozostawiona na ulicy, bez żadnych dodatkowych zabezpieczeń zawsze stanowi łakomy kąsek dla amatorów cudzej własności, bo da się je po prostu w kilkanaście sekund przenieść i wrzucić do dostawczaka.
Brytyjskie opracowania mówią, że stojąca nawet na ulicy maszyna przykryta jedynie pokrowcem, jest już mniej narażona na kradzież. Zwyczajnie nie widać, co jest pod spodem, i czy warto ryzykować. Jeżeli dodatkowo okazuje się, że ma założone dodatkowe zabezpieczenie, przeważnie nie zostaje zabrana. Pod pokrowcem nie widać nie tylko marki ani stanu pojazdu, ale także jak zabezpieczony jest motocykl. Przestępca nie jest w stanie ocenić jakich narzędzi będzie musiał użyć do zdjęcia zabezpieczeń i ile czasu mu to zajmie. Pokrowiec i prosta blokada koła jest więc pierwszą, prostą i jak się okazuje dosyć skuteczną zaporą przed kradzieżą.
Od 3 czerwca zmienią się zasady redukcji punktów karnych, ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poszło…
Michael Dunlop w ostatniej chwili postanowił zmienić decyzję odnośnie motocykla, którym wystartuje w klasach Superbike…
19-letni Milan Pawelec rozpoczął obronę tytułu mistrza Europy Moto2 od zwycięstwa i podwójnego podium w…
W kwietniu gruchnęła druzgocąca wiadomość o zamknięciu Toru Poznań, który jest jedynym profesjonalnym torem wyścigowym…
Po zwycięskiej inauguracji sezonu przed Automarket AF Racing Team pojawia się kolejne wyzwanie. Już w…
W gronie bliskich znajomych zastanawiamy się nad kolejną wyprawą. Motocyklowo znamy się jak łyse konie,…