Jak widać 6080 m nie jest rekordem świata, ale trzeba wziąć pod uwagę, że wdrapano się na ten pułap motocyklem elektrycznym. Przy temperaturze -25-ciu stopni Celsjusza, nie dość, że zmniejsza się wydajność akumulatorów, to jeszcze człowieka. Oczywiście cała wyprawa nie odbyła się w samotności i na jednej baterii. Podczas tej ”wycieczki„ motocykliście towarzyszyła niemała ekipa, jednak całe szczęście, przedsięwzięcie odbyło się bez większych przeszkód.
Śmiałkiem (lub szaleńcem), który podjął się tego wyzwania jest Francisco ”Chaleco„ Lopez – Wielokrotny uczestnik Rajdu Dakar (3 w 2010 roku i 4 w 2011) i zawodnik praktycznie każdej dyscypliny off-roadu motocyklowego.
Cała podróż była podzielona na etapy. Lopez wyruszył z poziomu 2000 m n.p.m, kończąc w obozie rozbitym na wysokości 4500 m n.p.m. Następny etap to już jazda najwyżej jak się da. W tym przypadku było to właśnie 6080 metrów.
Chaleco po całej ekspedycji powiedział, że jednym z głównych założeń wyprawy było sprawdzenie jak akumulatory KTM-a Freeride E zachowają się w niskiej temperaturze. Gdy dojechał na szczyt, i gdy do niego dotarło co zrobił, wiedział, że taki wysiłek się opłacił.
Zresztą patrząc na zdjęcia nie sposób w to nie uwierzyć. Wam też przypomina to jazdę po księżycu?
Od 3 czerwca zmienią się zasady redukcji punktów karnych, ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poszło…
Michael Dunlop w ostatniej chwili postanowił zmienić decyzję odnośnie motocykla, którym wystartuje w klasach Superbike…
19-letni Milan Pawelec rozpoczął obronę tytułu mistrza Europy Moto2 od zwycięstwa i podwójnego podium w…
W kwietniu gruchnęła druzgocąca wiadomość o zamknięciu Toru Poznań, który jest jedynym profesjonalnym torem wyścigowym…
Po zwycięskiej inauguracji sezonu przed Automarket AF Racing Team pojawia się kolejne wyzwanie. Już w…
W gronie bliskich znajomych zastanawiamy się nad kolejną wyprawą. Motocyklowo znamy się jak łyse konie,…