MV Agusta to kultowa marka motocyklowa, istniejąca od dziesięcioleci. Poszczycić się może nie tylko jednymi z najpiękniejszych jednośladów na świecie, ale jednocześnie są to maszyny niezwykle zorientowane na osiągi – zarówno na drogach, jak i na torach.
I chociaż włoski producent nie należy do gigantów, to uznawany jest za tego z najwyższej półki. Nic więc dziwnego, że szef MV Agusty Timur Sardarov ogłosił niedawno, że ma ambitne plany dotyczące przyszłości. W osiągnięciu celu, włoskiemu producentowi ma pomóc ostatni zastrzyk kapitału w kwocie 30 milionów euro. Timur Sardarov wspomniał, że w ciągu 3 lat oferta modeli MV Agusta powinna wzrosnąć o około 40 procent.
Niedawno informowano, że – idąc za rosnącą modą na ekologię – marka ma w planach stworzenie motocykla elektrycznego. Planuje także wypuszczenie na rynek turystyka z trzycylindrowym silnikiem o pojemności 950 ccm. To pierwszy taki model w historii MV Agusty. Do sprzedaży ma wejść już za dwa lata.
Mało tego, w 2024 roku na rynek ma trafić w sumie 12 nowych modeli MV Agusty, choć niektóre będą jedynie ewolucjami obecnych modeli. Wśród nich ma być też maszyna z silnikiem o pojemności 500 ccm, zorientowana na rynek początkujących motocyklistów.
Wbrew plotkom, MV Agusta na razie nie zostanie sprzedana KTM-owi. Przynajmniej w ciągu najbliższych kilku lat. Jednocześnie włoski producent nie wykluczył możliwości reaktywacji marek Cagiva i Elefant. Podobno dział marketingu analizuje takie możliwości i wszystko jest możliwe.
Marc Marquez, stawiany w roli głównego faworyta podczas rundy o GP Niemiec, w sobotę najpierw…
Marc Marquez, który ma na koncie dwanaście zwycięstw na Sachsenringu w tym dziewięć w MotoGP,…
Producent motocykli CFMoto i włoski gigant Brembo ogłosiły strategiczne partnerstwo. W swoim komunikacie prasowym chińska…
Chyba nikomu nie umknął "bum" chińskiej motoryzacji wyskakującej z lodówki. W świetle tego zacząłem się…
Zaledwie 19-letnia Kayla Yaakov, która coraz śmielej poczyna sobie w MotoAmerica, w miniony weekend spełniła…
Urodzić się w Hiroszimie, to nie tylko dorastać w cieniu tragicznej historii pierwszego wykorzystania bomby…