O dobrym pochodzeniu. Felieton Lecha Potyńskiego

Tak, słynne Urale są ciągle produkowane. Co prawda w stosunku do epoki słusznie minionej, w ilościach mikroskopijnych (ok. 2000 sztuk rocznie), w dodatku przez spółkę z większościowym kapitałem amerykańskim, ciągle jednak w rosyjskim Irbicie. Konstrukcyjnie nadal przypominają niemieckie przedwojenne maszyny, na których przez lata opierała się filozofia radzieckich bokserów. Zdania dyskutantów były podzielone – jedni twierdzili, że jak kapitał amerykański, to i jakość od razu lepsza, drudzy, że „co ruskie, to ruskie”.

Tu dochodzimy do sedna tematu – Ural to obecnie motocykl rosyjski, czy amerykański? Przed erą światowej globalizacji wszystko było jasne, niemiecki to niemiecki, włoski to włoski. I nawet gdy Japończycy już dawno temu odkryli, że znacznie taniej jest im produkować motocykle w Chinach czy Hiszpanii, to wszystkie Hondy i Yamahy nadal były „japończykami”, mimo że ani jedna ich śrubka nigdy nawet nie zbliżyła się do Kraju Kwitnącej Wiśni. Im jednak bliżej współczesności, tym więcej firm decydowało się na podobne kroki.

Rodzi się zatem pytanie, czy KTM lub Harley produkowany w Indiach, Indian wytwarzany w Polsce czy BMW składane w Chinach ciągle zasługują na noszenie tych zaszczytnych logotypów? Czy Ural w rękach imperialistycznych Amerykanów to na pewno jeszcze  dobrze znany nam Ural? Dla ortodoksów to oczywiście zdrada ideałów i pięknych tradycji, jednak myślę sobie, że większość użytkowników ma głęboko gdzieś, czy ich motocykle zostały wyprodukowane przez automaty w Polsce, Indiach, Chinach czy Brazylii. Byleby dobrze się sprawowały i były bezawaryjne. 

Pewnie mało który z właścicieli KTM EXC 400 w ogóle zdaje sobie sprawę, że został on zbudowany w kompleksie Waluj pod Aurangabadem i jechał po wspólnej taśmie produkcyjnej z Bajajem Dominar 400. A nawet gdyby mieli taką wiedzę, to przez to mniej ceniliby sobie swoja maszynę? Nie sądzę. Globalizacji chyba nie da się już z powstrzymać i musimy pogodzić się z faktem, że koncerny lokują produkcję tam, gdzie uważają za korzystne dla swoich interesów. Owszem, są nieliczne wyjątki, jak koniak produkowany jedynie w rejonie Cognac, czy szampan w Szampanii, a wytwarzanie ich gdziekolwiek indziej jest przestępstwem. Nawet co do ekskluzywnych szwajcarskich zegarków nie mam przekonania, czy przypadkiem werki do nich nie są wytwarzane gdzieś w Hongkongu. 

Na scenę zawsze w takich momentach wkracza argument o „chemii z Niemiec”. Według tej teorii towary produkowane na rynki „mniej wymagające”, czyli w tym wypadku Europy Wschodniej, są gorszej jakości i nie spełniają norm stosowanych dla krajów uważanych za bardziej cywilizowane. Wiadomo – podstępny Niemiec dla siebie zrobi dobrze, a „ruskim” (czyli nam) podeśle jakieś badziewie, bo i tak ciemny lud to kupi.Miałem w życiu okazje zwiedzać kilka fabryk motocyklowych na różnych kontynentach i przyznam szczerze, że mimo wysoko ustawionego pułapu podejrzliwości nie zauważyłem, żeby maszyny na nasz rynek zalewane były gorszym olejem czy w sekcji kuźni była specjalna linia technologiczna z tajemniczo brzmiącym oznaczeniem „nur für östliche Märkte”. Ale może takie sekcje fabryki były utajnione przed ciekawskimi oczami zwiedzających zakłady dziennikarzy? Owszem, niektóre maszyny kompletowane są z przeznaczeniem na konkretne rynki, ale wynika to jedynie ze specyfiki homologacyjnej danych regionów.

Więc po iluś tam wizytach w większych czy mniejszych wytwórniach i poczynionych obserwacjach, skłonny jestem zaryzykować tezę, że w przypadku branży motocyklowej zjawisko „chemii z Niemiec“  nie istnieje. Nie ma się więc co obrażać na „kraj pochodzenia“, tylko po prostu jeździć, bo sezon rozpoczęty!

Tekst ukazał się w numerze 4/2021 „Świata Motocykli”.

 

KOMENTARZE
Lech Potyński

Od samego początku w „Świecie Motocykli”. To on, w zaciszu bielańskich garaży, wspólnie z Erwinem Gorczycą, Robertem Więckiewiczem i Krzysztofem Wydrzyckim składał pierwszy numer naszego magazynu. Miłośnik oldtimerów. Niezłomnie wierzy, że uda mu się uzbierać wszystkie stare rzeczy świata.

Recent Posts

MotoGP: Marc Marquez najszybszy w piątek na Sachsenringu

Marc Marquez, który ma na koncie dwanaście zwycięstw na Sachsenringu w tym dziewięć w MotoGP,…

10 lipca 2026

CFMoto i Brembo łączą siły. Chińczycy chcą kształtować przyszłość branży

Producent motocykli CFMoto i włoski gigant Brembo ogłosiły strategiczne partnerstwo. W swoim komunikacie prasowym chińska…

10 lipca 2026

Voge 900 DSX. Wycieczka po tożsamość

Chyba nikomu nie umknął "bum" chińskiej motoryzacji wyskakującej z lodówki. W świetle tego zacząłem się…

9 lipca 2026

MotoGP: 19-latka jeździ motocyklem Marca Marqueza na Misano!

Zaledwie 19-letnia Kayla Yaakov, która coraz śmielej poczyna sobie w MotoAmerica, w miniony weekend spełniła…

8 lipca 2026

Triumph TR6 „Wild Pigeon” – Heiwa Motorcycle. Spokój formy. Siła prostoty.

Urodzić się w Hiroszimie, to nie tylko dorastać w cieniu tragicznej historii pierwszego wykorzystania bomby…

8 lipca 2026

MotoGP: Marc Marquez znów zostanie królem Sachsenringu? Kto wygra GP Niemiec?

Czy Marc Marquez sięgnie po swoje 10. zwycięstwo w MotoGP na Sachsenringu? A może to…

8 lipca 2026