W końcu jest! Aprilia pokazała Tuarega 660

Jest coś w tych średnich „adwenczerach”, że trzeba na nie czekać jak na szóstkę w totka. Doskonale pamiętamy drogę przez mękę, jaką były kilkuletnie zapowiedzi i oczekiwanie na premierę Yamahy Tenere 700. Już, już miała być i… zamiast motocykla zapowiedź kolejnego sezonu testów, za to ładnie pokazanego, w lokalizacjach na całym świecie. Kiedy w końcu zadebiutowała w 2018 roku, okazała się hitem sprzedaży (którym pozostaje do dzisiaj) bo w zasadzie nie miała konkurencji. Rynek maszyn adventure zabrnął w ślepą uliczkę wybrukowaną coraz większymi silnikami, wciąż rosnącą masą, toną elektroniki i w rezultacie wysokimi cenami i średnią przyjemnością z użytkowania w cięższym terenie. Tymczasem, wbrew przewidywaniom, do których sam się przyznaję – popełniłem kiedyś felieton o tym, że wobec ciągłych unijnych kłód pod nogi w prawdziwy teren już nie wrócimy – przeżywamy prawdziwy renesans użytkowania turystycznych enduro zgodnie z ich przynajmniej teoretycznym przeznaczeniem.

Nastąpiła eksplozja popularności tras typu TET i amatorskich rajdów sportowo-turystycznych. W okolicach każdego większego miasta pilnie poszukuje się legalnych szlaków offroad, oblegane są żwirownie i inne wyrobiska. Społeczność motocyklowa zaczęła łaknąć jak kania dżdżu motocykla, którym można najpierw sprawnie, szybko i wygodnie dojechać asfaltem na miejsce akcji, a potem sobie w tym miejscu poradzić bez ciągłego zakopywania się i podnoszenia pojazdu w pięć osób.

Idealny kandydat do zawładnięcia sercami i rynkiem miał mieć sprawdzony, niezawodny silnik o mocy 70-90 KM, skuteczne zawieszenie o dużym skoku, koła 21/18 cali na kostkach, minimum elektroniki, a przy tym masę tylko nieznacznie przekraczającą 200 kg i znośną cenę. Yamaha z Tenerą 700 wstrzeliła się idealnie i zjadła ogromną część tortu, który po prostu leżał i czekał. I w sumie czeka do dziś. 

Ale wróćmy do Aprilii

Kiedy najpierw pojawiły się zapowiedzi, a później ich materializacja w postaci sportowej Aprilii RS 660, od razu zapowiedziano, że gama modelowa oparta na tym rzędowym, dwucylindrowym silniku będzie rozszerzana. Dla osób choćby minimalnie zorientowanych w rynku dalszy rozwój wypadków był jasny – najpierw naked, czyli Tuono 660, a potem średnie enduro. Z tą ostatnią opcją kojarzyła się tylko jedna nazwa modelu, co na szczęście znalazło potwierdzenie w premierowej maszynie, którą właśnie pokazała firma z Noale. Oto nowy Tuareg 660!

Moc rzędowego twina spadła ze 100 do 80 KM, za to jest ona wyrównana w pełnym zakresie obrotów, z maksymalnym momentem na poziomie 70 Nm. Motocykl nie jest zbyt duży, rozstaw osi wynosi nieco ponad 1500 mm. Skok zawieszeń na poziomie 240 mm (regulowanych z przodu i z tyłu) i taki sam prześwit zapowiadają dobrą zabawę poza asfaltem. Kanapa jest przy tym umieszczona na rozsądnej, oczywiście jak na tę klasę motocykli, wysokości – 860 mm. Bardzo istotnym parametrem jest masa, która wynosi 187 kg na sucho. Po napełnieniu 18-litrowego zbiornika paliwa przekroczy zatem 200 kg, ale niewiele. Dużym atutem Aprilii Tuareg 660 (albo wręcz przeciwnie, czas i próby w offie pokażą) jest rozbudowana elektronika. Na pokładzie znalazł się 5-calowy kolorowy wyświetlacz TFT i zestaw systemów APRC. W jego skład wchodzą cztery tryby jazdy, w tym dwa ustawiane indywidualnie, kontrola trakcji, kontrola hamowania silnikiem tempomat i ABS z możliwością wyłączenia w tylnym kole. Zwraca również uwagę odważna stylistyka z pełnym oświetleniem LED. Nowy Tuareg wygląda naprawdę obiecująco i choć niemal na pewno będzie nieco droższy od Yamahy Tenere 700, to stanie się jej bardzo mocnym konkurentem. Cena i data rynkowej premiery nie są jeszcze znane, ale spodziewamy się okolic 50 tysięcy zł. Są to w zasadzie różnice pomijalne na rynku motocykli nowych, za to już pojawiają się głosy, że z powodu potencjalnych problemów z odsprzedażą i utratą wartości, bezpieczniej będzie postawić na Yamahę. No cóż, żadna nowość. Przecież dlaczego statystyczny Polak nie kupi żółtego auta, choć podoba mu się ten kolor? Bo łatwiej odsprzeda srebrne… I w ten sposób kupując nowe pojazdy nie myślimy o swojej satysfakcji, tylko zadowoleniu kolejnego właściciela. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł. 

Tymczasem czekamy na nowego Tuarega 660, któremu nie odpuścimy w ciężkich warunkach terenowych. Mamy przeczucie, że będzie bardzo dobrze! Dla Aprilii to ogromna szansa na wyjście z grupy marek solidnych, ale dosyć niszowych. Ten segment jest obecnie niezwykle popularny, a przy tym wciąż słabo zagospodarowany. Jeśli produkt okaże się dobry, duży rynkowy sukces jest w zasięgu ręki. 

 

 

KOMENTARZE
Konrad Bartnik

Koordynuje pracę redakcji i dba o jakość tekstów, które trafiają do gazety i na stronę internetową. W motocyklach, podobnie jak w gastronomii, najbardziej ceni ilość – jest nałogowym pochłaniaczem kilometrów i zawsze z chęcią przyjmie kolejne 50. Fan klasycznych nakedów i szwendania się po krzakach. Wszystko może, nic nie musi.

Recent Posts

MotoGP: Marc Marquez najszybszy w piątek na Sachsenringu

Marc Marquez, który ma na koncie dwanaście zwycięstw na Sachsenringu w tym dziewięć w MotoGP,…

10 lipca 2026

CFMoto i Brembo łączą siły. Chińczycy chcą kształtować przyszłość branży

Producent motocykli CFMoto i włoski gigant Brembo ogłosiły strategiczne partnerstwo. W swoim komunikacie prasowym chińska…

10 lipca 2026

Voge 900 DSX. Wycieczka po tożsamość

Chyba nikomu nie umknął "bum" chińskiej motoryzacji wyskakującej z lodówki. W świetle tego zacząłem się…

9 lipca 2026

MotoGP: 19-latka jeździ motocyklem Marca Marqueza na Misano!

Zaledwie 19-letnia Kayla Yaakov, która coraz śmielej poczyna sobie w MotoAmerica, w miniony weekend spełniła…

8 lipca 2026

Triumph TR6 „Wild Pigeon” – Heiwa Motorcycle. Spokój formy. Siła prostoty.

Urodzić się w Hiroszimie, to nie tylko dorastać w cieniu tragicznej historii pierwszego wykorzystania bomby…

8 lipca 2026

MotoGP: Marc Marquez znów zostanie królem Sachsenringu? Kto wygra GP Niemiec?

Czy Marc Marquez sięgnie po swoje 10. zwycięstwo w MotoGP na Sachsenringu? A może to…

8 lipca 2026