Categories: Technika

Mechaniczny mózg

Głowica stanowi najbardziej skomplikowany podzespół tłokowego silnika spalinowego, pracującego w cyklu czterosuwowym. Jest swego rodzaju centrum zarządzania, koordynującym proces przemiany energii chemicznej paliwa w energię mechaniczną, przekazywaną na koła jednośladu.
W niewielkiej przestrzeni trzeba umieścić dźwigienki zaworowe, zawory, prowadnice zaworów, świece zapłonowe, kanały cieczy chłodzącej, króćce ssące i wydechowe a w większości przypadków także wałek lub wałki rozrządu i elementy układów dopalania spalin. Mamy zatem do czynienia z trójwymiarową układanką, która musi bezawaryjnie pracować w trudnych warunkach termicznych a nierzadko także przy bardzo wysokich obrotach i służyć tak, by motocykl mógł pokonać dystans przynajmniej kilkudziesięciu tysięcy kilometrów. Nie ma drugiego tak poważnego wyzwania technologicznego.

Rosnąca komplikacja

W początkach motocyklizmu głowice nie były tak skomplikowane jak są obecnie. Początkowo, w układach dolnozaworowych, wyglądały podobnie jak w silnikach dwusuwowych. Były po prostu ożebrowanymi „czapkami”, zamykającymi cylindry od góry, przystosowanymi do chłodzenia powietrzem. Kiedy zawory odwrócono i wprowadzono do głowicy, wszystko się zmieniło. Trzeba było wykonać otwory dla zaworów, gniazda zaworowe, prowadnice, osie dźwigienek zaworowych a z czasem również mocowanie i łożyskowanie wałków rozrządu.
Złożone układy z czterema zaworami na cylinder i rozrządem popychaczowym powstały już w 1911 r. (Indian, Alcyon), a już dwa lata później pojawiły się dwa wałki w głowicy (Peugeot). Wówczas aż tak skomplikowane rozwiązania nie były normą, ale faktem jest, że z każdą dekadą konstruktorzy głowic stawali przed coraz większymi wyzwaniami.
Rozwój głowic silnikowych przechodził różne fazy. Do lat 60. królowały układy z dwoma zaworami na cylinder, potem coraz większą popularność zyskiwały układy z trzema i czterema zaworami. Od lat 90. cztery zawory na cylinder zaczęły dominować na rynku.

Zaworowa wyliczanka

W pogoni za coraz lepszymi osiągami starano się upchnąć w głowicy jak największą liczbę zaworów. W 1984 r. Yamaha pokazała rozwiązanie z pięcioma zaworami na cylinder w seryjnym wydaniu. 20-zaworowa głowica czterocylindrowej FZ 750 została uznana za techniczny majstersztyk. Wkrótce świat ujrzał motocykl z sześcioma zaworami w cylindrze (Romanelli-Ducati), ale tylko w fazie prototypu, a w 1992 r. wraz z premierą NR 750 zadebiutował układ ośmiu zaworów na cylinder! Tyle tylko, że udało się to osiągnąć dzięki owalnemu kształtowi cylindrów.
Producenci inwestujący w głowice wielozaworowe szybko przekonali się, że powyżej czterech zaworów na cylinder zyski na dynamice silnika są niewielkie, a wzrost kosztów produkcji ogromny. Zbytnie oszczędzanie jednak też nie popłaca, bo głowice z dwoma czy trzema zaworami na cylinder nie pozwalają uzyskać odpowiednio dobrej dynamiki silnika. Dlatego pozostają domeną jednostek napędowych o niewygórowanej mocy, nastawionych bardziej na wysoki moment obrotowy. Wśród produkowanych obecnie motocykli seryjnych o pojemności powyżej 125 ccm ponad 80% ma 4 zawory na cylinder, a zaledwie 17% dwa zawory. Reszta to jednostkowe przykłady układów trój- i pięciozaworowych.

Równolegle i radialnie

Nie tylko liczba zaworów, ich średnice i skoki decydują o przebiegu wymiany ładunku w komorze spalania. Zależy to również od sposobu rozmieszczenia zaworów w głowicy, rzutującego na kształt przestrzeni nad tłokiem.
Przy dwóch zaworach w cylindrze różnicować można kąt ich rozchylenia, przy trzech lub czterech także rozstawienie względem siebie. Inaczej będzie wyglądała komora spalania, gdy zawory zostaną ustawione równolegle w parze lub parach, a inaczej gdy radialnie. Wówczas każdy zawór ustawiony jest pod innym kątem w taki sposób, by „sklepienie” komory spalania było jak najbardziej zbliżone kształtem do wycinka kuli. Układ radialny jest bardziej skomplikowany i bardziej kłopotliwy w produkcji, ale dzięki niemu można uzyskać bardzo korzystną, równomierną formę przestrzeni nad tłokiem.
Kąty rozchylenia zaworów decydują o kształcie komory spalania, a w szerszym wymiarze również o gabarytach głowicy. Im mniejszy kąt rozchylenia, tym bardziej zwarta jest głowica. Zróżnicowane są też systemy wprawiania zaworów w ruch. Stosuje się rozwiązania pośrednie, z różnego rodzaju dźwigienkami (wahliwe, zabierakowe, pojedyncze, rozwidlone) oraz bezpośredni, w którym zawór poruszany jest krzywką wałka rozrządu poprzez krótki, szklankowy popychacz.

Rozrząd na miarę

Znacząca część komponentów rozrządu znajduje się w głowicy, ale wiele jest też poza nią, głównie tych związanych z napędem elementów, wprawiających w ruch zawory. Systemy napędu nie tylko doskonalono na przestrzeni lat, ale dopasowywano do konstrukcji silnika. Podstawowa klasyfikacja dzieli je na cztery grupy:
SV (side valve) – system z początków motocyklizmu, gdy stosowano silniki dolnozaworowe z zaworami montowanymi poza głowicą, w kanałach (ssącym i wydechowym), z trzonkami skierowanymi w dół. Wałek rozrządu osadzony był z boku bloku silnika i przekazywał napęd zaworom poprzez krótkie popychacze. Obecnie nie ma takich konstrukcji;
OHV (overhead valve) – system napędu zaworów dla silników górnozaworowych (zawory w głowicy, trzonki skierowane ku górze). Zaistniał w latach dwudziestych XX w. i jest stosowany do dzisiaj. Wałek rozrządu montowany jest w bloku silnika i poprzez długie popychacze oraz wahliwe dźwigienki uruchamia zawory. System jest stosunkowo tani, sprawdza się doskonale w silnikach widlastych, bo jeden wałek rozrządu „obsługuje” oba cylindry (lub bloki cylindrów). Może pracować w silnikach osiągających nawet 10 000 obr./min. Obecnie stosowany jest w ok. 13% produkowanych seryjnie motocykli powyżej 125 ccm;
OHC (overhead camshaft) – rozwiązanie z pojedynczym wałkiem rozrządu w głowicy, montowanym ponad wahliwymi dźwigienkami, poruszanymi przez krzywki wałka rozrządu i wymuszającymi ruch zaworów. Mutacją OHC jest system HC, w którym wałek rozrządu montowany jest pod dźwigienkami i wprawia je w ruch (w konsekwencji również zawory) poprzez dodatkowe, krótkie popychacze. System dużo sprawniejszy, ale droższy od OHV, pracujący bezproblemowo przy bardzo wysokich obrotach. Rynkowy udział tego rozwiązania wynosi ok. 20%.
DOHC (double overhead camshaft) – system z dwoma wałkami rozrządu w głowicy, w którym ruch zaworów wymuszany jest w sposób pośredni – poprzez dźwigienki – albo bezpośredni – przez wałki rozrządu i krótkie, szklankowe popychacze. Obecnie najsprawniejszy, seryjny układ rozrządu, najdroższy w produkcji i najpowszechniej stosowany w seryjnie produkowanych motocyklach o pojemności powyżej 125 ccm (ponad 65% rynku). Mutacją układu jest system TOHC (triple overhead camshaft) z trzema wałkami rozrządu w głowicy, wykorzystywany jedynie w motocyklach Horex.

Łańcuch trzyma się mocno

Niezależnie od systemu rozrządu, podstawą jego działania jest przekazanie napędu wałkowi lub wałkom rozrządu. W najprostszym układzie OHV sprawa jest stosunkowo prosta, bowiem wystarczy pojedyncza przekładnia zębata lub krótki łańcuch do przekazania napędu z wału korbowego na wałek rozrządu. Tak robiono to w dawnych konstrukcjach, tak robi się to również teraz.
W układach OHC lub DOHC dystans, na którym trzeba przekazać napęd, jest znacznie większy. W latach trzydziestych popularność zaczął zyskiwać wałek królewski, z dwoma zębatymi przekładniami kątowymi (przy wale korbowym i przy wałku rozrządu). Uzyskano w ten sposób bardzo dużą precyzję rozrządu, wysoką trwałość jego napędu i bezproblemową pracę nawet przy wysokich obrotach. Wałki królewskie stosowano między innymi w przedwojennych wyścigówkach BMW, sięgali po nie brytyjscy i włoscy producenci jeszcze w latach 60. Wysokie koszty produkcji i pracochłonność montażu nie pozwoliły jednak przetrwać temu pomysłowi. Obecnie znajdziemy je jedynie w Kawasaki W800.
Honda przez 20 lat, od 1982 r., produkowała modele z napędem rozrządu kołami zębatymi, ale w 2002 r. wycofała się z tego pomysłu. Próby czasu nie przetrwał też pasek zębaty, który w napędzie rozrządu Hondy Gold Wing pojawił się w 1980 r., a potem w Hondzie Pan European od 1990 r. Był niepewny (duże ryzyko pęknięcia) i mniej trwały od łańcucha. Teraz pasek znajdziemy jedynie w Ducati.
W napędzie wałków rozrządu w głowicy powszechnie zaczęto stosować tanie i proste w montażu łańcuchy rolkowe (mniejsze straty mechaniczne, ale większa hałaśliwość) i zębate (większe straty mechaniczne, ale mniejsza hałaśliwość). Łańcuch cieszy się dzisiaj największym wzięciem. I z pewnością prędko się to nie zmieni.

 

KOMENTARZE

Glowkuje Dariusz Dobosz

Recent Posts

MotoGP: Włosi w ekstazie na Mugello! Marco Bezzecchi triumfuje w GP Włoch!

Po nieco zaskakujących wynikach sobotniego sprintu, niedziela na Mugello zapowiadała się pasjonująco. Włoch startujący z…

31 maja 2026

Całkowicie polski Indian. Do biegu, gotowi, start!

Motocykle są ze mną od zawsze albo jeszcze dłużej… Mój tata w młodości miał Jawę…

31 maja 2026

CIV Junior: Janek Babiarz liderem klasyfikacji generalnej po inauguracji sezonu!

Janek Babiarz znakomicie rozpoczął tegoroczny sezon, zachwycając formą podczas inauguracyjnej rundy prestiżowej serii Campionato Italiano…

31 maja 2026

MotoGP: Rekord prędkości Aprilii i wygrana Raula Fernandeza w sobotę na Mugello

Aprilia w rewelacyjnym stylu spisała się w sobotę na torze Mugello, najpierw dzięki Jorge Martinowi…

30 maja 2026

MotoGP: Marquez wraca, Di Giannantonio najszybszy w piątek na Mugello

Dwie czerwone flagi, powrót Marca Marqueza, nowe barwy Aprilii, czterech Włochów na czele i wreszcie…

29 maja 2026

Motocykle 125 z kontrolą trakcji. Co wybrać w sezonie 2026? Czy warto ją mieć?

Wydawałoby się, że motocykle 125 na prawo jazdy kat. B nie powinny sprawiać problemów pod…

29 maja 2026