Motocykle elektryczne to jak dla nas jeszcze daleka przyszłość. Thomas Tomczyk postanowił pokazać, że jednak nie tak odległa jak nam się wydawało. Maszyny tego typu mają bardzo ograniczony zasięg. Mimo tego Thomas postanowił zabrać swoje Zero S w podróż z Filadelfii do Patagonii.
Nie jest jeszcze na miejscu, ale już zdobył rekord Guinnessa. Jak na razie pokonał 12 644 km, a przed nim jeszcze około 6 000 km do zakończenia podróży.
Oczywiście po drodze nie może się po prostu zatrzymać na stacji benzynowej. Jego przerwy w podróży są znacznie dłuższe gdyż musi naładować baterię, wcześniej znajdując miejsce gdzie da się to zrobić. Jak na razie udawało mu się skorzystać z uprzejmości kawiarni, muzeów czy szkół po drodze.
Historia Tomczyka jest dość unikalna. Podróżnik w trakcie jazdy kręci dokument, który będzie dziennikiem z tej nietypowej podróży. Rozpoczął tez zbieranie funduszy na Kickstarterze. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o podróżniku i jego wyprawie zajrzyjcie na stronę www.electricpoweredodyssey.com.
Jeśli planujesz wymianę lub zakup nowego interkomu, czerwiec to idealny moment. Rusza promocja Cardo Cash…
Po nieco zaskakujących wynikach sobotniego sprintu, niedziela na Mugello zapowiadała się pasjonująco. Włoch startujący z…
Motocykle są ze mną od zawsze albo jeszcze dłużej… Mój tata w młodości miał Jawę…
Janek Babiarz znakomicie rozpoczął tegoroczny sezon, zachwycając formą podczas inauguracyjnej rundy prestiżowej serii Campionato Italiano…
Druga runda cyklu EuroMoto na czeskim torze Brno rozpoczęła się dla zespołu Automarket AF Racing…
Aprilia w rewelacyjnym stylu spisała się w sobotę na torze Mugello, najpierw dzięki Jorge Martinowi…