Motocykle elektryczne to jak dla nas jeszcze daleka przyszłość. Thomas Tomczyk postanowił pokazać, że jednak nie tak odległa jak nam się wydawało. Maszyny tego typu mają bardzo ograniczony zasięg. Mimo tego Thomas postanowił zabrać swoje Zero S w podróż z Filadelfii do Patagonii.
Nie jest jeszcze na miejscu, ale już zdobył rekord Guinnessa. Jak na razie pokonał 12 644 km, a przed nim jeszcze około 6 000 km do zakończenia podróży.
Oczywiście po drodze nie może się po prostu zatrzymać na stacji benzynowej. Jego przerwy w podróży są znacznie dłuższe gdyż musi naładować baterię, wcześniej znajdując miejsce gdzie da się to zrobić. Jak na razie udawało mu się skorzystać z uprzejmości kawiarni, muzeów czy szkół po drodze.
Historia Tomczyka jest dość unikalna. Podróżnik w trakcie jazdy kręci dokument, który będzie dziennikiem z tej nietypowej podróży. Rozpoczął tez zbieranie funduszy na Kickstarterze. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o podróżniku i jego wyprawie zajrzyjcie na stronę www.electricpoweredodyssey.com.
Milan Pawelec, który broni tytułu mistrza Europy Moto2 i prowadzi w klasyfikacji generalnej, wraca do…
Pomimo prób ratowania pionier segmentu kamer sportowych - marka GoPro - został sprzedany. Nowym właścicielem…
W dniach 3-6 września Moto Guzzi świętuje swoje 105. urodziny. Z tej okazji odbyło się…
Sezon motocyklowy powoli zbliża się do końca, ale Moto-Sekcja nie zwalnia tempa. We wrześniu na…
Rok 2026 przynosi nam jubileusz 100-lecia powstania Polskiego Związku Motocyklowego. Dokładnie 12 września, w miejscu…
Już w najbliższy weekend 5-6 września rozstrzygną się losy tytułów Mistrzostw i Pucharu Polski Pit…