Motocykle elektryczne to jak dla nas jeszcze daleka przyszłość. Thomas Tomczyk postanowił pokazać, że jednak nie tak odległa jak nam się wydawało. Maszyny tego typu mają bardzo ograniczony zasięg. Mimo tego Thomas postanowił zabrać swoje Zero S w podróż z Filadelfii do Patagonii.
Nie jest jeszcze na miejscu, ale już zdobył rekord Guinnessa. Jak na razie pokonał 12 644 km, a przed nim jeszcze około 6 000 km do zakończenia podróży.
Oczywiście po drodze nie może się po prostu zatrzymać na stacji benzynowej. Jego przerwy w podróży są znacznie dłuższe gdyż musi naładować baterię, wcześniej znajdując miejsce gdzie da się to zrobić. Jak na razie udawało mu się skorzystać z uprzejmości kawiarni, muzeów czy szkół po drodze.
Historia Tomczyka jest dość unikalna. Podróżnik w trakcie jazdy kręci dokument, który będzie dziennikiem z tej nietypowej podróży. Rozpoczął tez zbieranie funduszy na Kickstarterze. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o podróżniku i jego wyprawie zajrzyjcie na stronę www.electricpoweredodyssey.com.
Jeśli już się uczysz, to ucz się dobrze, tego co najważniejsze i przy tym od…
Letni komplet Air-Flow z certyfikatem PPE za „600” złotych i to w środku sezonu? Czy…
Zmagania Pit Bike z przytupem wchodzą w drugą połowę sezonu, a wakacje z motorsportem –…
Motocykle typu UJM, czyli „Universal Japanese Motorcycle”, mają swoje korzenie w latach siedemdziesiątych XX wieku.…
Triumph bardzo lubi raczyć nas limitowanymi edycjami swoich modeli. Tym razem producent przedstawił model Speed Twin…
W środę, 15 lipca odbyło się posiedzenie Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. Jednymi z…