Kto pierwszy wpadł na ten pomysł – tak naprawdę trudno dociec. Z przekazów historycznych wynika, że już w 1897 roku firma De Dion-Buton wyprodukowała pojazd, który można by uznać za prekursora rodziny trójkołowców. Nawiasem mówiąc dla niego właśnie przyjęła się nazwa „motorcycle”, którą podawano jako kategorię w sportowych zawodach pojazdów silnikowych.
„Gwiazdy i pasy” – najlepszy koń w stajni WK Trikes
Jednak „na poważnie” produkcją tego typu motocykli zainteresowała się dopiero firma Harley-Davidson, wytwarzając na potrzeby wojska i policji słynny three wheeler Model G. Ta udana konstrukcja przez wiele lat (oczywiście stale modyfikowana) wykorzystywana była w różnego rodzaju służbach publicznych w USA. Prawdopodobnie to właśnie Model G stał się inspiracją i natchnieniem dla wielu firm produkujących tak zwane trikes na bazie innych motocykli lub samochodów.
1897 – De Dion-Bouton
Najczęściej spotykane, a i moim zdaniem najlepsze są modele budowane na bazie popularnego VW-Garbusa. Czterocylindrowy silnik typu boxer, chłodzony powietrzem, dający stosunkowo duży (9,5 kGrn już przy 2,600 obr./min) moment obrotowy, połączony bezpośrednio z czterostopniową skrzynią biegów jest jakby stworzony do tego typu konstrukcji. Cała reszta zależy już tylko od inwencji twórczej projektanta.
Harley Model G. Pierwsza wielkoseryjna trójkółka
Na świecie istnieją dziesiątki firm zajmujących się budową trójkółek o najprzeróżniejszych kształtach i fantastycznych kolorach, mogących zaspokoić nawet najwybredniejsze gusta. Ma to oczywiście niebagatelny wpływ na cenę pojazdu. Na zachodzie Europy trojki w dobrym stanie praktycznie nie da się kupić za cenę poniżej kilkunastu tysięcy marek (w 1994 roku, przyp. red.)
„Roadliner” -jedyne 36000 marek niemieckich
W polskich warunkach do budowy trójkołowców domorośli konstruktorzy oprócz klasycznego VW wykorzystują jednostki napędowe z takich pojazdów jak F126p, Zaporożec, M-72 czy Junak. O tym ostatnim warto chyba wspomnieć trochę szerzej, gdyż motocykl ten produkowany był również w wersji trójkołowej. Pojazd oznaczony symbolem M10/B20 przeznaczony był do przewozu ładunków. Drewniana skrzynia umieszczona z tyłu mogła unieść ciężar do 300 kg. Napęd na tylne koła był przekazywany przez walcowy mechanizm różnicowy.
„Marynarz” reklamuje własny wyrób
Model B20, ze względu na swoją konstrukcję, bardzo chętnie był wykorzystywany do produkcji pojazdów osobowych, i z tego powodu w stanie oryginalnym spotykany jest bardzo rzadko. Z powodu bardzo wysokich cen fabryczne trójkołowce na polskich drogach raczej nie są widywane. Wykonane jednak w domowych warunkach, z odpowiednią dawką polotu, estetyki i staranności wcale nie muszą być gorsze od zachodnich pierwowzorów.
Jedyny prawdziwy polski Batman i jego trzykołowy potwór
Producent motocykli KTM stał się przedmiotem śledztwa dziennikarskiego, z którego wynika, że może oszukiwać w kwestii spełniania…
Od 3 czerwca zmienią się zasady redukcji punktów karnych, ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poszło…
Michael Dunlop w ostatniej chwili postanowił zmienić decyzję odnośnie motocykla, którym wystartuje w klasach Superbike…
19-letni Milan Pawelec rozpoczął obronę tytułu mistrza Europy Moto2 od zwycięstwa i podwójnego podium w…
W kwietniu gruchnęła druzgocąca wiadomość o zamknięciu Toru Poznań, który jest jedynym profesjonalnym torem wyścigowym…
Po zwycięskiej inauguracji sezonu przed Automarket AF Racing Team pojawia się kolejne wyzwanie. Już w…