Na skróty:
Miałem okazję stanąć twarzą w twarz z motocyklem, o którym marzyłem na początku swojej przygody z dwoma kołami. Jak dzisiaj postrzegana jest Yamaha XV 535 Virago, zarówno przez mechaników, jak i motocyklistów? Zaraz odpowiem na to pytanie. Jedno jest jednak pewne – takich sprzętów niestety już się nie buduje.
Produkowana w latach 1987-2003 Yamaha XV 535 Virago to jeden z najpopularniejszych motocykli tamtych czasów. Dzięki prostej konstrukcji i niewielkim gabarytom, zyskała ogromne uznanie wśród kobiet, ale nie tylko – wielu mężczyzn również doceniło jej zalety. Pamiętam nawet moment, gdy jeden z moich kolegów, mający około 190 cm wzrostu, jeździł na tym w sumie niewielkim motocyklu w czasach jego świetności. Co sprawia, że ten niepozorny motocykl tak mocno zapadł w naszą pamięć i traktowany był tak wyjątkowo? W tym materiale pominę wątek historyczny, bo temat był przerabiany wiele razy, także w moim artykule w dziale Motolegenda (SM 12/2023). Skupię się natomiast na czystej technice i subiektywnych wrażeniach z jazdy.
Prowadzenie Yamahy XV 535 Virago to prawdziwa podróż w czasie.
Trudno sobie wyobrazić bardziej przystępny i łatwy w obsłudze motocykl w klasie chopper-cruiser. Z Yamahą XV 535 Virago radził sobie prawie każdy ogarnięty motocyklista. Mówię oczywiście o ludziach z tamtych czasów, którzy nie bali się wziąć w ręce narzędzi i pogrzebać przy swojej maszynie. Niestety, w dzisiejszych czasach to coraz rzadsze zjawisko. Z perspektywy serwisowej, motocykl nie nastręcza większych problemów. Napęd tylnego koła wałem wymaga jedynie okresowej wymiany oleju w przekładni kątowej. Dzięki niewielkiej mocy, ani sama przekładnia, ani wał nie mają tendencji do awarii czy zbyt szybkiego zużycia i w większości przypadków działają bezproblemowo przez całe życie motocykla.
Również silnik znany jest ze swojej długowieczności, a jego obsługa nie nastręcza problemów. Zawory regulowane są za pomocą śrubek, a dostęp do nich uzyskujemy po zdjęciu niewielkich dekielków. Wymiana oleju również jest prosta, ponieważ filtr znajduje się w przedniej prawej części korpusu silnika, pod pokrywą mocowaną na trzy śruby. Także podstawowy serwis gaźników jesteśmy w stanie wykonać bez ich wyjmowania z motocykla. Bez problemu możemy sprawdzić poziom paliwa w komorach, wymienić zaworki iglicowe, zerknąć do membran czy zrobić synchronizację wakuometrem, korzystając z dwóch króćców. Czy Virago jest zatem sprzętem idealnym? Nie do końca, ponieważ w przypadku niektórych czynności, jego konstrukcja może wydawać się specyficzna.
Yamaha XV 535 Virago, jak wiele motocykli tego segmentu, ma kilka elementów, które mogą zaskakiwać. Na przykład boczne plastikowe osłony, które udają, że kryją filtr powietrza. W rzeczywistości filtr znajduje się w ramie nośnej i wkładany jest od góry po uniesieniu zbiornika paliwa. A propos zbiornika – w wersjach z pierwszych dwóch lat produkcji, znajduje się on tylko pod siedzeniem. Na szczęście już w 1989 roku ta blaszana atrapa stała się prawowitym zbiornikiem, co pozwoliło niebagatelne zwiększyć pojemność układu z 8,6 do 13,5 litra. Obie części (ten pod siedzeniem został na miejscu) połączone są gumowymi przewodami, co umożliwia odchylenie zbiornika, na przykład podczas wymiany filtra powietrza. Przy konieczności jego demontażu warto jednak po prostu przyjechać motocyklem na rezerwie, gdyż pomiędzy oboma częściami nie ma żadnego kranika. Najlepiej jest wyjeździć paliwo prawie do zera i zdjąć górną część instalacji.
Przejdźmy teraz do gaźników. Chwilę wcześniej napisałem, że podstawowy serwis można zrobić, nie wyciągając ich z motocykla. Jest to prawda tylko przy założeniu, że mówimy o naprawdę podstawowych czynnościach. W przypadku egzemplarza, który trafił w moje ręce, było podejrzenie, iż następuje wyciek pomiędzy korpusami gaźników, a łożami zaworków iglicowych. Warto zwrócić na to uwagę, gdyż bardzo często to właśnie ten element powoduje przelewanie gaźników i problemy z ustawieniem właściwego poziomu paliwa. Aby wymienić te elementy, trzeba jednak wyjąć gaźniki z motocykla, co wymaga pewnego doświadczenia. Gdy już mamy gaźniki na zewnątrz, można bez problemu wymienić uszczelki. W moim przypadku okazało się, że diagnoza była słuszna – gumowe oringi straciły elastyczność i puszczały paliwo bokiem.
Drugim bardzo ważnym punktem, często zaniedbywanym w czasie serwisu gaźników jest umieszczenie nowych gumowych zaślepek w dolnej części elementu mocującego dysze paliwowe. Ich brak lub zły stan mogą całkowicie zaburzyć ilość dostarczanej do cylindrów mieszanki.
Virago 535 to zgrabny, ale niewielki motocykl.
Ja na niego jestem zdecydowanie za duży, choć spotkałem
na tej maszynie jeszcze wyższych jeźdźców.
Opisywany egzemplarz został poddany gruntownemu serwisowi, chociaż przy wielu czynnościach okazało się to, że wymagana była tylko kontrola (dotyczyło to na przykład luzów zaworowych). Opony wyglądały ładnie, dopóki nie sprawdziłem daty ich produkcji, która oscylowała wokół przełomu wieków. No cóż, ten motocykl dużo nie przejeździł, był też garażowany i niezbyt często wystawiany na działające destrukcyjnie na gumy słońce. Oczywiście założyliśmy nowe opony, a wynikało to ze zwykłego rozsądku i dobrej praktyki zawodowej.
Podczas jazd próbnych okazało się, że motocykl ma problemy z dystrybucją paliwa. Wadliwa okazało się mająca 30 lat pompa, która po prostu co jakiś czas się zawieszała. Na szczęście na rynku dostępne są budżetowe zamienniki, dlatego zamiast zastanawiać się, czy stara pompa zawiedzie w trasie, zdecydowaliśmy się na montaż nowej. I to było praktycznie jedynym podpunktem w serwisie tego motocykla, który można by nazwać awarią. Reszta to po prostu standardowe czynności, które trzeba wykonywać okresowo w każdej maszynie, niezależnie od jej wieku.
Prowadzenie Yamahy XV Virago 535 to prawdziwa sentymentalna podróż do dawnych czasów. Motocykl jest tak mały, jak współczesne cruisery klasy 125 cm³, a niektóre z nich wydają się być nawet zewnętrznie bardziej masywne. Miejsce za kierownicą jest ograniczone, nogi są mocno ugięte, a ręce trzymane blisko ciała. Nic dziwnego, że ta maszyna była tak popularna wśród kobiet, szczególnie tych o drobnej budowie.
Silnik pracuje bardzo ładnie, spokojnie i płynnie, oddając swoją niewielką moc. Nie oszukujmy się – Yamaha XV 535 Virago demonem prędkości nie jest, już w okolicach 120 km/h zaczyna tracić entuzjazm do dynamicznej jazdy. Powoli rozpędza się, by w sprzyjających warunkach drogowych maksymalnie otrzeć się o 160 km/h. Nikt rozsądny nie będzie jednak jeździł z takimi prędkościami, gdyż najprzyjemniej podróżuje się na tym motocyklu bocznymi drogami, w dodatku zgodnie z przepisami. Wtedy cieszy elastyczny silnik, miękka zmiana biegów, do której praktycznie nie trzeba używać sprzęgła, czy niezłe możliwości manewrowania. W dodatku w zbiorniku paliwa nie tworzy się wir powodowany nadmierną konsumpcją.
Kiedyś wyśmiewana, dziś staje się klasykiem.
Jeszcze dalszą podróż w czasie gwarantują hamulce. Przedni, w porównaniu ze współczesnymi motocyklami, wydaje się prawie nie funkcjonować (a układ był starannie serwisowany), natomiast tylny działa na zasadzie 0 lub 1 – albo efekt jest zerowy, albo motocykl pozostawia za sobą czarną krechę na asfalcie.
Zawieszenie również jest typowe dla maszyn z tamtych lat – przód jest dość miękki, a tył nie ma odpowiedniego zapasu skoku, więc lepiej omijać większe nierówności. Czy taka jazda sprawia frajdę? W epoce wręcz „komputerowych”, superszybkich i wygodnych motocykli typu crossover, to zdecydowanie niekomfortowy skok w przeszłość. Z drugiej zaś strony taka podróż daje sporo frajdy i wyciszenia. Warto również zauważyć, że obecnie japońscy producenci nie mają w ofercie żadnego cruisera z silnikiem widlastym, który tak dobrze pasowałby do tego gatunku.
Dzięki sprawdzonej konstrukcji i całkowicie uzasadnionej dobrej opinii, Yamaha XV 535 Virago jest stosunkowo drogo wyceniana na rynku. Kto myśli o zakupie takiego motocykla powinien szybko podejmować decyzję, gdyż z roku na rok będzie coraz mniej egzemplarzy tego modelu. Motocykla, który przez wielu jeźdźców bywa jeszcze w pewnym sensie wyśmiewany. Dzisiaj Yamaha XV 535 Virago pretenduje do stania się ciekawym klasykiem, którego warto mieć w garażu, cieszyć się jego widokiem i spokojną, bezawaryjną jazdą.
Zdjęcia: Paweł Boruta
Silnik V2 w japońskich motocyklach klasy chopper-cruiser to już historia. A szkoda, bo takie motory ładnie wyglądają i świetnie pracują.
Jeszcze kilkanaście lat temu motocyklista w skórzanej kurtce był oczywistym widokiem. Dziś rynek zdominowała odzież…
Michael Dunlop niespodziewanie zapowiedział, że zamierza wystartować w Isle of Man TT na motocyklu Ducati…
Niedawno KTM przedstawił motocykl 1390 Super Duke RR, który trafi do sprzedaży w liczbie 350…
Policja opublikowała obszerny raport dotyczący wypadków drogowych w 2025 roku. Spadek liczby zdarzeń jest niewielki,…
Zespół Automarket AF Racing Team ma za sobą oficjalne testy na torze Grobnik w Rijece,…
Pirelli Track Day powraca w 2026 roku i tradycyjnie odbędzie się w nowym miejscu. Tym…