Na skróty:
Ten wyjazd miał być połączeniem przyjemnego z pożytecznym: chcieliśmy zrobić trasę po Polsce, test porównawczy nowej Africa Twin 1100 z jej starszą siostrą i przede wszystkim odpocząć. Męska część ekipy wsiadła na motocykle dzień przed wyjazdem ekipy damskiej, która podróżowała samochodem i wszyscy mieliśmy się spotkać w miejscowości Pluski, w której zarezerwowaliśmy nocleg.
Teraz próbowaliśmy za wszelką cenę ominąć Łódź, najlepiej tak, aby pozostać na szutrach – niestety to się nie udało i wjechaliśmy na asfalt. Powoli toczyliśmy się w kierunku Aleksandrowa Łódzkiego, a stamtąd w stronę miejscowości Piątek. Trochę zatraciliśmy się w naszej tułaczce po szutrach i próbach omijania aglomeracji łódzkiej, bo słońce zeszło niebezpiecznie nisko, a my nawet nie zaczęliśmy się rozglądać za jakimś sympatycznym miejscem na biwak. Na szczęście nieopodal Piątku płynie rzeka Bzura. Zrobiliśmy jeszcze szybkie zakupy i po raz kolejny zjechaliśmy z asfaltu.
Rano, gdy już przestało padać, do naszej przemoczonej karawany dołączył Dominik na swojej Afryce – miał farta, był suchy. Tym większego, że dołączył do nas na asfalcie, a nie na łące. Rozmoczone koleiny, trawa i glina, okazały się tak śliskie, że ciężko było ustać na nogach. Na naszą niekorzyść przemawiało dodatkowo nachylenie boczne terenu, które utrudniało przejazd. Nie obyło się bez gleb. Na szczęście ucierpiała tylko duma.
Tak zrobiliśmy, okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Proste, szybkie i szerokie szutrowiska, zamieniały się w kręte polne drogi pełne kałuż i niezbyt trudnego terenu. Podczas jednej z przerw podjechała do nas druga część wcześniej wspomnianej kawalkady. Pogadaliśmy chwilę, wspólnie odpoczęliśmy i pojechaliśmy dalej. Czekało na nas jeszcze ponad 200 kilometrów trasy, a nasze drugie połowy powinny być już w drodze.
Przez chwilę nawet zastanawiałem się, czy jakimś cudem nie pojawiliśmy się na trasie TET (opisywanej na początku numeru) – widzieliśmy tyle śladów motocykli i motocyklistów, że podejrzenia były uzasadnione. Okazało się, że nie. Po zagłębieniu się w mapę, dowiedzieliśmy się, że od trasy TET dzieliła nas spora odległość. Jednak to skłoniło mnie do przemyśleń, że naprawdę nie trzeba jechać na TET (chociaż bardzo was namawiam do odwiedzenia), żeby fajnie pojeździć po szutrach. Wystarczy trochę odwagi, mapy Google, ciekawość i odrobina chęci, a przygoda sama się stworzy!
Jeżeli wybieracie się do miejscowości Pluski, koniecznie zajrzyjcie do knajpy „Złoty Strug”. Znajdziecie tam świetne żarcie, wieczorne koncerty, nocleg i fajny klimat. Przed wyjazdem słyszałem, że to miejsce przypomina „Norę” Rona Weasleya z serii o Harrym Potterze. Rzeczywiście tak jest, tylko Złoty Strug istnieje naprawdę! Szczerze polecam!
Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował raport rejestracji jednośladów w Polsce we wrześniu. Zarejestrowano 5515 nowych…
Wygląda na to, że serial o potencjalnej sprzedaży Ducati dobiegł końca. Volkswagen oficjalnie poinformował o…
W 2015 r. Suzuki dołączyło do grona producentów, którzy mają w swojej ofercie motocykl supernaked.…
Czy Jorge Martin powiększy swoją dwupunktową przewagę w klasyfikacji generalnej? Czy Marc Marquez w końcu…
Jeżeli dobrze znasz branżę motocyklową, masz doświadczenie w marketingu i chcesz na dłużej związać się…
Nie da się opowiedzieć historii polskiego rapu bez Pezeta. Nie da się przedstawić Pezeta bez…