Z archiwum ŚM: Trasa Pana Marka – Podlasie i Mazury. Wśród wód lasów i zamków. Numer 5/1995

Jeśli uważnie czytali­ście artykuł w kwietniowym „Świecie Motocykli” pt. „W drogę” i wyciągnęliście z niego wnioski, jak się do tej drogi przygotować, to musiało Wam wyjść, że żad­na (nie)pogoda nie będzie Was w stanie zaskoczyć. Po kwietniowych przygotowaniach i majowej wędrówce „nie tylko w Bieszczady” rosnący w miarę jazdy apetyt na coraz więcej i więcej ki­lometrów proponuję zaspo­koić przy pomocy opisanej poniżej trasy. 

W poprzednim odcinku przewodnika był sugerowa­ny kierunek południowo­wschodni naszego kraju. Tamta trasa otwierała przed żądnym wrażeń mo­tocyklistą swoje uroki i cząstkowe wspomnienia prastarej świetności Rzecz­pospolitej i jej znamienitych rodów. Ale przecież „piękna nasza Polska cała, pięk­na, żyzna i niemała”, i jesz­cze wiele miejsc do zalicze­nia przed nami. Tym razem poślę Wasze motory w kie­runku północno-wschod­nich krańców Polski. Jest to wyjątkowo piękna część na­szej Ojczyzny. 

Zachód słońca nad Wigrami

Trasa jest tradycyjnie 10-dniowa, ale można ją zarówno skrócić, jak i wydłużyć, zaliczając po drodze rozliczne zloty mo­tocyklowe. Z góry przepra­szam, że startujemy w War­szawie, ale nawet jadąc z Krakowa, Szczecina czy Wrocławia, nie będzie to wielkie nadłożenie drogi. Od siebie mogę tylko dodać, że tylko w lipcu i sierpniu daje się po ludzku jeździć motocyklem ulicami Warszawy, gdyż większość tu­bylców szuka wytchnienia na wywczasach. A zatem startujemy: 

I dzień

Warszawa – Siedlce – Łosice – Janów Podlaski (stadnina koni) – Siemiaty­cze – Garbarka (sanktu­arium prawosławne) – Haj­nówka – Białowieża (noc­leg). 

II dzień

Białowieża (wybieramy najbardziej leśne drogi z dostępnych – informacje na miejscu) – Białystok – Sokółka – Augustów – Sejny – Wigry (klasztor Kamedu­łów) – Stary Folwark (noc­leg).

III dzień

Przed wyruszeniem w drogę długie studiowanie map, tak by odcinek Stary Folwark – Węgorzewo za­jął nam cały dzień, a jedno­cześnie nie był zbyt uciążli­wy (pamiętajcie o zasadzie „maks. 200 km dziennie”). Moja rada to: Jezioro Hań­cza, Puszcza Romnicka z wiaduktem w Błąkalach, Gołdap, Olecko, Ełk, Giżyc­ko i nocleg w Węgorzewie lub okolicach (wpadnijcie do pensjonatu „Aniata” w Trygorcie – przepiękna panorama Jeziora Mamry). 

IV do VII dnia

Teraz robimy sobie dni kondycyjne. W zależności od pogody, albo się byczy­my, albo mając nadmiar ka­sy pływamy statkami po je­ziorach lub żeglujemy, zwiedzamy okoliczne zabyt­ki, od krzyżackich – aż do najpóźniejszych – pohitle­rowskich: Gierłoż k/Kętrzy­na – kwatera Hitlera „Wil­cze Gniazdo”, bunkry Do­wództwa Wehrmachtu nie­daleko miejscowości Przy­stań przy drodze ze Szty­nortu do Trygortu, niedo­kończony Kanał Mazurski. Ponadto należy odwiedzić sanktuarium w Świętej Lip­ce (koncerty organowe!). 

Typowy mazurski widok oczami pasażera

Na obiad polecam zajechać do zajazdu „Belje” urządzo­nego w pięknym wiatraku w Starej Różance (na północ od Kętrzyna). W na­stępnych dniach robimy ob­jazd całych Wielkich Jezior Mazurskich przez: Giżycko (Twierdza Boyen, Wzgórze Brunona), Pisz, Ruciane-Nidę i Mikołajki (nie zapo­mnijcie o kąpielówkach!). W Krutyni warto „zabrać się” na organizowane tu spływy kajakowe malowni­czą rzeczką o tej samej nazwie. 

VIII dzień

Śmiertelnie znużeni leni­stwem wyruszamy dalej: Węgorzewo – Lidzbark Warmiński (zamek) – Olsz­tyn – Grunwald (ten od Ma­tejki) – Ostróda – Pasłęk – Frombork. Nocleg pod gwiazdami – tymi samymi, które obserwował niegdyś nasz wielki astronom Miko­łaj Kopernik. Uważajcie na obroty ciał (niebieskich)! 

IX dzień

Frombork – Elbląg – Malbork (zamek) – Gniew – Kwidzyn – Golub-Dobrzyń (nocleg).

X dzień

Golub-Dobrzyń – Toruń (pierniki i jedna z najpiękniejszych w Polsce staró­wek) – Ciechocinek (tężnie solankowe, wody zdrojowe) – Płock (zespół staromiejski na skarpie wiślanej) i do wyboru: kończymy wyciecz­kę i tniemy w kierunku do­mu, po drodze (ewentual­nie) nocując lub jedziemy do Warszawy, aby się na nią pogapić, czy to z moto­cykla, czy z wysokich pięter Pałacu Kultury i Nauki im. J. Stalina (uprzednio do­brze zapiąwszy motocykl na strzeżonym parkingu).

Jeden z mieszkańców Janowa Podlaskiego

Tak więc syci wrażeń wywołujemy zdjęcia i po starannym opisaniu na od­wrocie wkładamy do albu­mu. Długo jeszcze będą przypominały wspaniałości widziane po drodze i zwią­zane z nimi przeżycia. 

P.S. Wszystkie uwagi z poprzedniego artykułu dotyczące map są aktualne. Zwłaszcza mapy krajobra­zowo-turystyczne zawierają opisy zwiedzanych miejsco­wości. Ambitniejszym pro­ponuję przypomnieć sobie odpowiednie rozdziały ze szkolnych podręczników hi­storii. 

Tutaj nasuwa mi się re­fleksja, którą chcę się z Wami podzielić. Jeżeli zwiedza się przyrodę nieożywioną, to czyni się to z tym więk­szym zainteresowaniem, im towarzyszące jej okoliczno­ści, w jakiś sposób związane są z konkretną osobą. Jeżeli o starym drzewie w puszczy wiemy, że na nim właśnie zadyndał jakiś możny tego świata, to choćby w okolicy było całe mnóstwo równie pięknych okazów, widok te­go właśnie drzewa będzie nas najbardziej intrygował. 

Przy bunkrach kwatery Wehrmachtu

Jeśli w okolicy jest kilka zamków, ale tylko w jed­nym została podstępnie zniewolona cnotliwa dzie­weczka szlachetnego rodu, a jej sprośni oprawcy do tej pory w ruinach straszą, to najprawdopodobniej od tej fortecy zaczniecie zwiedza­nie okolicy. 

Zapytacie – po co te truizmy? Ano po to, abyście do tej wycieczki ze­chcieli się przygotować również od strony znajomo­ści historii. Kto, kiedy i dla­czego był władcą tych ziem. Komu, po co i z jakim skut­kiem udawało się wchodzić w rozmaite alianse, by „wy­kolegować” poprzedników. Być może dochodząc do współczesności, lepiej zro­zumiecie co, oprócz zwykłe­go zdrowego gapienia się, sami tutaj robicie. 

Kanał Giżycki

My, Polacy, często na­rzekamy, jak to historia się z nami niesprawiedliwie obchodziła. Dlaczego te zie­mie tak łatwo kiedyś stra­ciliśmy? Ile krwi trzeba było potem przelać, aby coś odzyskać? W czasie wojny trzynastoletniej (1454-1466) z Zakonem Krzyżackim, mimo panują­cego wtedy chaosu, za pie­niądze (niemieckie) Związ­ku Miast Pruskich najemni­cy czescy (dowodzeni przez Polaka) z rąk najemników czeskich (w służbie zakonu) wyrwali dla Polski kawał Pomorza z Malborkiem na czele. Popatrzcie tylko: byli kiedyś rozrzutni Niemcy i wojowniczy Czesi. A to ci dopiero się działo! Czyż nie był to majstersztyk polskiego „kombinowania”? 

A jaki z tej powiastki morał płynie dla nas? Ko­chani! Pieniądze zawsze da się zorganizować, a motor oporządzić! Mazury są na­sze – w drogę!

 

KOMENTARZE
Marek Harasimiuk

Recent Posts

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026

Motolato w Inter Motors. Nie uwierzysz, jak zobaczysz te ceny ciuchów IXON!

Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…

22 sierpnia 2026

Honda CB400 Super Four E-Clutch powalczy z chińską konkurencją. Motocykl trafi do Europy

Honda zamierza wprowadzić do Europy motocykl CB400 Super Four E-Clutch, którego koncept zaprezentowano po raz…

21 sierpnia 2026

Oznakowanie dla motocyklistów zamiast ostrzejszych przepisów. Jak to działa?

W Europie przybywa miejsc, gdzie zamiast karać motocyklistów za przekroczenie prędkości, faktycznie próbuje się dbać…

20 sierpnia 2026