James Christie – mieszkający na stałe w Mozambiku motocyklista tuż przed siedemdziesiątką obiecał wtedy, że zorganizuje i przygotuje całą wyprawę, użyczając nam swoich prywatnych maszyn. Na miejsce dolecieć mieliśmy sami, a tam już miały czekać na nas przygotowane do wyprawy BMW GSy – od najmniejszego, 650, poprzez 800 i klasyku 1100 kończąc.
Dokładnie po roku James wywiązał się ze swojej części zadania (fantastycznie przygotował motocykle do dalekiej podróży) – my ze swojej. Dzięki wsparciu BMW Motorrad Polska i osobistemu zaangażowaniu Roberta Domańskiego udało się nam dotrzeć na czas do wyznaczonego miejsca.
Międzynarodowe lotnisko w Tete było startem naszej Afrykańskiej przygody. Mozambik, Zambia, Namibia i Angola – w sumie ponad 8 000 km w 19 dni. Taki był plan pierwotny. Jednak Afryka jest na tyle nieprzewidywalna, że po niemal dwóch tygodniach tułaczki finalnie wylądowaliśmy w Malawi i z lekko podkulonymi ogonami wracaliśmy do Tete, porzuciwszy gdzieś po drodze GSa 1100.
Po niemal 27 godzinach lotu udało nam się wczoraj dotrzeć do Warszawy.
Na razie tylko tyle o wyprawie. Obejrzyjcie fotografie, a bardziej szczegółową relację przygotuję do Świata Motocykli, jak tylko opadną emocje.
Harley-Davidson zaprasza motocyklistów i entuzjastów jednośladów do swoich salonów dealerskich w dniach 18–19 września, na…
Nie licząc Aprilii, Ducati, KTM’a i ciężkich amerykańskich cruiserów, silniki widlaste praktycznie odeszły w zapomnienie.…
Kyle Wyman i James Rispoli, dwaj utytułowani amerykańscy zawodnicy, wystartują w finałowej rundzie pierwszego w…
Marc Marquez w kilka miesięcy odrobił 102 punkty, jakie tracił do lidera "generalki" MotoGP i…
Z okazji swoich setnych urodzin Ducati zasypuje fanów różnymi nowościami, często stworzonymi przy współpracy z…
Marc Marquez wygrywa wyścig MotoGP w Misano, zgarniając drugi z rzędu i czwarty w tym…