Z archiwum ŚM: O dawnym słownictwie technicznym. Numer 12/1994

Słownictwo technicz­ne w języku polskim zawsze sprawiało wiele trudności, i to zarówno językoznaw­com, jak i samym jego „od­krywcom” i użytkownikom, czyli inżynierom. Prawda jest bowiem okrutna. Przytłaczająca większość odkryć naukowych i technicznych wynalazków powstała gdzieś z dala od „pól, gdzie świe­rzop i dzięcielina pała”.

Gdy światli w dawnych wiekach używali w swych pracach łaciny, języka uniwersalne­go jak cały ówczesny „świat” długi i szeroki, obce im były współczesne problemy germanizmów, makaronizmów czy jakichś tam jeszcze -izmów. A tu masz babo pla­cek: Polacy nie gęsi. . .i za­częło się przyswajanie w mo­wie potomków Lecha słów, które w obcych językach pro­ste i oczywiste, po polsku brzmiały obco i odpychająco. I na tę Ziemię Nieodkrytą poczęły wkraczać pokolenia ludzi związanych z techni­ką.

Wiek XIX, wiek rewolu­cji technicznej, był zarazem tym, który stworzył motoryzację. Jako że nowości rozpowszechniały się wówczas wcale nie wolniej niż dziś, dymiące i prychające dwa i cztery kółka trafiły również na ziemie polskie. Niełatwa była dola polskich pionierów motoryzacji, by przybliżyć ją naszemu ludkowi. Opisy te­chniczne pełne były słów żywcem zapożyczonych z francuskiego, niemieckiego i angielskiego. Roiło się od jakichś tam karburatorów, propelerów, ryksztosujących rozenklap i Bóg jeden wie czego jeszcze.Nic w tym dzi­wnego, bowiem tam, gdzie rodziła się motoryzacja, po nauki jeździli polscy inży­nierowie. Lecz po odrodze­niu się państwowości pols­kiej wzięto się za „odchwaszczanie” z obcych na­leciałości słownictwa tech­nicznego, w tym także tego związanego z motoryzacją. Wtedy to ukazała się książ­ka Stanisława Szydelskiego – kapitana wojsk samocho­dowych – ,,Nowoczesny mo­tocykl”. Jej lektura dostarcza niezbitych dowodów, jak ciężka i niewdzięczna jest dola pioniera. Włączmy więc wehikuł czasu i cofnij­my się o 70 lat… (teraz jakieś 100 lat, przyp. red.)

Nim kupimy motocykl, obiekt naszych rozważań, krótki kurs, jak nauczyć się nim jeździć. Oto co radzi kpt. Szydelski: Radzę usil­nie wszystkim P. T. motocy­klistom, by uczyli się jeździć na motocyklu starym, o ile możności jednocylindrowym. W braku takowego niech po­życzają sobie do nauki mo­tocykl brata, swata lub przyjaciela. Niech jednak pod żadnym warunkiem nie uczą się jeździć na swoim nowym, za drogie pieniądze nabytym motocyklu.

Wi­dać, że autor gotów był poś­więcić najbliższych, by po­siąść arkana jazdy motocy­klem, lecz dalej z żalem stwierdza: Niestety mało jest w Polsce braci i przyja­ciół, którzy mają motocykle, a oprócz tego jeszcze mniej jest takich altruistów, któ­rzy pożyczają swoje motocy­kle.  Już wtedy! Prowadze­nie motocykla wymaga znaj­omości jazdy na rowerze. Konieczna jest zatem nauka jazdy na jakimkolwiek we­hikule dwukołowym.Jest w tym wiele prawdy. Pra­dziad musiał mieć opano­waną jazdę na bicyklu. Po­wiedzmy, że sztukę tę jako tako opanowaliśmy. Przy­szedł zatem czas na Pusz­czanie silnika w ruch: powo­dujemy dopływ benzyny do rozpylacza, więc otwieramy kurek dopływowy, pociskamy igłę pływakową oraz otwieramy przepustnicę korbką do gazu. Dajemy do karteru dwie p0mpki oliwy. Zbytnie oliwienie działa ut­rudniająco na puszczenie silnika.

Prawda, że nie ta­kie to proste? W naszych czasach wystarczy przekrę­cić kluczyk w stacyjce, wcis­nąć guzik rozrusznika i już. A wtedy: Stawiamy moto­cykl na stojak, nastawiamy zmiennik szybkości na próżnobieg oraz, pocisnąwszy rączkę odprężnika, korbuje­my silnik kickstarterem lub korbą. No i bardzo ważna wskazówka: Przed puszcze­niem silnika trzeba zapał ustawić na popał.

Powiedz­my, że zapał ustawiliśmy jak należy i udało się uruchomić silnik. Ruszamy – oddajemy głos autorowi: Położenie przełącznika chyżości zaz­naczone jest na zastawce. Chodzi teraz o to, by go tam wstawić bez zgrzytu zębów i szarpnięcia motocyklem ( … ). W motocyklach ze zmiennikiem chyżości może­my zawsze żądać od silnika jego największych obrotów. Jednak nie powinno się, szczególnie na początku ka­riery motocyklowej, jeździć z maksymalną szybkością. Jeżeli mamy motocykl szybkości maksymalnej 80 km, to nie trzeba go używać normalnie do szybkości po­nad 60 km. Zresztą są to i tak teoretyczne tylko wywody, bo w Polsce nie może­my i tak normalnie przekra­czać średniej 40 km na godzinę z powodu złych dróg.

Wygląda na to, że stan na­szych dróg od tamtych cza­sów nieco się poprawił, chy­ba jednak nie za bardzo. No, ale miało być o słownictwie technicznym. Oto krótki wy­kład anatomiczno-technicz­ny, jak zbudowany jest sil­nik motocyklowy: W ogóle rozmaite części silnika mo­żemy porównać z częściami organizmu. Komora spala­nia będzie jego żołądkiem, magneto sercem, rozpylacz płucami, przewody ssawne gardłem, przewód wydmu­chowy czem kto woli (ach, ta staropolska rubaszność), zbiornik zaś benzyny i oliwy spiżarnią, o ile te także do części organizmu zaliczyć można. Mechanizm sterowy (rozrządczy) jest jego duszą. Składają się nań: poduszki nosków oraz sterniki zawo­rów. 

Chodzi oczywiście krzywki i popychacze za­worowe. Spełniają one w ów­czesnym silniku ogromnie ważną rolę: Kształt nosków wpływa ogromnie na dobry chód silnika, na racjonalne jego zaopatrywanie w mieszankę i wypróżnianie z wydyszyn. To były czasy! Sil­niki szesnastozaworowe? Wystarczyły dwa zawory, by silnik miał swą duszę i wy­próżniał się z wydyszyn!

Cztery cylindry? Już wtedy potrafiono docenić zalety ta­kich silników: Silniki czte­rocylindrowe dają doskona­łe wyważenie silnika, ponie­waż wybuchy następują po sobie tak, iż kiedy jeden cy­linder skończy swój takt si­łodajny, następny go zaczy­na. Niestety, fabrykacja ta­kich silników wymaga do­kładnej bardzo roboty i dro­gich gatunków metali, a ob­sługa i regulacja wymaga wprawy, więc jedno i drugie przeszkadza rozpowszech­nieniu motocykli o silniku czterocylindrowym. 

Studiujemy dalej budowę silnika: Tłok sporządzony bywa z żeliwa, stali lub gli­nu. Kształtem swoim przypomina szklankę. Przez wnę­trze jego przebiega sworzeń tłokowy łącząc go w ten spo­sób ruchomo ze stopą łącz­nika tłokowego. Sworzeń ten jest umocowany w ścia­nie tłoka, bądź to zapomocą śruby, bądź to zawleczki lub innego jakiegoś mniej lub więcej sprytnego urządze­nia.

A co może być przyczy­ną trudnego „zakorbywania”? Proste – śmiecie w benzynie lub woda w basenie! A co to jest kompresor? Jest to wiatrak, który połączony w jakikolwiek sposób z silni­kiem pompuje do otworu po­wietrza głównego powie­trze, dzięki czemu wpływa ono intensywniej i wspiera napełnienie cylindrów mie­szanką.  

Układ wydechowy zadziwia celowością swojej konstrukcji: Przewód za­woru wydmuchowego koń­czy się kryzą opatrzoną na­wojem, na którą możemy nakręcać naśrubek przy­trzymujący rurę wydmu­chową. Drugi koniec rury wydmuchowej zakończony jest garnkiem wydmucho­wym. Klapa wydmuchowa umożliwia otwarcie rury wydmuchowej przed garn­kiem wydmuchowym. Przy otwartej klapie gazy ucho­dzą wprost na zewnątrz. 

Jednak straszny hałas, do­bywający się z takiego mo­tocykla, musiał powodować nieliche zamieszanie na ów­czesnych gościńcach: Mija­jąc konie lub inne zwierzę­ta, powinniśmy klapę wy­dmuchową zawsze zamykać. Inaczej koń może po­nieść, a i motocyklista może coś przy tem oberwać od ko­nia lub woźnicy. 

Do smarowania używano wówczas oliwy, smaru i oli­wy kościanej. Oto, co czekało naszego pradziadka- moto­cyklistę: Jeżeli będzie Pan smarował za obficie, to Pan mimo to pojedzie. Skutkiem przeoliwienia silnika będzie Pan miał komorę wybucho­wą i komory zaworowe po­kryte w krótkim czasie kru­stą węglową. Z drugiej stro­ny, jeżeli będzie Pan oliwił za mało, to czekają Pana jeszcze straszniejsze okrop­ności. Rozgrzane wskutek braku oliwy części zatrą się, silnik stanie, a potem musi go Pan oddać do kosztownej naprawy. Podczas jazdy mu­si więc Pan pamiętać o regu­le lekkiego dymku. Nie nale­ży jednak przy oglądaniu się w stronę wydmuchu wpaść na slup telegraficzny, lub na babę z mlekiem. 

A było to dość prawdopodobne biorąc pod uwagę ilość bab space­rujących z mlekiem ówcze­snymi drogami i zawrotne prędkości osiągane przez motocykle z tamtych lat: Normalma szybkość wyno­si około 35 km na godzinę. Jest ona najczęściej używa­na podczas jazdy (pomijając P. T. pożeraczy kilometrów). O ile oczywiście wcześniej silnik nam nie ucieknie: Uciekanie silnika jest to termin używany na ozna­czenie tego, że pas napędo­wy ślizga się, psując przy tem humor motocyklisty. Jedynym na to lekarstwem było: Pocieranie pasa z lek­ka rycynusem lub tranem rybim. Najlepsze przeciw ślizganiu się jest należyte napięcie pasa. Jednak pas gumowy ślizga się niemiło­siernie podczas deszczu.

Już wtedy można było mieć motocykl z ultranowoczesną skrzynią biegów, w której przełożenia zmienia się „ka­retką ze szponami”. (Brr, aż włos się ze strachu jeży) Od­jechaliśmy więc karetką ze szponami, a tu nagle silnik kuje! Złe nastawienie silni­ka lub za duży przedpał po­wodują kucie silnika. Inną przyczyną kucia jest krusta węglowa we wnętrzu cylin­dra.

No dobrze, wydłubali­śmy już krustę dębowym drewienkiem, a tu bum! Pę­knięty pneumatyk! Co radzi naszemu pradziadowi kpt. Szydelski? Mieć ze sobą podczas dłuższych jazd za­pasową kiszkę. Nie zdejmować opony „staropolskim obyczajem” za pomocą śru­bociąga, tylko sprawić sobie garnitur dźwigni tzw. łyżek. Wysypywać dokładnie wnę­trze opony łojkiem. Napom­powywać dokładnie kiszki. Mieć w zapasie wsadki wen­tylowe oraz czapeczki.

Nic dodać, nic ująć. Tak wye­kwipowany motocyklista po­kona wszelkie przeszkody i sprawdzi się w każdej naj­trudniejszej sytuacji. Tym bardziej, że: Rozpowszech­nił się zwyczaj jeżdzenia we dwójkę na pojedynce. Na bagażniku zamocowuje się specjalne siodło. Taki po­jazd zwie się z niemieckiego Brautmobil (Braut – narze­czona).

A gdy już rodzina się powiększyła, trzeba było pomyśleć o większym pojeź­dzie: Przywózek niesie częstokroć lżej od najlepszego i najdroższego samochodu. Do przywózka trzeba uży­wać motocykli mocno zbu­dowanych, o sile od 4 do 8 KM, co odpowiada pojemności cylindrów 500-1000 ccm. Do ramy przywózka umocowa­na jest nawoźnia sporzą­dzona zwykle z drzewa i bla­chy aluminiowej.

Komfortu takiemu motocyklowi doda­wało oświetlenie: Istniejące w handlu latarnie motocy­klowe do oświetlania acety­lenem, są dwu rodzai. Jeden z nich składa się z połącze­nia wytworzaka i reflektora razem, w drugim zaś mamy osobno reflektor, a osobno wytworzak. Tak wtedy my­ślano o ułatwiających życie drobiazgach: Starter elek­tryczny na motocyklu to już rzecz zupełnie luksusowa i niepotrzebna, ale są i tacy, którzy go pragną.

Myślę, że trochę to nie­ładnie wyśmiewać się tak z naszych antenatów. Kto wie, czy za lat kilkadziesiąt kto inny nie weźmie „na warsztat” tego właśnie nu­meru „Świata Motocykli” i nie pozostawi na nim su­chej nitki. Toteż niczym me­mento brzmią rozważania kpt. Szydelskiego na temat postępu technicznego: Pewien dziennikarz znający się na budowie maszyn, po­wiedział jeszcze w 1837 ro­ku, iż lokomotywy nigdy nie będą mogły przekroczyć szybkości 45 km na godzinę, ponieważ wytrzymałość materiałów na to nie pozwo­li. Nieboszczyk nie wiedział, iż technika poczyni tak ogromne postępy co do spo­rządzania wytrzymałej stali i innych materiałów. Dzisiaj mamy lokomotywy robiące z łatwością 150 km na go­dzinę. Może więc być, że kie­dyś także jakiś nasz potomek w roku 2037 będzie się po­dobnie wyśmiewał z naszych dzisiejszych poglądów. 

KOMENTARZE
Krzysztof Wydrzycki

Recent Posts

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026

Motolato w Inter Motors. Nie uwierzysz, jak zobaczysz te ceny ciuchów IXON!

Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…

22 sierpnia 2026

Honda CB400 Super Four E-Clutch powalczy z chińską konkurencją. Motocykl trafi do Europy

Honda zamierza wprowadzić do Europy motocykl CB400 Super Four E-Clutch, którego koncept zaprezentowano po raz…

21 sierpnia 2026

Oznakowanie dla motocyklistów zamiast ostrzejszych przepisów. Jak to działa?

W Europie przybywa miejsc, gdzie zamiast karać motocyklistów za przekroczenie prędkości, faktycznie próbuje się dbać…

20 sierpnia 2026