Speedway Grand Prix
Na skróty:
Zdjęcia: Monster Energy, SGP
Robert Lambert przystępował do turnieju w Toruniu w roli lidera mistrzostw świata, mając na koncie dwie wygrane i trzy drugie miejsca. Po kontrowersyjnym GP w Vojens, zakończonym po fazie zasadniczej, to właśnie Brytyjczyk został nowym posiadaczem złotego plastronu. Przed finałem „Lambo” wyprzedzał jednak broniącego tytułu Bartosza Zmarzlika o zaledwie jeden punkt, a trzeciego w tabeli Brady’ego Kurtza – o trzy.
Do roszad w tabeli doszło już w sobotnie popołudnie, kiedy to rozegrano kwalifikacje kończące się sprintem. W nich dotychczas brylował Lambert, który w trzech poprzednich sprintach zgarnął w sumie 9 punktów (na 12 możliwych) przy zerze Zmarzlika. To jednak Polak doszedł aż do wyścigu sprinterskiego, podczas gdy Lambert oraz Kurtz odpadli już w swoich pierwszych parach. Drugie miejsce Bartka w sprincie sprawiło, że przed wieczornym turniejem to on przywdział złoty plastron. Przewaga w tabeli? 2 punkty nad Lambertem i 5 nad Kurtzem.
Trzech Muszkieterów, trzy punkty, jeden tytuł – tak wyglądała sytuacja w tabeli generalnej tuż przed rozpoczęciem turnieju w Toruniu. / fot. SGP
Pierwszy bezpośredni pojedynek dwóch głównych kandydatów do złota miał miejsce już w drugim biegu i przyniósł Zmarzlikowi zwycięstwo. Polak znakomicie wystartował i z dużą przewagą pokonał Lamberta, Patryka Dudka oraz Michaela Jepsena Jensena. Brytyjczyk nie zamierzał jednak długo pozostawać w cieniu obrońcy tytułu. W kolejnych startach wygrał cztery razy z rzędu, a po fazie zasadniczej miał na koncie 14 punktów – jedyną porażkę poniósł właśnie ze Zmarzlikiem.
Polak jechał regularnie, choć nie zawsze najlepiej wychodził spod taśmy. W swoim drugim starcie na ostatnich metrach w imponującym stylu wyrwał drugie miejsce Andrzejowi Lebiediewowi, później musiał uznać wyższość Leona Madsena, a w 15. biegu przegrał z Kurtzem. Australijczyk długo nie mógł jednak złapać odpowiedniego rytmu. Po zwycięstwie na otwarcie przywiózł zero i jeden punkt, a dopiero wygrane w dwóch ostatnich seriach pozwoliły mu pozostać w walce o tytuł.
Kibice nie zawiedli – finałowy turniej SGP w Toruniu oglądał komplet widzów! / fot. Monster Energy
Bardzo dobrze prezentował się za to Patryk Dudek. Polak wygrał trzy z pięciu biegów, zdobył 12 punktów i wraz z Lambertem zapewnił sobie bezpośredni awans do finału. Tyle samo „oczek” miał Zmarzlik, ale mniejsza liczba zwycięstw biegowych sprawiła, że obrońca tytułu musiał wystąpić w biegu ostatniej szansy. Czwarty po fazie zasadniczej był Kurtz.
Zmarzlik nie pozostawił rywalom złudzeń w pierwszym tzw. biegu ostatniej szansy. Polak objął prowadzenie już po starcie i mimo tego, że po zewnętrznej napędzał się Fredrik Lindgren – Bartek pewnie awansował do finału. Chwilę później do najlepszej czwórki dołączył Kurtz, który pokonał niezwykle szybkiego tego wieczoru Dana Bewleya, Michaela Jepsena Jensena oraz Jasona Doyle’a. Imponował zwłaszcza Bewley, który długo napędzał się pod płotem i wydawało się, że wjedzie do finału – i to niedługo po tym, jak wrócił do rywalizacji po koszmarnej kontuzji nogi.
Po fazie zasadniczej Patryk Dudek i Bartosz Zmarzlik mieli po 12 punktów, ale to „Duzers” wszedł bezpośrednio do finału dzięki większej liczbie „trójek”. / fot. Monster Energy
W ostatnim biegu sezonu spotkali się więc wszyscy trzej kandydaci do złota oraz Dudek. Teoretycznie najlepszą pozycję wyjściową miał Zmarzlik – drugie miejsce gwarantowało mu co najmniej dodatkowy wyścig z Lambertem, natomiast zwycięstwo lub wygranie z Brytyjczykiem – oznaczało siódmy tytuł bez oglądania się na rywali.
Finał od początku układał się jednak po myśli Brytyjczyka. Lambert znakomicie wykorzystał pierwsze pole, które w drugiej fazie turnieju dawało wyraźny handicap. Robert wygrał start i błyskawicznie zbudował bezpieczną przewagę. Kurtz jechał na drugiej pozycji, natomiast Zmarzlik po słabym wyjściu spod taśmy – z wybranego przez siebie trzeciego pola – spadł na koniec stawki. Polak do samej mety próbował ratować sytuację, ale zdołał jedynie wyprzedzić Dudka na ostatnim łuku.
Tuż przed startem finałowego biegu emocje sięgnęły zenitu! / fot. Monster Energy
Lambert wygrał turniej i zakończył sezon z dorobkiem 162 punktów. Zmarzlik, pomimo trzeciego miejsca w finale, stracił do niego w klasyfikacji generalnej dwa „oczka” i zdobył srebro, natomiast trzeci Kurtz zgromadził 157 punktów. Dla Brytyjczyka to pierwszy tytuł indywidualnego mistrza świata.
Czwarte miejsce w Toruniu zgarnął ostatecznie Patryk Dudek, co dało mu też bezpośrednie utrzymanie w cyklu SGP na sezon 2027. Mniej szczęścia miał Kacper Woryna, który zakończył zawody na 11. pozycji. W trzeciej serii Polak został wykluczony po tym, jak w wyniku walki z Fredrikiem Lindgrenem ten drugi upadł, a decyzja sędziego wzbudziła sporo kontrowersji. Woryna wypadł przez to z najlepszej siódemki klasyfikacji generalnej, ale miejsce w przyszłorocznym cyklu zapewnił sobie wcześniej poprzez SGP Challenge. Dominik Kubera, który wygrał kwalifikacje oraz sprint, w wieczornym turnieju zdobył pięć punktów i został sklasyfikowany na 12. miejscu. Debiutujący w Grand Prix Maksymilian Pawełczak zakończył zawody z dwoma „oczkami”.
W finale Lambert objął prowadzenie tuż po starcie, a Zmarzlik walczył o trzecie miejsce z Dudkiem. / fot. SGP
Choć Zmarzlik nie obronił tytułu i nie został pierwszym w historii siedmiokrotnym indywidualnym mistrzem świata, po zawodach nie ukrywał zadowolenia z kolejnego medalu. Przyznał, że kluczowy okazał się wybór pola przed finałem. „Ciężko było wyjechać z tego trzeciego pola. Może powinienem wziąć czwarte, ale to już historia” – mówił. „Występ był całkiem dobry, nadal byłem na podium i z tego się bardzo cieszę. Robert wybrał super pole i okazał się najlepszy”.
Dla 31-letniego Polaka to już dziesiąty medal indywidualnych mistrzostw świata zdobyty w ciągu jedenastu lat. W jego kolekcji znajduje się sześć złotych, trzy srebrne i jeden brązowy krążek. „Cieszę się, że mam 31 lat i dziesięć medali indywidualnych mistrzostw świata. Za dziecka nawet o tym nie marzyłem” –podkreślał Zmarzlik, zwracając uwagę na ogrom pracy potrzebnej do zdobycia każdego z nich. Zapowiedział również, że nie rezygnuje z walki o rekordowy, siódmy tytuł. „Ja kariery nie kończę. Będę walczył i robił wszystko, żeby swój cel osiągnąć!”
Co ciekawe, srebrny medal nie pozostanie jednak w kolekcji Zmarzlika. Polak ogłosił, że przekaże go na aukcję charytatywną, z której dochód zostanie przeznaczony na leczenie dwuletniej Laury Grzelak, zmagającej się z zespołem Retta. „Przekażę srebrny medal dla Laury Grzelak, która zmaga się z zespołem Retta. Na leczenie potrzeba siedmiu milionów” – mówił Zmarzlik. Polak przyznawał, że zamierzał wystawić na licytację którykolwiek z medali by zdobył – także ten złoty.
Przyszłoroczny sezon Speedway Grand Prix rozpocznie się w maju od turnieju w chorwackim Gorican. Kalendarz liczy sobie jedenaście rund, w tym podwójną na zakończenie rywalizacji… w australijskim mieście Adelaide.
Lambert mistrzem świata 2026, Zmarzlik ze srebrem, a Kurtz z brązem. / fot. SGP
Milan Pawelec, wygrywając drugi wyścig na torze MotorLand Aragon, sięgnął tym samym po swój drugi…
W ramach nowości na sezon 2027 Ducati przedstawiło odświeżony model Multistrada V4 Pikes Peak. Jeżeli…
Marka Ultraviolette zakończyła kolejną rundę zbierania finansowania. Tym razem producent gromadził środki m.in. na rozpoczęcie swojej…
ZXMOTO Polska oficjalnie potwierdza uruchomienie nowej serii wyścigowej ZXMOTO CUP, która od przyszłego sezonu ma…
Piętnaście lat temu grupa entuzjastów marki Royal Enfield wymyśliła sobie lokalną imprezę. Pomysł okazał się…
Dla kogo tytuł mistrza świata na żużlu? Przed finałową rundą cyklu SGP liderujący Robert Lambert…