Z archiwum ŚM: WFM Osa – motocykl dla zakochanych. Numer 1/1996

Takim wesołym komenta­rzem skwitował jedną z wad pierwszego polskiego skutera redaktor tygodnika „Motor”, Marek Wachowski („Trójgłos o skuterze Osa” – „Motor” nr 34/59). Pierwsze skutery budo­wane były w Niemczech, Francji i Anglii długo przed II wojną światową. Za przykład może posłużyć model DKW – Lomos, który w 1922 r. posiadał już wszystkie cechy konstruk­cyjne charakterystyczne dla całej rodziny skuterów: małe koła, podłogę pod nogami przechodzącą w osłonę przednią, wygodne sio­dło i osłonięty zespół napę­dowy. Jednak wówczas po­jazdy na małych kołach nie cieszyły się popularnością, ze względu na stan ówcze­snych dróg. Dopiero po woj­nie, gdy asfaltowe na­wierzchnie w wielkich mia­stach stały się regułą, a wielki rozwój motoryzacji faktem, dostrzeżono zalety tych małych, czystych i zwrotnych pojazdów. Naj­pierw we Włoszech (Vespa, Lambretta), a potem we Francji, Niemczech, Anglii i w całej Zachodniej Euro­pie wybuchła moda na skutery. To był szał, coś niesa­mowitego! Ludzie kupowali skutery jak ciepłe bułeczki, a każda szanująca się wytwórnia motocyklowa umieszczała w swojej ofer­cie przynajmniej jeden mo­del takiego pojazdu. 

A w Polsce? Każdy, kto choć trochę otarł się o mo­toryzację na dwóch kołach, zapytany o polski skuter od­powie bez namysłu – Osa. Ma rację o tyle, że tylko Osa była produkowana seryjnie, zaś proponowane przez Centralny Zarząd Przemy­słu Wyrobów Precyzyjnych w 1957 r. skutery Odra 1 i Odra 2 odjechały do histo­rii w fazie prototypów. 

W 1952 r. przy dziale Głównego Konstruktora Warszawskiej Fabryki Moto­cykli, utworzony został warsztat-komórka do­świadczalna, przekształco­na po trzech latach w Dział Postępu i Sportu. To właśnie tu, w małym budyneczku na terenie WFM, w tzw. „psiej budce” w pierwszej połowie 1955 r. powstały trzy proto­typy skuterów o sympatycz­nych, owadzich nazwach. 

Pierwszy z nich – Żuk, miał kilka ciekawych rozwiązań konstrukcyjnych, m.in. przednie koło zawieszone na wleczonym wahaczu, a ele­menty resorująco-tłumiące umieszczone wewnątrz rur nośnych widelca. Rozruch silnika następował przez po­ciągnięcie za długą, ręczną dźwignię z lewej strony sku­tera. Zmodyfikowany silnik S 06, produkowany w war­szawskiej wytwórni do mo­tocykli SHL 150, pozwalał na poruszanie się z prędkością 80 km/h i przy średnim zu­życiu paliwa 3,5 l/100 km. Pojazd toczył się na dwuna­stocalowych kołach (3,25 – 12″) i… nie zadowolił kon­struktorów. 

Wkrótce po­wstał kolejny dwukołowy „owad” – Bąk, różniący się od poprzednika głównie kształtem nadwozia. Trzeci z kolei prototyp – Osa, okazał się najbardziej dojrzałą kon­strukcją i właśnie ten zapro­ponowano do produkcji. 

Propozycja wywołała ist­ną burzę w ministerstwie. Oponenci pytali, po jakie li­cho potrzebny jest naszemu prostemu ludowi taki luksu­sowy wymysł zblazowanych kapitalistów? Skąd brać blachę na osłony? Blachę potrzebną na kabiny Sta­rów, Lublinów, Warszaw i w innych gałęziach gospo­darki narodowej. Dzięki przychylności prasy, która, nim się spostrzeżono, roz­dmuchała sprawę polskiego skutera, oraz dzięki… za­granicznym sukcesom spor­towych kierowców fabrycz­nych WFM, wyrażono zgodę na produkcję Osy. 

Głównymi twórcami warszawskiego skutera byli inżynierowie Krzysztof Brun, Jerzy Jankowski i Ta­deusz Mathia. Do napędu zastosowano silnik S 06A, będący modyfikacją zespołu napędowego S 06, który WFM produkowała dla kie­leckiej SHL. Zmiany kon­strukcyjne były konieczne ze względu na inne niż w motocyklu ustawienie sil­nika. Oś cylindra usytuowa­no poziomo w osi głównej skutera, a skrzynia biegów znalazła się w górze pod ką­tem 105 stopni w stosunku do kierunku jazdy. 

Zmusiło to konstruktorów do opra­cowania specjalnego, obie­gowego smarowania sprzę­gła i skrzyni biegów. Olej czerpany był za pomocą łańcucha sprzęgłowego i rozbryzgiwany po całej ko­morze sprzęgła. Następnie zbierał się w specjalnie ukształtowanych „kiesze­niach”, skąd przepływał rurkami do newralgicznych części skrzyni biegów. Inne też niż w silniku motocyklo­wym było użebrowanie gło­wicy i cylindra. Żeberka by­ły większe i ułożone pro­mieniście tak, aby nie ha­mować ruchu powietrza w tunelu chłodzącym. Brak dmuchawy, wymuszającej ruch powietrza chłodzące­go silnik, był może rozwią­zaniem słusznym ekono­micznie, ale technicznie … hmm, dmuchawa by się przydała. 

W prototypowej Osie, jak i we wcześniejszym Żuku i Bąku, silnik uruchamiało się dźwignią ręczną i dopiero w wykonaniu seryjnym zastosowano starter nożny. Podobno właśnie ręcznym rozruchem prototypów tłu­maczono „angielski” układ sterowania nożnym hamul­cem i biegami w seryjnej Osie M 50. Mnie się jednak wydaje, że było to spowodo­wane indywidualnymi przy­zwyczajeniami twórców skutera, zwłaszcza inży­niera Jankowskiego, który w swoich wyścigowych mo­tocyklach stosował ten sys­tem. Można też podejrze­wać, że już wówczas prze­widywano duży eksport pol­skich skuterów do Indii i stąd to udziwnienie. A po­patrzmy, co na ten temat pisał w „Motorze”, wspo­mniany już na wstępie re­daktor Wachowski: 

„W jednej z pierwszych jazd Osą miałem spotkanie z krową. To mlekodajne zwierzę idące spokojnie po­boczem drogi, nagle zapra­gnęło stanąć w poprzek dro­gi mojego przejazdu. Hamo­wanie awaryjne – prawa rę­ka uruchamia przedni ha­mulec, prawa noga … no tak, niestety na dźwigni zmiany biegów. Trudno przyzwy­czaić się do „pomylonego” układu. A jeśli bardzo moc­no hamować tylko przed­nim, to dzieją się rzeczy dziwne. Cały skuter „siada” na przednim kole, resoro­wanie dobija i w przypadku nierównej nawierzchni je­dzie się jak po grudzie. Wy­pada jednak stwierdzić, że używając obydwu hamul­ców można Osę zatrzymać na bardzo krótkim odcinku. To niewątpliwie jedne z naj­lepszych hamulców spotyka­nych w skuterach.”

W ogóle trzeba przy­znać, że komfort jazdy Osą był bardzo wysoki. Dzięki doskonałemu zawieszeniu kół na wleczonych waha­czach i nisko usytuowane­mu środkowi ciężkości sku­ter prowadził się znakomi­cie. I to nie tylko na twar­dych miejskich ulicach, ale nawet na wiejskich, piasz­czystych traktach. Sprzyjały temu duże, 14-calowe koła, ułatwiające znacznie jazdę w terenie. A trzeba zazna­czyć, że niemal zaraz po uruchomieniu seryjnej pro­dukcji polski skuter zade­biutował w… Rajdzie Ta­trzańskim. 

W terenowych rajdach szybkich i obserwo­wanych Osy były najlepsze w swojej klasie. XXXV sze­ściodniówka Enduro w Bad Aussen w Austrii w 1960 r. była wielkim świętem pol­skich skuterów. Zespół fa­bryczny WFM niemal znokautował konkurencję. Mi­rosław Malec zdobył złoty medal, Józef Rewerelli – srebrny i Maciej Piątkowski – brązowy. Wszyscy na Osach już z nowymi silnika­mi 175 ccm. Rok później, Mirosław Malec ukończył Szkocką Sześciodniówkę, jeden z najcięższych na świecie rajdów obserwowa­nych. Nic dziwnego, że Osy znalazły uznanie w oczach zagranicznych klientów i były eksportowane do wie­lu krajów.

Ale wróćmy do trudnych początków… Testowanie prototypów, wprowadzanie zmian i usprawnień, wresz­cie przygotowanie produk­cji trwało kilka lat. Trudno­ści były zresztą typowe dla całej polskiej gospodarki. Dodajmy, socjalistycznej go­spodarki. Oto, jak o planach WFM dotyczących produk­cji skutera wypowiadał się pod koniec 1958 r. dyrektor handlowy fabryki, inż. Ro­man Pijanowski: 

„Wypro­dukujemy w 1959 r. 40 000 skuterów Osa oraz dodatko­wo 3000 silników o pojem­ności 150 ccm w ramach dostaw dla fabryk w Kiel­cach i Świdniku. (…) Jeśli Łabędy wykonają nam wy­tłoczki, spływ produkcji skutera nastąpi już w dru­gim kwartale. Kolor Osy – jasnobeżowy. Gdyby pro­dukcja skuterów zależała tylko od nas, jeździłyby one już dawno po polskich dro­gach. Za zeszłoroczne opóźnienia ponoszą winę zakła­dy w Łabędach, które nie wykonały tłoczników w za­mówionym przez nas termi­nie (…) Z bardziej długopla­nowych zmian należy wy­mienić dążenie konstrukto­rów do wprowadzenia wer­sji z elektrycznym rozrusz­nikiem już w 1960 roku.”

 Montaż próbnej serii sku­terów WFM Osa M 50 war­szawska fabryka rozpoczęła w drugiej połowie lutego 1959 r., zaś pierwsze Osy pojawiły się w sklepach w lipcu lub w sierpniu. W trzecim kwartale tego ro­ku ruszyła produkcja seryj­na. W 1962 r. pojawił się nowy model Osy – M 52. Miał on cały szereg zmian, a zwłasz­cza nowy, większy silnik 175 ccm o wymuszonym dmu­chawą chłodzeniu (symbol S 33). 

Początkowo nowy skuter produkowany był wy­łącznie na eksport, głównie do Indii, ale w końcu zaczął trafiać też na polski rynek. W większej Osie „unormal­niono” też wreszcie położe­nie dźwigni sterującej biega­mi i nożnym hamulcem. Za­stosowano też bagażnik i zwiększono długość kana­py. Warszawski skuter stał się konstrukcją dojrzałą, trwałą i niezawodną. Nieste­ty, arbitralne decyzje władz w 1965 r. przecięły nić ist­nienia Warszawskiej Fabry­ki Motocykli. W momencie najbardziej niespodziewa­nym i ekonomicznie nieuza­sadnionym.

Tekst: Piotr „Besa” Czech
Zdjęcia: Adam Oleksiak

 

 



KOMENTARZE
Redakcja Świat Motocykli

Recent Posts

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026

Motolato w Inter Motors. Nie uwierzysz, jak zobaczysz te ceny ciuchów IXON!

Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…

22 sierpnia 2026

Honda CB400 Super Four E-Clutch powalczy z chińską konkurencją. Motocykl trafi do Europy

Honda zamierza wprowadzić do Europy motocykl CB400 Super Four E-Clutch, którego koncept zaprezentowano po raz…

21 sierpnia 2026

Oznakowanie dla motocyklistów zamiast ostrzejszych przepisów. Jak to działa?

W Europie przybywa miejsc, gdzie zamiast karać motocyklistów za przekroczenie prędkości, faktycznie próbuje się dbać…

20 sierpnia 2026