Laweciarstwo | Okiem Lecha

Dawno temu ciąganie motocykli na przyczepce za samochodem uważałem za co najmniej żenujące. Powód był prosty – motocykle służą do jeżdżenia nimi, a nie wożenia, jak nie przymierzając prosiaka na targowisko. Maszyny były bardziej uniwersalne, do wszystkiego, nie bały się ani dziurawych asfaltów, ani szutrów. Na Urala, MZ, czy Hondę po prostu wsiadało się i jechało. Drugi powód niewożenia był mniej oczywisty – mało kto dysponował takim zaprzęgiem. Samochody owszem, zdarzały się, ale hak i przyczepka to była już prawdziwa ekstrawagancja. Do niedawna w moim Oldtimerklubie obowiązywał nawet zakaz przywożenia na imprezy maszyn na lawetach…

Czasy się jednak zmieniają, motocykle też, a wraz z nimi ewoluują moje poglądy. Gdy na ekspresówce widzę samochód ciągnący przyczepkę (często przekraczający wszystkie możliwe ograniczenia prędkości) z zamotanymi na niej motocyklami, to przeważnie myślę sobie: jaki fajny cross, albo wyścigówka. I chyba byłbym stuknięty mocno w głowę, gdybym wymagał od ich użytkowników, żeby te w końcu specjalistyczne maszyny katowali po drogach publicznych. Nie mówiąc już o łamaniu przepisów, bo większość z nich przeważnie nie ma homologacji drogowych. Doskonale też rozumiem (a często nawet zazdroszczę) uśmiechniętych gości za kierownicą kampera, w którym kłębi się cała rodzina, a z tyłu doczepiony jest lekki motocykl terenowy. Facet dokładnie wie co robi. Pewnie leci na wakacje gdzieś nad Adriatyk, wywieźć towarzystwo na letni wypas, a przy okazji polatać po bezdrożach gór Dynarskich.

Nie rażą mnie też wożone z pieczołowitością maszyny weterańskie, czy kolekcjonerskie. Osobiście staram się swoimi zabytkami jeździć na kołach, ale rozumiem też tych, którzy chcą oszczędzać mechanizmy, które zbliżają się do swoich osiemdziesiątych, czy nawet setnych urodzin. Przyznam szczerze, że mnie też perspektywa jazdy na kołach przedwojennym Indianem gdzieś w bieszczadzkie zadupia, niespecjalnie napawa radością. Chyba, że akurat dysponuję nieograniczoną ilością czasu, a towarzystwo jest wyjątkowo zacne.

W ciągu dalszym jednak dziwię się właścicielom youngtimerów typu BMW R 1000 GS, czy Harley-Davidson (powiedzmy od Shovelheada wzwyż), którzy pakują swoje maszyny na przyczepy i w piękną pogodę wiozą je na zlot. Przecież te motocykle bezproblemowo są w stanie bardzo szybko i sprawnie dojechać w dowolny punkt Polski. Sam byłem świadkiem sytuacji, gdy gość na zlocie wypakowywał z przyczepy czterdziestoletniego GS-a, twierdząc, że szkoda mu motocykla na tyrpanie go po drogach. Ja bym się chyba trochę wstydził używać akurat takiego argumentu, bo to akurat jest bardzo sprawna długodystansowa maszyna. Tylko z wiekiem przyszła do mnie taka refleksja, żeby nigdy nie oceniać sytuacji, gdy nie znam jej uwarunkowań. Ciągle jeszcze myślę, że lecący na długich światłach, pakę osiemdziesiąt na podwójnej ciągłej, w czarnej lekko leciwej Beemce typ, wiezie akurat żonę do porodu, a nie wraca naćpany z dyskoteki. Więc skoro nie znam powodu więzienia współczesnego motocykla na przyczepie, to z góry nie zakładam, że właściciel to jakiś frędzel.

A w ostatnim akapicie, jak zawsze od wielu już lat, chciałabym złożyć czytelnikom moje osobiste życzenia świąteczno-noworoczne. Przede wszystkim, aby nadchodzący rok był nie gorszy niż odchodzący. Pod każdym względem. A może nawet i lepszy. Od ładnych kilku lat, planuję motocyklową wyprawę na Wschód (ten niezbyt daleki), ale z różnych względów mi się to nie udaje. Zapewne spora część z was, też chciałaby udać się w tamtym kierunku. Życzę więc sobie i wszystkim wyprawowcom, abyśmy już w niedalekiej przyszłości mogli bez przeszkód i bezpiecznie skoczyć na Krym, w Stepy Akermańskie, czy rozbić namiot na skarpie nad Niemnem. Nie mówiąc już o wyprawie nad Bajkał. A tym, którzy wolą inne formy motocyklizmu, realizacji wszystkich, nawet najbardziej ambitnych, czy szalonych planów i oczywiście benzyny po 5 zł za litr. Z fartem w nowy sezon!

Tekst po raz pierwszy ukazał się w drukowanym wydaniu magazynu „Świat Motocykli” [06/2025]

KOMENTARZE
Lech Potyński

Od samego początku w „Świecie Motocykli”. To on, w zaciszu bielańskich garaży, wspólnie z Erwinem Gorczycą, Robertem Więckiewiczem i Krzysztofem Wydrzyckim składał pierwszy numer naszego magazynu. Miłośnik oldtimerów. Niezłomnie wierzy, że uda mu się uzbierać wszystkie stare rzeczy świata.

Recent Posts

Sam Sunderland i Triumph Tiger 1200 Rally Explorer w rekordowej podróży dookoła świata

Sam Sunderland ma ręce pełne roboty. Dopiero co wziął udział w wymagającym Red Bull Romaniacs,…

14 sierpnia 2026

ZXMOTO z nowym wsparciem finansowym. Marka zamierza potroić obroty

Jeżeli mielibyśmy wskazać chińską markę motocyklową, która jest na fali, z pewnością będzie to ZXMOTO. Zhang Xue…

14 sierpnia 2026

Twój garażowy gadżet erotyczny | Wszystko. Wszędzie. Naraz.

Prawda jest brutalna i szokująca. W garażu nie trzymacie żadnego mitycznego synonimu wolności, sprawcy wilczej…

13 sierpnia 2026

Off-roadowa rywalizacja Pit Bike’ów wkracza w decydującą fazę

Już w najbliższy weekend 15-16 sierpnia na torze SMC Motorsports Park odbędzie się piąta, przedostatnia…

13 sierpnia 2026

WP PRO z ofertą wydechów. Na początek motocykle off-road KTM i Husqvarna

Wygląda na to, że marka WP PRO, która należy do koncernu KTM, wkrótce poszerzy swoją ofertę o…

13 sierpnia 2026

KTM 1390 Superadventure S EVO. Szczytowe osiągnięcie

Szukając przyczyny problemów finansowych marki KTM, możemy rozmawiać o faktach lub snuć teorie spiskowe. Czy…

12 sierpnia 2026