Na skróty:
W garbie moich doświadczeń noszę wiele lat spędzonych na motocyklach do stuntu. Wiem, że eksploatowanie sprzętu w taki sposób często kończy się tragicznie dla maszyny. Jakby nie patrzeć nie do takich celów były one projektowane przez Japończyków. W związku z moją ogromną miłością do Hondy sądziłem, że oszczędzę jej wygłupów na tylnym i przednim kole. Niestety życie jak zwykle zweryfikowało plany i ze względu na niepewną pogodę zacząłem zabierać CRF na zamknięte place, a nie tory wyścigowe.
W jednym z takich wypadów towarzyszył mi Piotrek „Barry” Baryła oraz Jaco z INFMS Team.
Już wcześniej pozwalałem sobie na nieśmiałe gumy, czy też stopale. Motocykle typu supermoto bardzo lubią takie zabawy. Moja 450R bez problemu podnosi przednie koło w górę po ostrym dodaniu gazu na trzecim biegu, później wystarczy wbić czwórkę, następnie piątkę i możemy w wersji mono jechać dopóki nie opadniemy z sił. Honda tak skutecznie hamuje silnikiem, że podczas zwykłej jazdy nie trzeba używać tylnego hamulca. Wystarczy odpowiednio wcześnie przymknąć gaz, a maszyna nie przekroczy punktu balansu. Jeśli jednak zaczniemy bawić się tylnym heblem to zaczyna być zabawnie. Dzięki wtryskowi paliwa silnik dobrze sobie radzi na niskich obrotach, dzięki czemu możemy robić slow wheelie słysząc leniwe „pyrkanie” niczym w Ursusie C-330. Słodkim trickiem jest również coaster, czyli jazda na tylnym kole w punkcie balansu na wysprzęglonym silniku. Bawimy się wtedy używając tylko tylnego hamulca. Możliwe jest również przytarcie tylnym błotnikiem o asfalt, ale jak na razie udało mi się to zrobić tylko raz. Widocznie stary już jestem i się trochę boję. Prawdziwą siłę CRF pokazuje na przednim kole. Od początku sezonu słyszałem, że muszę wymienić przedni hamulec, bo na oryginalnym „się nie da”. Co prawda na torze czasem zaczynało mi brakować siły hamowania, ale na zamkniętym odcinku drogi seryjny hebel pokazał na co go stać. Wkręciłem się w robienie stoppie i pod koniec dnia napędzając się do końca czwartego biegu robiłem stopale, które przypominały mi dawne dni. Honda nie miała żadnego problemu z szybkim podrzuceniem tyłu w górę, a dozowalność oryginalnej pompy jest genialna. Udało mi się przekroczyć 100 metrów na przednim kole, co jak na supermoto jest całkiem ok.
Z racji zbliżającej się zimy przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł, który mógłbym zrealizować za pomocą CRF. Jest dość brawurowy i na razie nie chcę się nim chwalić, żeby nie zapeszyć. Obawiam się jednak, że motocykl może się nieco pobrudzić. Plan zakładał, że moja Honda nigdy nie zjedzie z asfaltu, ale przecież nie mogę jej zawieść i nie odpalać przez całą zimę…
Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…
Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…
Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…
Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…
Honda zamierza wprowadzić do Europy motocykl CB400 Super Four E-Clutch, którego koncept zaprezentowano po raz…
W Europie przybywa miejsc, gdzie zamiast karać motocyklistów za przekroczenie prędkości, faktycznie próbuje się dbać…