Na skróty:
W latach 70. Thierry Sabine, późniejszy twórca rajdu Paryż-Dakar (o którym przeczytacie tutaj) wymyślił, że przeniesie formułę masowych rajdów enduro znanych w USA, na europejskie, a konkretnie na francuskie podwórko. Tak w 1975 roku po raz pierwszy zorganizowano plażowy wyścig Enduro Du Toquet, dziś znany jako Enduropale Du Toquet. Choć jest to wyścig enduro, na próżno szukać tam długich podjazdów, kamieni czy drzew. Jest tylko piach, piach i jeszcze raz piach i tak przez 3 godziny. W tym roku, w dniach 1-3 lutego odbyła się 44. edycja wyścigu.
Co roku francuska plaża przyjmuje około 500 000 kibiców i 2000 zawodników. Nawet Władysławowo w szczycie sezonu parawanowego blednie, prawda? Taka ilość startujących oznacza, że na 13 kilometrowej trasie musi być gęsto.
Już po pierwszym kółku, najszybsi zawodnicy często tracą pozycje przez korki, jakie powodują amatorzy zakopani na co trudniejszych sekcjach. Piach nie wybacza i jazda na nim najczęściej bywa zero-jedynkowa. Zatrzymanie lub wywrotka zazwyczaj oznacza zakopanie i męczenie się z wyciągnięciem sprzętu. Przy takich tłumach, zator robi się błyskawicznie. Nie jest to łatwe ani dla zawodników ani dla motocykli. Zalepione mokrym piachem silniki i chłodnice połączone z desperackim pałowaniem motocykla żeby go odkopać bardzo często kończą się zagotowanymi, a nawet i zatartymi sprzętami.
Enduropale od zawsze było zdominowane przez francuzów. Na 43 edycje, 36 zwyciężał Francuz. Pozostali zwycięzcy to Holendrzy, Belgowie i jeden Szwed. W tym roku do elitarnego grona dołączyła Anglia, którą reprezentował Nathan Watson.
Młody Brytyjczyk, dawniej zawodnik motocrossu, później Mistrzostw Świata Enduro jeżdżący w fabrycznym zespole KTM od dawna znany był ze swoich umiejętności w jeździe po piasku. W tym roku, poza startem w serii WESS, skupiał się mocno na plażowych wyścigach, co zaowocowało wygraną w Red Bull Knock Out i 3 wygranymi rundami mistrzostw Francji w wyścigach plażowych. Le Toquet było ostatnią rundą, na której miało się wyjaśnić czy tytuł mistrzowski zgarnie Mirko Potisek (Yamaha) czy Watson.
Przez pierwszą połowę wyścigu, Watsona właściwie nie było widać w walce o czołowe pozycje. Początkowo o pierwszą pozycję bili się Adrien Van Beveren (Yamaha), Camille Chapeliere (KTM) i Milko Potisek (Yamaha). Zwycięsko z pierwszego zakrętu wyszedł Chapeliere i prowadził, ale tylko przez chwilę. Szybko do gry dołączył Jeremy Van Horebeek (Honda), który mijający Beverena i Potiska, wyprzedził Chapelliera. Niestety, w dalszej części wyścigu Horebeek i Chapelier odpadli z rywalizacji w dosyć kontrowersyjnych okolicznościach – za ominięcie fragmentu, na którym zrobił się korek, przejazdem wyznaczonym rzekomy przez organizatora z myślą o zawodnikach z czołowych pozycji.
Kiedy wyścig zbliżał się do połowy, a trasa była coraz cięższa, Watson zaczynał łapać swój rytm i przebijał się na wyższe pozycje. W końcu złapał się z Potiskiem i wymieniali się miejscami niemal do końca wyścigu. Pech chciał, że Yamahę Francuza dopadła awaria mechaniczna na ostatnim okrążeniu co uniemożliwiło mu dogonienie Watsona będącego wtedy na pierwszym miejscu i jak się potem okazało, na tej pozycji został do końca wyścigu. Jeśli bardziej niż skrótowa relacja z wydarzenia, interesuje was cały wyścig, pod spodem znajdziecie pełną transmisję:
Wyniki:
Milan Pawelec, który broni tytułu mistrza Europy Moto2 i prowadzi w klasyfikacji generalnej, wraca do…
Pomimo prób ratowania pionier segmentu kamer sportowych - marka GoPro - został sprzedany. Nowym właścicielem…
W dniach 3-6 września Moto Guzzi świętuje swoje 105. urodziny. Z tej okazji odbyło się…
Sezon motocyklowy powoli zbliża się do końca, ale Moto-Sekcja nie zwalnia tempa. We wrześniu na…
Rok 2026 przynosi nam jubileusz 100-lecia powstania Polskiego Związku Motocyklowego. Dokładnie 12 września, w miejscu…
Już w najbliższy weekend 5-6 września rozstrzygną się losy tytułów Mistrzostw i Pucharu Polski Pit…