Projekt Quin bardzo szybko osiągnął zamierzony cel. Twórcy kasku zebrali w ramach akcji na portalu Kickstarter prawie dwa razy więcej pieniędzy niż zakładali. W ciągu ośmiu dni kampanii, na konto twórców projektu wpłynęło 58 567 dolarów, czyli prawie dwa razy więcej niż zakładał ustawiony budżet! Kwota ta ma wystarczyć na uruchomienie seryjnej produkcji.
Kask w swoim wnętrzu posiada specjalne czujniki, które rozpoznają przeciążenia i wysyłają sygnał do służb ratunkowych. W informacji tej zawarta jest lokalizacja motocyklisty.
Awaryjnie, motocyklista może sam, ręcznie wysłać sygnał i tym samym powiadomić służby o zagrożeniu. Kask posiada homologację DOT oraz ECE, tak więc z powodzeniem może byś sprzedawany i użytkowany w Stanach Zjednoczonych oraz Europie. Na kolana powala waga kasku – to tylko 1270 gramów. Zakładamy, że jest to masa modelu Ghost, a więc modelu wykonanego z włókien węglowych. Do dyspozycji motocykliści mają jeszcze dwie wersje – Spitfire oraz McQ, te z kolei wykonane są z policarbonu oraz ABS-u. Zachęcająca jest cena garnków. Najtańszy kask, w Stanach będzie kosztować w przeliczeniu około 1800 zł!
Przed marką Quin trudne zadanie. Wszyscy pamiętamy wtopę Kickstartera z projektem Skully. Przypominamy: pomysłodawcy i twóry projektu przebalowali większość budżetu, która miała starczyć na wdrożenie sprzętu do seryjnej produkcji. Mamy nadzieję, że Quin nikogo nie zawiedzie, a garnki trafią szybko do sprzedaży w Europie!
Od 3 czerwca zmienią się zasady redukcji punktów karnych, ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poszło…
Michael Dunlop w ostatniej chwili postanowił zmienić decyzję odnośnie motocykla, którym wystartuje w klasach Superbike…
19-letni Milan Pawelec rozpoczął obronę tytułu mistrza Europy Moto2 od zwycięstwa i podwójnego podium w…
W kwietniu gruchnęła druzgocąca wiadomość o zamknięciu Toru Poznań, który jest jedynym profesjonalnym torem wyścigowym…
Po zwycięskiej inauguracji sezonu przed Automarket AF Racing Team pojawia się kolejne wyzwanie. Już w…
W gronie bliskich znajomych zastanawiamy się nad kolejną wyprawą. Motocyklowo znamy się jak łyse konie,…