Na skróty:
W kwestii wolności w przebudowywaniu motocykli Polska to swoiste eldoraro. By diagnosta odesłał nas bez pieczątki w dowodzie rejestracyjnym, trzeba naprawdę pójść po bandzie. Standardowe przeróbki, takie jak zmiana zawieszenia, wydechu, reflektorów a nawet spawanie ramy – o ile są zrobione z głową – nie powinny stwarzać problemów podczas badania technicznego. Niestety są kraje, gdzie podejście do customizjacji jest zupełnie inne.
W południowo-wschodniej Azji zarejestrowanie przebudowanego motocykla graniczy z cudem. Podobnie jest w Niemczech, Austrii i Szwajcarii, gdzie postrach sieje TÜV, czyli Urząd Dozoru Technicznego, zajmujący się wydawaniem stosownych homologacji. Bez nich nie ma najmniejszych szans na legalne poruszanie się po drogach publicznych.
Sytuacja jest na tyle kuriozalna, że nawet zmiana wydechu to problem. Układ wydechowy nie tylko musi mieć homologację, ale być zaprojektowany specjalnie do konkretnego modelu motocykla. Z jednej strony utrudnia to życie warsztatom specjalizującym się w klasycznej customizacji, z drugiej – otwiera drogę do masowej personalizacji, gdzie klient może dopasować sprzęt do swoich preferencji, bazując na gotowych, certyfikowanych częściach.
Paul Brauchart i Philipp Rabl na pierwszy rzut oka wyglądają, jakby całe dnie spędzali w barbershopie na przycinaniu modnego zarostu. Nic bardziej mylnego! Ich świat to Vagabund Moto – mały warsztat w mieście Graz w południowo-wschodniej Austrii, gdzie od kilku lat na nowo definiują, czym są motocykle customowe. Dla nich cafe racer, scrambler, street tracker czy bobber to tylko utarte konwencje. Są gotowi je łamać, by tworzyć motocyklowe dzieła sztuki.
Na początku Paul i Philipp zrobili szkice 2D, by zadbać o odpowiednie proporcje. Następnie bazowy motocykl został zeskanowany za pomocą skanera 3D. Wszystkie nowe części zostały zaprojektowane w 3D CAD, dzięki czemu są idealnie dopasowane do reszty.
By motocykl zyskał futurystyczny design, będący znakiem rozpoznawczym Vagabund Moto, budowniczowie z Austrii zaprojektowali zupełnie nową ramę pomocniczą ze zintegrowaną lampą LED, siedzisko obszyte skórą, obudowę dla reflektora LED marki Koso i przedni błotnik. Końcówka wydechu to efekt współpracy z marką Remus.
Zestaw VnineT uzupełniają gadżety renomowanych producentów. Zegar to popularny Motoscope Pro marki Motogadget. Pokrywy zaworów, korek wlewu, dźwignie sprzęgła i hamulca, sety oraz kierunkowskazy – to produkty włoskiej Rizomy. Klienci decydujący się na zakup będą mogli doposażyć motocykl w zawieszenie Wilbersa oraz akcesoria z oferty BMW.
Niestety, nie będzie można kupić wybranych części Vagabund Moto osobno, ale Austriacy przewidzieli różne poziomy customizacji.
VnineT w czarnym malowaniu wygląda naprawdę złowrogo i pomimo tego, że bazuje na gotowych częściach, raczej nikt nie pomyli go z seryjnym motocyklem. Oczywiście, może pojawić się ryzyko spotkania klona na ulicy, ale przy odpowiedniej kreatywności w doborze malowania i dodatkowych akcesoriów możemy zminimalizować je praktycznie do zera.
Sezon motocyklowy ruszył pełną parą! W minioną sobotę Drawsko Pomorskie wypełniło się miłośnikami jazdy i…
Do oferty Barton Motors trafił Barton DuelX 125, nowoczesny motocykl typu adventure stworzony z myślą…
Producent motocykli KTM stał się przedmiotem śledztwa dziennikarskiego, z którego wynika, że może oszukiwać w kwestii spełniania…
Od 3 czerwca zmienią się zasady redukcji punktów karnych, ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poszło…
Michael Dunlop w ostatniej chwili postanowił zmienić decyzję odnośnie motocykla, którym wystartuje w klasach Superbike…
19-letni Milan Pawelec rozpoczął obronę tytułu mistrza Europy Moto2 od zwycięstwa i podwójnego podium w…