W latach 50. na pierwszy ogień poszły motocykle angielskie, jako w tym czasie najdojrzalsze technicznie. Konstruktorzy analizowali każdą najmniejszą śrubeczkę brytyjskich pierwowzorów, doprowadzając swoje konstrukcje do perfekcji. W rezultacie z taśm produkcyjnych zaczęły zjeżdżać motocykle łudząco podobne do pierwowzorów, tylko troszeczkę lepsze, trwalsze, szybsze … Potem kolej przyszła na firmę, której mottem jest „tradycja ponad wszystko”. Nie wszystkim odpowiadały harleyopodobne motocykle z wyjącymi, szybkoobrotowymi silnikami. Pojawiły się więc wkrótce pierwsze imitacje jeszcze bardziej amerykańskie w stylu od Harleya. Oczywiście lepsze, trwalsze, szybsze…
Od kilku lat można zaobserwować prawdziwy boom rasowych motocykli sportowych, tzw. italo-bike’ów. Włosi dokonali olbrzymiego skoku technologicznego. Ich motocykle z roku na rok zyskiwały w świecie coraz większe uznanie. W parze z komercyjnymi szły sukcesy w sporcie. Krótko mówiąc, czerwone Ducati mocno przetrzepały skórę japońskiej koalicji w wyścigach Superbike. Sprzedaż włoskich motocykli gwałtownie poszła w górę. Po prostu ryczące maszyny rodem z Półwyspu Apenińskiego stały się modne. Nie mogło to ujść uwadze japońskich speców od marketingu. Wespół z inżynierami zamknęli się w biurach konstrukcyjnych i oto właśnie mamy owoc ich pracy: pierwsze „japońskie Ducati” – Yamahę TRX 850!
A tu, masz babo placek, do napędu wybrano rzędową dwójkę z Yamahy TDM 850! No i gdzie tu sens, gdzie konsekwencja? Powoli, powoli. Przecież silnik ten znakomicie sprawdził się nie tylko w TDM 850, lecz także w terenowej XTZ 750 Super Tenere. Że nijak nie przypomina pierwowzoru? Ale za to może pracować podobnie! Jak to, spytacie, w jaki sposób rzędowa dwójka może mieć gang podobny do unikalnego brzmienia widlastego silnika z cylindrami rozchylonymi o kąt 90°? Z jego zapłonami nierównomiernie rozłożonymi w stosunku do obrotu wału: 270° i 450°?
Oprócz chrapliwego odgłosu wydechu, tego typu konfiguracja daje lawinowy przyrost momentu obrotowego już przy niskich obrotach wału korbowego, tak lubiany przez jeźdźców ze sportowym zacięciem. Okazuje się, że jest to możliwe! Konstruktorzy Yamahy zdecydowali się na radykalne posunięcie i „popsuli” silnik TDM 850, tworząc pierwszy w historii rzędowy silnik z czopami wału korbowego przesuniętymi o kąt 270°. Czegóż nie robi się dla osiągnięcia ideału! Silnik pracuje i zachowuje się jak prawdziwy 90-stopniowy V-twin. To właśnie jest nowy hit Yamahy – TRX 850. Zmieniona charakterystyka silnika wymusiła zmniejszenie masy wyważającej wał korbowy o 14% względem TDM. Oczywiście nad niskim poziomem wibracji czuwają dwa wałki wyrównoważające, znajdujące się po obu stronach bloku silnika. Głowica, podobnie jak w TDM, posiada dwa wałki rozrządu napędzające w sumie dziesięć zaworów, cztery wydechowe i sześć ssących.
Milan Pawelec, który broni tytułu mistrza Europy Moto2 i prowadzi w klasyfikacji generalnej, wraca do…
Pomimo prób ratowania pionier segmentu kamer sportowych - marka GoPro - został sprzedany. Nowym właścicielem…
W dniach 3-6 września Moto Guzzi świętuje swoje 105. urodziny. Z tej okazji odbyło się…
Sezon motocyklowy powoli zbliża się do końca, ale Moto-Sekcja nie zwalnia tempa. We wrześniu na…
Rok 2026 przynosi nam jubileusz 100-lecia powstania Polskiego Związku Motocyklowego. Dokładnie 12 września, w miejscu…
Już w najbliższy weekend 5-6 września rozstrzygną się losy tytułów Mistrzostw i Pucharu Polski Pit…