Suzuki DR-Z 400S. Do miasta, w trasę, na wyprawę i w teren. Najbardziej uniwersalny sprzęt?

Nie jest to motocykl wyczynowy, choć da się nim, szczególnie w wersji Y, pojeździć po torze lub wystartować na imprezie hard enduro typu Megawatt, wersją E i S dojeżdżać do pracy i zwiedzać świat, a na wersji SM z kołami supermoto budzić respekt w mieście. Na chłodzonym powietrzem poprzedniku uniwersalnego enduro jakim jest DR-Z 400 – modelu DR 350 – ekipa MondoEnduro objechała świat. Jestem przekonany, że czterysetka też spokojnie dałaby radę, nawet lepiej niż współczesne czterosuwy konkurencji w tej klasie.

Układ napędowy

Oryginalna jednostka napędowa – singiel z dwoma wałkami rozrządu – w najbardziej ucywilizowanych wersjach z homologacją S oraz SM (supermoto), z podciśnieniowym gaźnikiem Mikuni BSR36, dostarcza tylko 40 KM. Przy 132 kg wagi (bez płynów, wersja E – 119 kg) to wynik dość słaby. Jednak kultura pracy (dzięki dwóm wałkom rozrządu) i interwały serwisowe (wymiana oleju co 6000 km a w Y co 60 mth, regulacja luzów zaworowych co 24 tys. km a w Y co 60 mth, o wymianie tłoka nie będę nawet wspominał) przynajmniej na chwilę odsuwają złośliwe komentarze wyczynowców. Zresztą Ci mogą poszukać wersji mocniejszej, bez homologacji E, lub wyczynowej Y – bez elektrycznego startera. Ta waży tylko 113 kg na sucho, a silnik dostarcza 49 KM (z gaźnikiem Keihin FCR39).

Wspomnieć należy, że w słabszych wersjach, po zwiększeniu otworu nad filtrem powietrza, założeniu akcesoryjnego wydechu, innych wałków rozrządu (od wersji E lub Y) oraz mechanicznego gaźnika z wersji Y, możemy także osiągnąć prawie 50 KM, a nawet przekroczyć tą granicę, jeśli dodatkowo zmienimy cylinder i tłok na elementy z zestawów zwiększających pojemność BigBore.

Nawet w poprawnie serwisowanych jednostkach napędowych zdarzały się wady. Do 2003 – wadliwy, automatyczny napinacz rozrządu oraz wykręcające się śruby mocujące stator i nakrętka zębatki zdawczej wału (należy przykręcić je z użyciem środka loctite) a także ostra, wewnętrzna część dźwigni zmiany biegów. Przy upadku potrafi przebić delikatny, wykonany z magnezu dekiel silnika.
Warto kontrolować poziom oleju (1,7 l), który pojawia się w ramie dopiero po rozgrzaniu silnika. Co kilka wymian należy czyścić dodatkowy filtr siatkowy, znajdujący się w dolnej części ramy. Zaniedbanie poziomu oleju może doprowadzić do zatarcia bieżni wałków w głowicy, a kupno używanej głowicy w dobrym stanie i za dobrą cenę jest marzeniem wielu nabywców „okazyjnych” egzemplarzy (z ukrytą „niespodzianką”).

Sprzęgło sterowane cięgłem jest trwałe i pracuje lekko. Jeżeli jest inaczej, należy wymienić linkę – ma tendencję do przecierania się na metalowym kolanku przed silnikiem. Pięciobiegowa skrzynia pozwala na oszczędną jazdę i (po zastosowaniu odpowiednich przełożeń) całkiem sprawne szaleństwa w terenie i poza nim.

Zawieszenie

Wykonanie zawiasu powierzono japońskiej firmie Showa. W wersjach S, E i Y z przodu zastosowano klasyczny widelec teleskopowy o średnicy lag 49 mm i skoku 288 mm (do 2003 r. – 260 mm). W wersji SM zastosowano zawieszenie w układzie USD (upside-down) o skoku do 260 mm. Za sprawne tłumienie nierówności z tyłu odpowiada wahacz aluminiowy o skoku 295 mm (do 2003 r. – 260 mm). Choć zawieszenie ma pełną regulację, spora masa motocykla, szczególnie w wersji S, z ciężkim, szklanym reflektorem z przodu i stalowymi felgami (przed rokiem 2007 montowano felgi stalowe, potem znane z wyczynowych motocykli aluminiowe felgi Excel Takasago) utrudnia szybką jazdę w cięższym terenie.

Układ hamulcowy to klasyczne dzieło firmy Nissin. Z przodu dwutłoczkowy zacisk i pojedyncza tarcza o średnicy 250 mm, z tyłu – jeden tłoczek i tarcza o średnicy 220 mm. Wersja Supermoto ma inne tarcze: 310 mm z przodu i 240 mm z tyłu.
Jeśli lubimy dynamiczną jazdę, warto wymienić przewody na te o stalowym oplocie. Dla przeciętnego amatora jazdy enduro czy supermoto układ jest wystarczający.

Ergonomia

Wygoda podróżowania DR-Z to kwestia względna. Każda z wersji ma trochę inną kanapę. „Eska” jest najwygodniejsza. Możemy nią legalnie podróżować z pasażerką (S ma podnóżki) i wieźć całkiem pokaźny bagaż (stelaż tylnego błotnika). Kanapy wersji E i Y są po to, by przysiąść na chwilę. W SM też z definicji nikt nie będzie się mościł. Tylny stelaż z wersji S jest też często spotykaną modyfikacją motocykli wersji E. W końcu DR-Z jest doskonałym motocyklem wyprawowym (kompromis!), a wygodnie jest przytroczyć plecak do solidnego, opartego na stelażu bagażnika (ten niestety nie występuje fabrycznie nawet w S i musimy go dokupić).


Podróżnicy doceniają 10-litrowy zbiornik, który przy oszczędnym operowaniu gazem pozwala na spalanie nawet 4 l/100 km (silnik bez modyfikacji). W tym względzie widuje się zamianę w inną w stronę – użytkownicy „eski” zakładają (po drobnych modyfikacjach) lżejsze, plastikowe zbiorniki z wersji E, Y (tylko kolor żółty) lub czarny bak z bliźniaczki DR-Z – Kawasaki KLX 400 w sportowej wersji R. Należy wspomnieć, że identyczne względem Suzuki (poza kolorem) Kawasaki było sprzedawane tylko w latach 2003-2006 i dostępne w wersjach R (odpowiednik DR-Z 400E) i SR (odpowiednik DR-Z 400S).
W celu poprawy ergonomii pod kątem jazdy w terenie, osoby wyższe niż 180 cm często dokupują podwyższenia kierownicy, akcesoryjne, składane lusterka oraz solidne, aluminiowe handbary. Mocowanie klamki sprzęgła jest zintegrowane z mocowaniem lusterka, więc przy porządnej glebie prawdopodobieństwo, że stracimy nie tylko lusterko, jest dość duże.

Godnym pochwały dodatkiem jest, występujący w wersjach S i SM „komputer pokładowy”. Ma duży, podświetlany ekran, zapewnia czytelne wskazania prędkościomierza, przebieg całkowity, dwa przebiegi dzienne, stoper i zegarek. Duże jest także tylne światło stopu, ale jeśli wolimy jazdę terenową, lepiej od razu wrzucić je do pudełka razem z przednim, szklanym reflektorem z wersji S i zamontować mniejsze i zgrabniejsze światło LED-owe. Podobnie z kierunkowskazami – oryginalne są duże i funkcjonalne, ale zbyt drogie, by ryzykować ich zniszczenie.
Wartym rozważenia dodatkiem do DR-Z, szczególnie dla motocyklistów poruszających się w cięższym, kamienistym terenie, są osłony dekli silnika, amortyzator skrętu oraz akcesoryjna kierownica – fabryczna jest marnej jakości.

Suzuki DR-Z na co dzień

DR-Z w wersji S okazało się idealnym motocyklem na co dzień: dojazdy do pracy skrótem przez las, okazjonalne wypady nad rzekę, podrzucenie koleżanki do sklepu czy nawet pościg szutrami za kolegą na EXC – wszystko to nie jest szczególnym wyzwaniem dla tego motocykla. Lekką nadwagę maskuje nisko położonym środkiem ciężkości – poprawia zwrotność i prowadzenie w mieście, a dzięki dużym kołom od czasu do czasu można wskoczyć na krawężnik.

W terenie – cóż, tutaj kilogramy (ciężki przód) i miękkie zawieszenie dają w kość. Trzeba powalczyć z motocyklem, lecz o ile nie mamy za przeciwnika doświadczonego wyczynowca, a miejscem pojedynku nie jest tor motocrossowy tylko leśne drogi – możemy próbować.
DR-Z to naprawdę mądry kompromis. Z tym Suzuki zaprzyjaźniłem się łatwo i z przyjemnością. Uważam, że z tego samego powodu jest to od lat ulubiony dual-sport Amerykanów (przed Hondą XR 650), którym nie przeszkadza nawet, że jest już trochę przestarzały i ma nadwagę. To tak jak z SUV’ami i wielkimi kubkami coca-coli. Pewnie mogliby bez nich żyć, ale są praktyczne, więc po co rezygnować z wygody?

Zalety

  • Wszechstronność
  • Niezawodny, trwały silnik
  • Długie interwały serwisowe (S i SM)
  • Duża popularność/dostępność części zamiennych

Wady

  • Ciężki przód,
  • delikatna kierownica (nie dotyczy SM po 2007) i dekle silnika
  • Kilka niedoróbek wieku dziecięcego: wadliwy napinacz, odkręcający się stator, zębatka na wale, ostro wykończona dźwignia zmiany biegów

Dane techniczne DR-Z400S (w nawiasach E, Y, SM)

[wpsm_comparison_table id=”172″ class=””]

Różnice między wersjami

Wersja E (względem S/SM) ma mniejszy klosz lampy przedniej, brak światła stopu, kierunkowskazów, brak trip-mastera, osłony na łańcuch, tylnego stelaża pod błotnik, smarowniczek wahacza, inny wałek rozrządu i odmienna kanapa, większa średnica kolanka wydechu, fabrycznie bez homologacji. Wersja Y dodatkowo: tylko rozruch nożny, inny gaźnik.

 

KOMENTARZE
Redakcja Świat Motocykli

Recent Posts

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026

Motolato w Inter Motors. Nie uwierzysz, jak zobaczysz te ceny ciuchów IXON!

Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…

22 sierpnia 2026

Honda CB400 Super Four E-Clutch powalczy z chińską konkurencją. Motocykl trafi do Europy

Honda zamierza wprowadzić do Europy motocykl CB400 Super Four E-Clutch, którego koncept zaprezentowano po raz…

21 sierpnia 2026

Oznakowanie dla motocyklistów zamiast ostrzejszych przepisów. Jak to działa?

W Europie przybywa miejsc, gdzie zamiast karać motocyklistów za przekroczenie prędkości, faktycznie próbuje się dbać…

20 sierpnia 2026