Z archiwum ŚM: Układ rozrządu – jak szwajcarski zegarek. Numer 6/1996

I rzeczywiście, o ile z wyko­naniem rozrządu do małej jed­nocylindrówki poradziłby sobie być może zdolny technik, to napęd zaworów sportowego czterocylindrowca z szesnasto­- czy dwudziestozaworową gło­wicą stanowi nie lada problem dla całych zespołów inżynie­rów. 

Dzieje się tak dlatego, że ogromne znaczenie dla osiągów i żywotności silnika mają nie tylko rozmieszczenie wałków rozrzą­du i liczba zaworów na cylin­der, ale również fakt, jak szybko otwierają się i zamykają zawory, jak duży jest ich skok, jakie są fazy rozrządu czy wreszcie – na ile zmieniają się drgania w ukła­dzie dolotowym, w zależności od obrotów i charakterystyki roz­rządu. Dodajmy do tego jeszcze, że z kolei to wszystko jest uzależ­nione od masy zaworów, kon­strukcji sprężyn zaworowych, wartości luzu roboczego ele­mentów rozrządu i sztywności poszczególnych części, a zoba­czymy, na ile skomplikowanym układem jest rozrząd czterosu­wowego silnika spalinowego. 

W latach 70. królował jeden wałek rozrządu w głowicy (OHC) i układ huśtawko­wych dźwigienek. Warto zwrócić uwagę, że do napędu wałków rozrządu stosowano już pasek zębaty z tworzywa sztucznego (Honda GL 1000 Gold Wing)

Nie można także zapomi­nać, że do charakterystyki roz­rządu trzeba dopasować prze­bieg zapłonu i skład mieszan­ki napędowej, a wszystkie ele­menty układu należy wykonać z jednorodnego materiału, za­chowując powtarzalność para­metrów. Zwłaszcza ten ostatni czynnik ma ogromne znacze­nie, przecież żadna dźwigienka, krzywka, tak jak żaden popy­chacz czy zawór nie mogą od­biegać jakością od innych i po­winny mieć taką samą masę. 

Na dodatek rozrządom sta­wiane są wykluczające się wza­jemnie wymagania (jak naj­szybsza wymiana ładunku w cylindrze, sztywność, lek­kość, szybkobieżność, trwałość, prostota konstrukcji i obsługi, niskie koszty wytwarzania). Zaprojektowanie takiego „dzi­woląga” to, jak widać, droga przez mękę. Szwajcarski zega­rek wydaje się być przy tym mechanizmem pokroju młotka i kowadła. 

Specjalnością włoskiej firmy Ducati był zawsze rozrząd desmodromowy. Firma pozostała mu wierna do dzisiaj, ale wałki królewskie w napędzie wałków rozrządu w głowicy zastąpiły paski zębate

Wielu z nas ingeruje samo­dzielnie w układ rozrządu, ale sprowadza się to zazwyczaj tylko do regulacji luzu zawo­rowego. Nie wszyscy jednak podchodzą do tej czynności z należytą pieczołowitością, za­pominając, że mają do czynie­nia z niezmiernie precyzyjnym mechanizmem. Luz zaworowy to nic innego jak uwzględnie­nie rozszerzalności cieplnej materiałów. Uzależniony jest nie tylko od rodzaju silnika, ale również od typu rozrządu i użytych do jego budowy ma­teriałów. 

Ponieważ precyzyjne oblicze­nia teoretyczne w tym przypad­ku są niezmiernie trudne, pro­ducenci ustalają luz zaworowy metodą doświadczalną. Musi być on wystarczająco duży, by zawory szczelnie się zamykały i jak najmniejszy, by zapobiec nadmiernej hałaśliwości i innym niekorzystnym zjawiskom. Zbyt duże luzy zaworowe są bowiem przyczyną spadku mocy (prze­sunięcie faz rozrządu) i dodatko­wych sił udarowych, zmniejsza­jących żywotność elementów. Chodzi tutaj głównie o odskaki­wanie zaworów, powodujące wybijanie przylgni zaworowych i gniazd w głowicy. 

W latach 80. układ dwóch wałków rozrządu w głowicy (DOHC) i czterech zaworów na cylinder stał się czymś powszednim. Rozwidlone dźwigienki zabierakowe (kolor zielony) bardzo upraszczały konstrukcję i obróbkę wałków rozrządu, bowiem każda z krzywek mogła uruchomić dwa zawory (Honda VF)

Warto wiedzieć, że zmniejsze­nie luzu zaworowego o 0,1 mm powoduje w fazie nagrzewania silnika zwiększenie kąta otwarcia zaworów aż o 10%. Badania wykazały, że z samego zwięk­szenia tego kąta nie płyną prak­tycznie żadne korzyści. Co praw­da moc wzrasta o ok. 3%, ale w zakresie średnich obrotów wartość momentu obrotowego spada o ok. 10%! Maleje siła na­cisku popychacza na krzywkę, o ok. 25%, i jest to w zasadzie je­dyne korzystne w tych warun­kach zjawisko.

Siły między krzywką a popy­chaczem są największe podczas biegu jałowego jednostki napędo­wej przy maksymalnym otwar­ciu zaworu i sięgają nawet 800 N. Z kolei zwiększenie luzu zaworo­wego w stosunku do założonego przez konstruktorów o 0,1 mm zwiększa co prawda ciśnienie sprężania o ok. 10% (nieco lepsze osiągi w zakresie niskich obro­tów), ale powoduje przy tym zwiększenie hałasu i nierówno­mierność wolnych obrotów. 

W tym ostatnim przypadku w grę wchodzą procesy zacho­dzące między przylgnią zaworu a gniazdem zaworowym. Precy­zyjna regulacja luzu ma zatem ogromne znaczenie dla prawi­dłowej pracy silnika. Wystarczy powiedzieć, że zwiększenia luzu zaworowego o 20% nie wykryje nawet fachowe ucho, choć pro­cesy spalania w cylindrze już przebiegają wadliwie. 

W połowie lat 80. w motocyklu Yamaha FZ 750 pojawił się układ pięciu zaworów na cylin­der. Podobnie jak w wielu innych jednośladach japońskich, były one uruchamiane bezpo­średnio przez krzywki wałków rozrządu poprzez szklankowe popychacze. Ten najprostszy układ napędu zaworów wymagał jednak ogromnej cierpliwości podczas regulacji luzów zaworowych, bowiem pod każdym popychaczem trzeba było umieścić płytkę o odpowiedniej grubości (po uprzednim demontażu wałków rozrządu)

Niektóre motocykle mają automatyczną regulację luzu zaworowego, opartą zazwyczaj na elementach hydraulicznych. Można zadać sobie pytanie, dlaczego nie stosuje się ich po­wszechnie, wszak znaczna to ulga dla użytkownika (nie ma konieczności okresowej regula­cji) i gwarancja precyzyjnego działania rozrządu. Prawda jak zwykle leży pośrodku. 

Po pierwsze, hydraulicznych ele­mentów regulujących luz za­worowy nie powinno się stoso­wać w silnikach osiągających obroty rzędu 6-7 tys. obr/min. Powyżej tej wartości nadmiar oleju ma zbyt mało czasu, by opuścić komorę regulatora i zawór zamyka się z pewnym opóźnieniem. Są w tym wzglę­dzie wyjątki (Honda CBX 750 F), ale zazwyczaj hydrauliczną re­gulację luzu stosuje się w mo­tocyklach o charakterze tury­stycznym. 

Rozwidlone dźwigienki zabierakowe stosowano również w silnikach rzędowych. W jednostce napędowej Kawasaki GPZ 600R (na zdjęciu), z końca lat osiemdziesiątych, łańcuch rozrządu pracował w tunelu na środku silnika, co zmuszało mechaników do prawie całkowitego demontażu jednostki napędowej podczas wymiany łańcucha

Czasami kontakt z rozrzą­dem jest spowodowany chęcią przywrócenia mocy zdławione­mu silnikowi naszego jedno­śladu. Pojawiają się przy tym określenia „ostre” lub „łagod­ne” wałki rozrządu. Chodzi tutaj oczywiście o kształt krzy­wek, które w „ostrej” wersji zapewniają szybsze otwieranie i zamykanie zaworów oraz naj­bardziej korzystne w powiąza­niu z nimi czasy rozrządu. W konsekwencji wzrasta moc jednostki napędowej, chociaż sam układ rozrządu pozostaje oczywiście bez zmian. 

Różne systemy napędu zawo­rów dobiera się w zależności od konstrukcji silnika i stawianych mu wymagań. W wysokoobroto­wych, wielocylindrowych jed­nostkach napędowych z dwoma wałkami rozrządu w głowicy króluje napęd bezpośredni, w którym krzywka uderza bez­pośrednio w szklankowy popy­chacz zamontowany na trzonku zaworu. Taki układ ma wiele za­let, obok dużej szybkobieżności i małych sił bezwładności trzeba podkreślić dużą sztywność me­chanizmu. Problemy sprawia jednak kłopotliwa regulacja za­worów za pomocą specjalnych płytek (nierzadko zachodzi ko­nieczność demontażu wałków rozrządu) oraz duże naciski mię­dzy krzywką a popychaczem (wymagane są najwyższe gatun­kowo materiały). 

W silnikach widlastych, zwłaszcza tych o spokojnej charakterystyce (choppery, custom), wystarczał zazwyczaj jeden wałek w głowicy i układ dźwigienek. Napędzające je łańcuchy miały jednak monstrualną długość, co zwiększało hałaśliwość jednostki napędowej i zmniejszało żywotność samych łańcuchów (Yamaha XV 750)

Podobne zalety, choć nie w takim już wymiarze, mają układy z jednostronnymi dźwi­gienkami zabierakowymi. Przy zastosowaniu dźwigienek dwu­stronnych (nazywanych żartobli­wie huśtawkami) znacznie spa­da szybkobieżność i znacz­nie wzrastają siły bezwładności. Jednak przy jednym wałku w głowicy układ z dwustronnymi dźwigienkami okazuje się wręcz niezastąpiony. 

Osobny rozdział to układy rozrządu z pośrednim napę­dem zaworów. Wałek rozrzą­du w bloku silnika, długie laski popychaczy i dwustronne dźwi­gienki mają małą sztywność, dużą masę i jeszcze mniejszą szybkobieżność (zazwyczaj w silnikach do 7000 obr./min). W zasadzie układ taki uchodzi za anachronizm, jednak w nie­których przypadkach, gdy od osiągów silnika ważniejsza jest jego zwarta budowa i prostota konstrukcji, pośredni napęd oddaje nieocenione wręcz usługi. Proszę bowiem zauważyć, że w silnikach widlastych czy bokserach jeden wałek roz­rządu przy pomocy odpowied­niej liczby popychaczy jest w stanie obsłużyć dwa, cztery, a nawet sześć cylindrów. Z ko­rzyścią dla kosztów wytwarza­nia, bowiem laski popychaczy czy dźwigienki są znacznie tań­sze i prostsze technologicznie niż wałki rozrządu.

Dwa wałki rozrządu w każdej z głowic długoskokowego silnika widlastego wymagają zastosowania bardzo długich łańcuchów rozrządu. By ograniczyć ich długość, wyciszyć układ i zwiększyć żywotność, zastosowano wałek pośredni. W konsekwencji mamy aż cztery łańcuchy rozrządu, prowadzone po prawej stronie jednostki napędowej, co bardzo ułatwia ich obsługę I wymianę

Trzeba jeszcze wspomnieć o układzie desmodromowym, hołubionym po dziś dzień przez włoskie Ducati, a zastosowanym po raz pierwszy przez firmę De­lage w 1912 r. Wymuszanie za­mknięcia zaworu krzywką, co jest charakterystyczne dla tego systemu, eliminuje problemy z bezwładnością sprężyn zawo­rowych (duża szybkobieżność), zapewnia maksymalne przy­spieszenia zaworów i niezwykłą precyzję czasów rozrządu. Znacznie wyższe koszty pro­dukcji układów desmodromo­wych są przyczyną ich małej popularności, konstruktorzy wolą już sukcesywnie ulepszać tradycyjne systemy. Warto jed­nak spojrzeć na sportowy doro­bek stajni Ducati, by przekonać się, jakie korzyści płyną z zastosowania systemu „Desmo”.

Napęd samych wałków przez lata powierzano zębatym lub rolkowym łańcuchom, przy czym w silnikach rzędowych montowano je na środku jed­nostki napędowej. Było to nie­korzystne nie tylko ze względu na czynności obsługowe (pod­czas wymiany trzeba rozmon­tować praktycznie cały silnik), ale również od strony termicz­nych warunków pracy. Prze­niesienie napędu wałków roz­rządu na prawą lub lewą stro­nę jednostki napędowej, po­wszechnie ostatnio praktyko­wane, znacznie ułatwia obsłu­gę i pozwoliło wyrównać odle­głości między cylindrami (za­chowanie równowagi cieplnej). 

Nowoczesny układ rozrządu jednocylindrowca to cztery lub pięć zaworów w głowicy i łańcuch lub pasek zębaty, prowadzony prawą lub lewą stroną silnika (Kawasaki KLR 600)

Łańcuchy królują w napę­dach rozrządów, bowiem mi­mo głośnej pracy są bardzo ży­wotne. Nierzadko wytrzymują one przebieg silnika do napra­wy głównej. Taką wytrzymało­ścią nie mogą się poszczycić stosowane w niektórych moto­cyklach paski zębate z tworzy­wa sztucznego (Ducati, Honda Gold Wing i ST 1100, Cagiva Elefant), prawdą jest jednak, że pracują one znacznie ciszej. 

Dawniej, zwłaszcza w kon­strukcjach angielskich, stoso­wano do napędu wałków roz­rządu wałki królewskie. Taki układ, zapewniający bardzo precyzyjne sterowanie czasa­mi rozrządu i niezwykle trwały, jest jednak zbyt drogi we współczesnym systemie wiel­koseryjnej produkcji. Wyma­gające bardzo dużej dokładno­ści wykonania i wysokiej pre­cyzji montażu, wały królewskie z towarzyszącymi im przekład­niami zastąpiono z czasem pro­stymi w produkcji i znacznie tańszymi łańcuchami. 

Wydawałoby się, że powie­dzieliśmy o rozrządzie wszystko, a ogrom rozmaitych czynników i rozwiązań konstrukcyjnych wpływających na jego pracę przyprawia o zawrót głowy. Nic bardziej mylnego. W grę wcho­dzą jeszcze inne sprawy, które wymagają uwzględnienia przy tworzeniu tej misternej kon­strukcji. Okazuje się na przy­kład, że nie tylko sprężyna jest elementem sprężystym w ukła­dzie napędu zaworów. 

W zasadzie żadna część nie jest idealnie sztywna. Spręży­stość pozornie sztywnych elementów sprawia na przykład, że rzeczywiste wzniosy zaworów odbiegają niekiedy od założo­nych. Z tego samego powodu różnice w czasach rozrządu mogą sięgać nawet 40 stopni ! Znacznie pogarsza to pracę sil­nika, a drgania, w które wpada rozrząd z powodu sprężystości wałków rozrządu, popychaczy i dźwigienek, obniżają żywot­ność elementów (wspomniane wcześniej odskakiwanie zawo­rów od gniazd). 

W silnikach widlastych, niezależnie od liczby cylindrów, wystarcza nawet jeden wałek rozrządu. Resztę załatwiają długie laski popychaczy i dźwigienki zaworowe. Duża masa elementów sprawia, że nie grzeszą one szybkobieżnością (Moto Guzzi)

Analizując powyższe rozwa­żania nasuwają się dwa wnioski. Po pierwsze, musimy być wdzięczni losowi, że nasz kon­takt z rozrządem sprowadza się do stosunkowo prostych czynno­ści obsługowych. Po drugie, trzeba pamiętać, że dbałość o prawi­dłowe luzy zaworowe zapewni nam nie tylko maksymalną moc i minimalne zużycie paliwa na­szego jednośladu, ale również znacznie wyższą trwałość wielu części silnika i cichszą jego pra­cę. I pomyśleć, że to wszystko za­leży od setnych części milimetra i całego mnóstwa mechaniczno-­materiałowych subtelności. Jak w szwajcarskim zegarku. 

 

KOMENTARZE
Redakcja Świat Motocykli

Recent Posts

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026

Motolato w Inter Motors. Nie uwierzysz, jak zobaczysz te ceny ciuchów IXON!

Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…

22 sierpnia 2026

Honda CB400 Super Four E-Clutch powalczy z chińską konkurencją. Motocykl trafi do Europy

Honda zamierza wprowadzić do Europy motocykl CB400 Super Four E-Clutch, którego koncept zaprezentowano po raz…

21 sierpnia 2026

Oznakowanie dla motocyklistów zamiast ostrzejszych przepisów. Jak to działa?

W Europie przybywa miejsc, gdzie zamiast karać motocyklistów za przekroczenie prędkości, faktycznie próbuje się dbać…

20 sierpnia 2026