Z archiwum ŚM: Nowe bezwidelcowe zawieszenia, cz. 2. Numer 6-7/1995

To zdjęcie Yamahy GTS 1000 (rys. 1) w pełnym ne­gliżu było wykonane z bli­ska aparatem o krótkiej ogniskowej, więc wrysowa­ne schematycznie oznacze­nia położenia wahaczy i pun­któw wyznaczających położenie osi X-X muszą uwzględniać wyrównanie paralaksy. Dlatego niektóre punkty niezupełnie pokrywają się z widocznymi na zdjęciu. 

Rys. 1

Pozycja górnego wahacza jest bardzo bliska równoległej do dolnego wa­hacza, a więc była dobrana pod kątem zachowania sta­łego wyprzedzenia i nie­zmienności kąta nachylenia osi X-X. Znów: w pewnym tylko zakresie ruchów wa­haczy, bo ich długości są bardzo niejednakowe, ale dzisiejsze, czysto szosowe, szybkie motocykle mają i tak z reguły małe skoki re­sorowania przedniego koła. Prawie dokładnie poziome ustawienie dolnego (głów­nego) wahacza decyduje o zachowaniu także nie­zmienności rozstawu kół przy resorowaniu. 

Nato­miast z rysunku 1 można wysnuć także jednoznaczny wniosek. Oś koła leży nieco przed osią skrętu X-X, koło toczy się po ziemi za osią X-X, masy koła i (zwłaszcza) zwrotnicy mają niewątpli­wie swój środek ciężkości przed osią zwrotnicy, a więc działają wszystkie trzy czynniki, omówione w nu­merze 3/95 jako te, które zapewniają dynamiczną równowagę motocykla. 

Konstruktor może rozpo­rządzać metodami doregu­lowania tych parametrów do pożądanych wielkości. Można przypuszczać, że to wypchnięcie zwrotnicy w przód było spowodowane nie tylko stylistycznymi względami. W rzeczywisto­ści sprawa się widocznie udała, bo spotkałem się z prasowymi opiniami o do­brej sterowności Yamahy GTS 1000 w warunkach szybkiej jazdy szosowej. 

Jednostronne waha­cze mają też wady

Jednostronny, niesyme­tryczny wahacz w przednim zawieszeniu motocykla stwarza jednak więcej problemów niż już w poważ­nym stopniu sprawdzony jednostronny wahacz tylne­go koła. Żaden z systemów, w którym bądź tylko dolny wahacz, bądź oba wahacze muszą wniknąć w głąb spe­cjalnie wklęsłego koła, żeby umieścić dolny i górny punkt obrotu zwrotnicy do­kładnie w płaszczyźnie sy­metrii opony, nie zapewnił motocyklowi dostatecznego skrętu przedniego koła. 

Przynajmniej w jedną stro­nę skręt musi być ograni­czony, bo im większy skręt ma dopuścić wahacz, tym bardziej musi być wygięty jego „łokieć”, a im większy ów „łokieć”, tym większe kłopoty ze sztywnością wahacza. Dla opanowania tych zjawisk musi wzrastać przekrój wahacza, a tym samym jego masa. A część masy wahacza trzeba przy­pisywać masom nieresoro­wanym.

Ograniczony skręt prze­dniego koła nie stanowi problemu w szybkiej jeź­dzie szosowej, bo nie wira­żuje się z silnie skręconym przednim kołem. Dlatego te systemy najbardziej nadają się do wprowadzania ich w dziedzinie wyścigowej, choć z migawek filmowych nie­których wypadków można wnioskować, że pewnej ilo­ści przykrych przewróceń można by uniknąć, gdyby zawodnikowi nie „skończył się” skręt przedniego koła w czasie, gdy wojował z uślizgiem tylnego koła. 

W normalnej, użytkowej jeździe sprawa wygląda go­rzej. Do manewrowania motocyklem w ruchu miejskim potrzebny jest często pełny skręt w jego dotych­czasowym rozumieniu. Do­puszczenie niesymetrycz­nego skrętu: innego w lewo, a innego w prawo, technicz­nie usprawiedliwione przy jednostronnych wahaczach, chyba nie wchodzi w grę.

Jeździec mógłby się w pew­nych sytuacjach w ruchu poczuć oszukany. Niebez­piecznie oszukany. Poza tym problem stanowi także zawracanie na wąskich uli­cach. Gdyby nawet dopu­ścić niesymetrię maksymal­nego kąta skrętu, to i tak wątpię, żeby producenci zdecydowali się wypusz­czać motocykle z wariantowymi lewymi lub prawymi wahaczami, dla zadowole­nia zarówno tych, którzy jeżdżą po prawej stronie, a zawracają w lewo, jak i tej większości ludzkości (to nie żart!), która jeździ po lewej stronie, a zawraca w pra­wo. Wreszcie, jakiś ludzki skręt potrzebny jest choćby dla wprowadzenia maszyny do garażu i wyprowadzenia jej z niego. A mówimy przecież o nowoczesnych zawieszeniach w ciężkich maszynach. 

Uważa się, że przednie koło powinno skręcać się o 40 stopni w każdą stronę. Ile stopni w prawo może być skręcone koło Yamahy GTS 1000? W numerze 1/94 podano, iż ten kąt jest o kilkanaście stopni mniejszy od 40. A szerokie opony, tak chętnie stosowane dziś w szybkich maszynach szoso­wych, jeszcze dodatkowo zaostrzają zagadnienie.

W zasadzie omówiliśmy czym i jak realizowane jest resorowanie i tłumienie w poszczególnych układach, ale w przypadku Yamahy, a także zresztą i Elfa, zwraca uwagę bardzo ukośne usta­wienie elementu sprężynu­jącego, w Elfie opartego o wahacz w okolicy połowy jego długości, w obu bardzo daleko od płaszczyzny symetrii motocykla, gdzie ata­kują wszystkie siły, a więc ogólnie biorąc na dużym przełożeniu dźwigniowym. Elementy te pracują na ma­łych ruchach, za to na du­żych siłach. Te siły dodatko­wo obciążają wahacz i jego łożyskowanie. Znów: za­gadnienie sztywności i w związku z tym zwymiaro­wania wahacza. A także sztywności i trwałości jego ułożyskowania. 

Yamaha GTS 1000 ma rzeczywiście szeroko, a więc sztywno, zaprojektowane ułożyskowanie waha­cza dolnego i pod tym względem wszystko jest bardzo konsekwentne. Ten wahacz doskonale pasuje do potężnego silnika usta­wionego w poprzek, a więc usprawiedliwiającego sze­rokie łożyskowanie wahacza. Trudno sobie nato­miast wyobrazić ten system zawieszenia w jednocylin­drowym motocyklu o wą­skiej budowie. On po prostu nie jest pomyślany dla uni­wersalnych, szosowo-tere­nowych motocykli. 

Tak, ale w chwili pisania tych uwag dostałem numer czasopisma z wiadomością, że taką właściwie ścisłą ko­pię resorowania GTS 1000 zastosowano w skuterze 50 ccm. Tam przynajmniej nie będzie kwestii, czy jedno­tarczowy hamulec będzie wystarczający (bo na drugą tarczę nie ma miejsca w su­per-szybkiej GTS), ale przy­znam się, że pierwszym moim wrażeniem było, że to zastosowanie powstało na zasadzie: „…i ja też! i ja też!”.

A może nie? Może prze­ciwnie? Może właśnie małe kółka skutera pozwolą na mniejsze wygięcie waha­cza, a mały skręt będzie mniej przeszkadzał w ma­newrowaniu pojazdem wa­żącym bliżej 80 niż 280 kg? 

Oba wahacze ponad ob­rysem koła

Wydaje się logiczne, że następnym krokiem do roz­woju bezwidelcowego wa­haczowego zawieszenia przedniego koła było usu­nięcie obu wahaczy poza obrys koła. Norman Hossack, też z wyścigowych sfer, wypro­wadził oba wahacze poza obrys koła i otrzymał coś, co optycznie bardzo przypomi­na stary, ale dziś już niedobry widelec trapezowy (rys. 3).

Trapez tu jest, bo są dwa nad sobą ułożone wahacze, ale trapezowego widelca nie ma, bo wahacze nie bio­rą udziału w skręcie: ich łożyskowanie jest sztywno związane z bryłą motocy­kla. A „widelec” z prasowa­nej blachy, jak, nie przy­mierzając w przedwojen­nych „dekawkach”, nie jest widelcem, tylko zwrotnicą na kulowych sworzniach, ułożyskowaną w górnym i dolnym wahaczu. Owszem, ta zwrotnica jest rozdwojo­na i obejmuje koło z obu stron, co na pewno nie jest wadą. 

Rys. 3

Koło teraz może być sy­metrycznie ukształtowane, jeżeli ktoś chce, to i szpry­chowane, hamulec może być dwutarczowy, a kie­rownica, która musi być ułożyskowana oddzielnie, w ramie motocykla, musi oddziaływać na zwrotnicę po­dobnie, jak to miało miejsce w systemie Difazio. W jed­nym z rozwiązań Hossack przenosił ruchy od kierow­nicy za pomocą cięgna wzdłużnego, działającego na jedną stronę rozdwojo­nej zwrotnicy. I znów: do­póki nie wyrobią się luzy w przegubowych połącze­niach, będzie to działało. 

Skręt koła na pewno nie będzie tak ograniczony jak przy wahaczu wnikającym w głąb koła, ale nie będzie tak swobodny jak w daw­nym trapezowym układzie lub jak w widelcu telesko­powym. U Hossacka w jego praktycznym wykonaniu podobno jest jednak też zbyt mały. Może zadecydowały o tym praktyczne względy wymiarowe, a mo­że po prostu wyścigowiec Hossack nie czuł potrzeby osiągania naprawdę dużego skrętu. 

Rys. 4

W sprawach sterowno­ści sytuacja nie jest zła, bo konstruktor może długo­ściami i wstępnym usytuowaniem wahaczy w dość dużym zakresie wpływać na taki dobór geometrii zawie­szenia, żeby osiągnąć dobrą sterowność motocykla (rys.4). Perspektywy są lepsze niż w widelcu trapezowym, bo tu oś X-X może leżeć dowolnie blisko tych elementów, które składają się na omó­wiony poprzednio „ciężar układu sterowego”. Układ, jeżeli jest właściwie skon­struowany, nie musi cechować się skłonnością do „shimmy”. 

Po lewej stronie rysunku 4 pokazano zachowany stały rozstaw osi kół, po prawej stały kąt nachylenia osi skrętu i stałą wielkość wyprzedza­nia.

Dokończenie w kolejnej części cyklu.

 

KOMENTARZE
Andrzej Kwiatkowski

Recent Posts

Konfrontacja: Harley–Davidson Road Glide Limited / Street Glide Limited / Pan America. Wiem, że nie wiem

Dwa dni po testach Indiana wskoczyłem na nowości Harleya. Szukałem odpowiedzi, który amerykański producent cruiserów…

26 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

26 sierpnia 2026

Motocykliści mają problem z hamowaniem. Doświadczenie i szkolenia tu nie pomogą

Niemiecki Instytut Bezpieczeństwa Motocyklistów (Institut für Zweiradsicherheit) z Essen przeprowadził badanie, w którym sprawdzono, czy motocykliści…

25 sierpnia 2026

Dwa oblicza motocykli 125 od Suzuki. Sportowe wrażenia czy miejski spryt?

Motocykle Suzuki GSX-S125 i GSX-R125 są z nami już od 10 lat. W tym czasie…

25 sierpnia 2026

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026