Na skróty:
Historia mistrzostw świata, przede wszystkim motocyklowych, zna kilka podobnych historii jak ta Maxa Verstappena czy Marca Marqueza. Tylko w ostatnich latach zawodnicy byli w stanie odrobić straty kilkudziesięciu punktów w „generalce”. Największym takim punktowym comebackiem był ten z 2022 roku w wykonaniu Pecco Bagnaii, który na wakacyjną przerwę jechał ze stratą 91 „oczek” do Fabio Quartararo, a potem sięgnął po tytuł mistrzowski. Nieco mniej odrabiali z kolei Diogo Moreira w Moto2 czy Jonathan Rea w World Superbike…
Sezon 2026 Marc Marquez rozpoczynał jako obrońca tytułu mistrzowskiego, ale też wracając do formy po poważnej kontuzji ramienia. Wciąż odczuwając skutki upadku z GP Indonezji, od początku roku Hiszpan nie był tym samym zawodnikiem, który zdominował rywalizację w 2025 roku. Co prawda wygrał on sprinty w Brazylii i Jerez, ale w wyścigach głównych miał słabsze tempo i pecha. Wkrótce okazało się, że od długiego czasu MM93 jeździł z urazem – w jego ramieniu wygięła się jedna ze śrub, wstawiona tam kilka lat wcześniej po jednym z wypadków, która w efekcie uciskała na nerw promieniowy. Gdy Hiszpan złamał kostkę podczas sprintu w Le Mans i musiał przejść operację, od razu wyjęto mu feralną śrubę. Marquez wciąż jednak dochodził do zdrowia i w efekcie, po rundzie na torze Mugello (na koniec maja) tracił aż 102 punkty do ówczesnego lidera mistrzostw Marco Bezzecchiego. Potem jednak Włoch i reszta stawki zaczęli popełniać błędy, a Marc wrócił do wygrywania i zgarniania solidnych punktów tam, gdzie brakowało mu tempa. W efekcie, po wygraniu wyścigu o GP San Marino, został liderem klasyfikacji generalnej! Czy uda mu się wywalczyć ósme mistrzostwo świata MotoGP, a zarazem dziesiąte w karierze?
Marc Marquez po dublecie w Misano objął prowadzenie w mistrzostwach! / fot. Ducati
Gdy po Grand Prix Niemiec przed czterema laty Pecco Bagnaia miał 91 punktów straty do Fabio Quartararo, nikt nie brał na poważnie jego szans na mistrzowski tytuł. Włoch był co prawda szybki, ale w debiutanckim sezonie w fabrycznym składzie Ducati wyraźnie nie trzymał ciśnienia. Popełniał błędy i upadał w momentach, gdy był wyraźnie najszybszy i miał zgarniać komplet punktów. Po wakacjach, zupełnie niespodziewanie, Bagnaia wrócił jakby odmieniony i załączył się w nim instynkt „zabójcy”. Od rundy w Assen aż do finału w Walencji Pecco jechał jak natchniony, odrabiał kolejne punkty, wygrywał szalone pojedynki i w zasadzie nie popełniał żadnych błędów. W efekcie odrobił aż 91 punktów straty do Quartararo, a sezon zakończył z zapasem 17 „oczek” nad Francuzem. Do czasu najnowszego wyczynu Marca Marqueza, to właśnie ten Bagnaii był rekordem klasy królewskiej, jeśli chodzi o największą odrobioną stratę punktową.
Sezon Moto2 2025 zapisze się w historii jako rok, w którym Diogo Moreira odrobił rekordowe 61 punktów straty do Manuela Gonzaleza i został pierwszym mistrzem świata z Brazylii. Po rundzie w Le Mans na początku sezonu wydawało się, że tytuł jest już praktycznie poza zasięgiem Moreiry. Ale od Mugello tempo i tryb minimalizowania błędów sprawiły, że przewaga Gonzaleza zaczęła topnieć. Kulminacją było tzw. pozaeuropejskie tourneé. Hiszpan wyraźnie nie wytrzymywał ciśnienia, a jego team popełnił szkolny błąd, który skutkował dyskwalifikacją „Manu” z rundy w Indonezji (wygranej dzięki temu przez Moreirę). Kulminacją był finał w Walencji – perfekcyjnie rozegrany przez Brazylijczyka i przejechany ze spokojem godnym największych mistrzów. Dzięki temu, tuż przed swoim debiutem w MotoGP, Diogo został autorem jednego z największych zwrotów akcji w historii Moto2.
W World Superbike Jonathan Rea – dominator dekady – również miał momenty, gdy sytuacja wydawała się nie do wyratowania. Tak było w 2019 roku, kiedy Alvaro Bautista wygrał pierwszych 11 wyścigów sezonu, a Brytyjczyk zawsze dojeżdżał jako drugi. Potem, na początku czerwca, po wyścigu Superpole w Jerez, przewaga Hiszpana nad Rea wynosiła aż 61 punktów. Kiedy wydawało się już, że losy mistrzostwa są przesądzone, Jonathan – znany ze swojej konsekwencji i perfekcyjnego zarządzania tempem – odwrócił sytuację na swoją korzyść. Gdy Bautista zaczął popełniać błędy, Rea przejął inicjatywę i… nie oddał jej już do końca roku. To właśnie tamten sezon – od kompletnej dominacji rywala po przejęcie kontroli nad mistrzostwami – uchodzi za jeden z najbardziej wyjątkowych comebacków w historii Superbike’ów.
Sezon 2020 był wyjątkowy: początek rywalizacji dopiero w lipcu, skrócony kalendarz, nieustanne zmiany, brak Marca Marqueza, który nabawił się kontuzji już w pierwszym wyścigu i ogromna presja na barkach każdego zawodnika. Joan Mir po słabym początku miał do odrobienia 48 punktów straty do Fabio Quartararo. Mir nie tylko nie wygrywał wyścigów seriami, mało tego, on na pierwszy triumf (w klasie MotoGP) czekał aż samej końcówki sezonu. Hiszpan robił coś ważniejszego – regularnie dowoził punkty. Kiedy rywale upadali, popełniali błędy albo po prostu notowali gorszy weekend, Mir jechał swoje. Efekt? Z pozoru „najmniej spektakularne” mistrzostwo ostatnich lat, ale pod względem psychologii wyścigowej – jedno z najbardziej wyrachowanych i najdojrzalszych.
Max Verstappen przed ostatnim wyścigiem sezonu 2025 Formuły 1 w Abu Zabi miał 12-punktową stratę do lidera klasyfikacji generalnej, Lando Norrisa. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej taki scenariusz wydawał się wręcz nieprawdopodobny, bo po trudnej pierwszej połowie sezonu Verstappen miał już 102 punkty straty do Brytyjczyka (a 104 pkt straty do ówczesnego lidera Oscara Piastriego!). W drugiej fazie mistrzostw sytuacja odwróciła się jednak o 180 stopni. Max przestał tracić punkty w wyniku głupich błędów i awarii, Red Bull ustabilizował formę, a pewny mistrzostwa konstruktorów McLaren – zaczął popełniać błędy. Verstappen robił z kolei to, z czego od dawna słynie w F1 – wykorzystywał każde potknięcie rywali, wrócił do wygrywania i co najważniejsze – minimalizowal straty tam, gdzie po prostu nie był w stanie utrzymać tempa liderów. Dzięki temu Holender przed finałowym wyścigiem wciąż miał realną szansę na mistrzostwo! Ostatecznie jednak, choć wygrał on wyścig w Abu Zabi, to trzecie miejsce Norrisa wystarczyło mu do przypieczętowania swojego pierwszego tytułu mistrza świata w F1. Holender stracił ostatecznie do kierowcy McLarena tylko 2 punkty, a trzeciego Piastriego (do którego tracił w pewnym momencie 104 „oczka”!) wyprzedził o 11 punktów. Ta historia nieco przypomina sezon 2022, w którym Verstappen odrobił 46 punktów straty do Charlesa Leclerca i zakończył rok spektakularnym marszem po tytuł mistrzowski.
Z okazji swoich setnych urodzin Ducati zasypuje fanów różnymi nowościami, często stworzonymi przy współpracy z…
Marc Marquez wygrywa wyścig MotoGP w Misano, zgarniając drugi z rzędu i czwarty w tym…
Przedostatnia runda sezonu 2026 cyklu Speedway Grand Prix wywróciła do góry nogami sytuację w walce…
Rok 2026 przynosi nam jubileusz 100-lecia Polskiego Związku Motocyklowego, który przekształcono w Polski Związek Motorowy…
Marco Bezzecchi nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń w kwalifikacjach MotoGP i z rekordem toru sięgnął…
Marka MV Agusta przechodzi przez kolejny kryzys. Po doniesieniach prasowych w końcu pojawiły się oficjalne informacje…