Mylą się wszyscy ci, którzy wiążą dzisiejsze małe Hondy, Kawasaki czy rodzime Romety z tzw. set­kami. Wprawdzie te proste motocykle często miały jeszcze podwójny napęd mechaniczno-pedałowy, lecz w tamtych pionier­skich czasach nikt nie od­ważyłby się nazwać ich motorowerami. Ta grupa jednośladów miała bowiem swój własny rodowód. 

Popularne przez wojną „setki”, takie jak ta Goricke z silnikiem Sachs, pełniły tę samą rolę, co dzisiaj motorowery. Do jeżdżenia nimi nie wymagano prawa jazdy

Wraz z ostatecznym ukształtowaniem się formy ro­weru w końcu XIX wieku, wielu konstruktorów zaczęło praco­wać nad zastąpieniem siły nóg napędem mechanicznym. Pra­ce poszły w dwóch kierunkach. Dzięki wysiłkowi części twórców dzisiaj możemy jeździć motocyklami. Druga grupa po­stanowiła zachować podstawo­we cechy roweru, to jest ruro­wą ramę, koła o dużej średnicy i pedałowy napęd, jedynie wyposażając pojazd w silnik. Podsta­wową trudnością, którą musieli oni pokonać, był brak odpo­wiednich materiałów niezbęd­nych do budowy lekkich sil­niczków o małych pojemno­ściach. 

W pierwszych konstrukcjach silnik był umieszczony pod kie­rownicą i napędzał koło przed­nie poprzez gumową rolkę trą­cą o koło. Niestety ta koncep­cja lepiej działa na papierze niż w rzeczywistości. Pracująca rolka szybko darła oponę, nisz­cząc jej bieżnik, zaś stosunko­wo ciężki silnik utrudniał kie­rowanie pojazdem. Nieco lep­sze osiągnięcia uzyskano mo­cując motorek nad kołem tyl­nym (NSU) lub przednim (Wer­ner). Do szprych koła napędza­nego przyczepione było koło pasowe. Napęd przenosił pasek klinowy naprężany mechani­zmem sterowanym przez jeźdźca. Wyeliminowano w ten sposób niszczenie się pneuma­tyków, lecz stateczność pojaz­du dalej pozostawiała dużo do życzenia. 

Chyba najlepsze rozwiąza­nie w tym pionierskim okresie zastosowała angielska firma Auto Wheels Ltd. Otóż jej po­mysł polegał na tym, że do tyłu roweru mocowano za pomocą specjalnego jarzma dodatkowy „wózek” napędowy. Składał się on z 24-calowego koła umieszczonego w ramie, do której mocowano czterosuwową jednostkę o pojemności 100 ccm. Napęd przenoszony był poprzez przekładnię zęba­tą szczelnie ukrytą pod osłona­mi. Zapłon mieszanki następo­wał oczywiście od iskrownika, w odróżnieniu od wcześniej­szych konstrukcji, w których stosowano świece żarowe lub cewki zapłonowe „zasilane” suchymi bateriami. 

Na błotni­ku osłaniającym koło napędo­we znalazł swe miejsce zbior­nik paliwa. Na gładkiej drodze kierowca takiego zestawu mógł osiągnąć do 30 km/h. Ta ciekawa konstrukcja miała pewną wadę. Otóż punkt współpracy napędu z drogą nie pokrywał się z osią rowe­ru. Powodowało to pewne „marnotrawienie” mocy, trud­ności ze skrętem w stronę sil­nika oraz problemy przy poru­szaniu się po wąskiej drodze. Lata trzydzieste ugruntowały ostateczny typ motoroweru. Po­wszechnie stosowano silniki mocowane pod ramą i napędzające tylne koło łańcuchem. Do urucha­miania jednostki napędowej służyła normalna przekładnia z pedałami. W Europie najwięk­szym producentem takich jed­nostek były DKW i Fichtel & Sachs. Ten typ napędu stoso­wała również polska firma rowerowa Kamińskiego, dla potrzeb któ­rej silniki produkowała spółka Kempisty. 

Najdoskonalsze rozwiązanie problemu pomocniczego silnika w rowerze zaprezentowała na wystawie w Lipsku w 1938 roku znana niemiecka firma Fichtel & Sachs. Jej wyrób o nazwie Saxo­nette, którego konstrukcję opra­cowali inżynierowie fabryki Tor­pedo, zbudowany był w ten sposób, że silnik wraz z dwubiego­wą skrzynką przekładniową i sprzęgłem został zblokowany z kołem napędzanym. Zastosowa­ny dwusuwowy system pracy pozwolił zredukować ilość pod­zespołów silnika, a co za tym idzie, również jego masę. Zapłon zapew­niał wbudowany iskrownik, zaś mieszankę wytwarzał prosty gaźnik. Wzdłużnie umieszczony cylinder miał doskonałe chło­dzenie, a ładnie zgrany z nim tłumik nadawał silnikowi gracji. 

Moment obrotowy przekazywa­ny był przez wirujący blok silni­ka, stanowiący zarazem piastę koła. Z 60 ccm pojemności uzy­skano 1,2 KM, co pozwalało je­chać z prędkością 30 km/h. Wy­nalazek ten stosowało szereg wytwórców, takich jak Wande­rer, Brenabor, Urania, Meister i Walter. Zaletą Saxonette była możliwość stosowania jej prak­tycznie w każdym rowerze o do­statecznie mocnej budowie. Nie­stety, wojna nie pozwoliła na rozwój tej konstrukcji. Do­piero w latach pięćdziesiątych wskrzeszono nieco zapomniane „koło motorowe”, które zyskało wielu zwolenników. Po wojnie zmianom uległy prawne uwa­runkowania użytkowania mo­torowerów. Stworzono nowe odmiany tego typu jednośla­dów. Wprowadzono obowiązek posiadania specjalnych doku­mentów potrzebnych do kiero­wania. Rozwój rowerów z silni­kami poszedł w kierunku upodobnienia ich do motocykli. Dziś można spotkać nieliczne już przykłady pojazdów wywo­dzących się z dawnej epoki. Ta­ką „skamienieliną” są współ­czesne Herkulesy Saxonette 519 i sowieckie „roweropodob­ne” motorowerki z przyczepny­mi silnikami D-6.

Tekst: Jerzy Awramiuk
Zdjęcia: Krzysztof Wydrzycki



KOMENTARZE
Redakcja Świat Motocykli

Recent Posts

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026

Motolato w Inter Motors. Nie uwierzysz, jak zobaczysz te ceny ciuchów IXON!

Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…

22 sierpnia 2026

Honda CB400 Super Four E-Clutch powalczy z chińską konkurencją. Motocykl trafi do Europy

Honda zamierza wprowadzić do Europy motocykl CB400 Super Four E-Clutch, którego koncept zaprezentowano po raz…

21 sierpnia 2026

Oznakowanie dla motocyklistów zamiast ostrzejszych przepisów. Jak to działa?

W Europie przybywa miejsc, gdzie zamiast karać motocyklistów za przekroczenie prędkości, faktycznie próbuje się dbać…

20 sierpnia 2026