Z archiwum „Świata Motocykli”: Honda Gold Wing. Numer 2/1994

Kiedy po raz pierwszy w 197 4 roku zaprezentowano Hondę Gold Wing wydawa­ło się, że motocykl ten jest z każdej strony o jeden nu­mer za duży wobec ówczes­nych oczekiwań. Slogan reklamowy Hondy głosił: „Człowiek wiek jest istotą ograniczo­ną, lecz nie znają granic je­go marzenia. Gold Wing jest motocyklem właśnie dla ta­kich ludzi”. Rzeczywiście, zrywał on zdecydowanie z dotychczasowymi przyzwy­czajeniami. Po raz pierw­szy w japońskim wielkose­ryjnym motocyklu zastoso­wano chłodzony cieczą czte­rosuwowy silnik, napęd tyl­nego koła wałem kardana, napędzane zębatym pas­kiem wałki rozrządu, trzy hamulce tarczowe i do tego wskaźnik poziomu paliwa. 

Król autostrad

Od samego początku Gold Winga lansowano jako mo­tocykl turystyczny – króla autostrady. Sport był obcy dla tego motocykla wagi su­perciężkiej. Doskonale wywa­żony czterocylindrowy bok­ser idealnie nadawał się do napędzania „pożeracza ki­lometrów”. Stany Zjedno­czone były krajem dla nie­go jak gdyby wymarzonym. Szerokie, bezkresne highwaye i stosunkowo tanie pa­liwo wykreowały Hondę Gold Wing na największego ry­wala Harleya.

Pierwsza wersja, jeszcze na szprychowanych kołach

Główny nacisk przy konstruowaniu moto­cykla japońscy inżynierowie położyli na uzyskanie wyso­kiego komfortu podróży. Du­ży, spokojnie kręcący się sil­nik o pokaźnym zapasie mo­cy pozwalał na niczym nie skrępowane poruszanie się na pustej drodze i zatłoczo­nej podmiejskiej autostra­dzie. Silnik pracował najci­szej ze wszystkich ówczes­nych motocykli, a stopień wy­tłumienia drgań pozostał wzorem po dziś dzień.

Zespół napędowy GL 1000

Wir­nik alternatora obracał się w przeciwnym kierunku wzglę­dem wału korbowego, dzię­ki czemu osiągnięto wyrów­nanie momentów obrotowych. Stojąca na sztorc na pokrywie paska zębatego mo­neta nie miała prawa się przewrócić w czasie pracy silnika. Płasko leżący silnik pozwalał na wydatne obniżenie środka ciężkości.

Następca GL 1000 – Gold Wing 1100

W każdej z dwóch głowic znaj­dował się pojedynczy wa­łek rozrządu uruchamiają­cy zawory poprzez wahliwe dźwigienki. Nad silnikiem górowała bateria czterech podciśnieniowych gaźników Keihin. Miały one sporo pra­cy, gdyż przy dynamicznej jeździe Gold Wing był w stanie połknąć nawet dzie­sięć litrów benzyny na sto kilometrów! Zresztą dzięki swemu ciężarowi (bagate­la – 295 kg!) i paliwożerno­ści poczciwą Gold Wing przezywano złośliwie „Lead Wing” – ołowiane skrzydło. Kolejną nowością był brak zbiornika paliwa w miejscu do tej pory dla tego celu przeznaczonym – na grzbiecie ramy. Powędrował on bliżej środka ciężkości, czyli pod siodło kierowcy. Zbiornik mógł pomieścić 19 l paliwa, jednak z racji niskiego poło­żenia względem gaźników do zasilania silnika, nie­zbędna była mechaniczna pompa paliwa.

Wersja K3 miała dodatkowe wskaźniki na czymś, co w innych motocyklach było zbiornikiem paliwa. Widoczny schowek i „mózg” – instalacja elektryczna.

Pod pokry­wami imitującymi zbiornik paliwa znaleźć można było zbiornik wyrównawczy pły­nu chłodzącego, skrzynkę z bezpiecznikami i przeka­źnikami instalacji elek­trycznej oraz wlew paliwa i praktyczny schowek na narzędzia i drobiazgi. Wśród narzędzi znajdowa­ła się, na wszelki wypadek, wzorem korby w starych sa­mochodach, dźwignia awa­ryjnego kickstartera. W przy­padku awarii rozrusznika uruchomić Gold Winga poprzez tradycyjne pchanie by­ło nie w ludzkiej mocy. 

Zbiornik paliwa powędrował pod siedzenie kierowcy.

Z Japonii do Ameryki

Choć skonstruowany i produkowany przez Japoń­czyków i w Japonii, Gold Wing stał się typowo amerykańskim motocyklem. Na coroczne zloty w Aspenca­de w stanie Nowy Meksyk zjeżdżało kilka tysięcy poprzerabianych zgodnie z gus­tem właścicieli Gold Wingów. Motocykl ten dostarcza na­tchnienia setkom mniej lub bardziej domorosłych maj­sterkowiczów ulepszających i upiększających to, co wy­myśliła fabryka. Do stałego repertuaru należą kolorowe światełka w dużych ilo­ściach, kilogramy chromu, dodatkowe kufry i owiewki, wszelakiego rodzaju osło­ny, słowem wszystko to co tylko motocykl jest w sta­nie unieść.

Pompa paliwa napędzana jest prawym wałkiem rozrządu…

Oczywiście Gold Wing musi być tak pomalo­wany, by nie znalazł się dru­gi mu podobny. Szczególne przywiązanie wykazują Ame­rykanie do mebli z domo­wego zacisza i bardzo czę­sto nie mogąc się rozstać z ulubionym fotelem w któ­rym zazwyczaj oglądają te­lewizję, instalują na moto­cyklu jego wierną kopię. Równie często zabierają ze sobą najwierniejszego przyjaciela – telewizor oczywi­ście. Aby pozbawiony pa­na, fotela i telewizora pies domowy nie popadł w de­presję, należy go również koniecznie zabrać na zlot do Aspenca­de. Tu przynajmniej może po­szczekać o motocyklach ze swoimi czworonogimi przy­jaciółmi.

… zaś aparat zapłonowy lewym.

Sposób w jaki te zwierzaki podróżują ze swym panem, również daje szero­kie pole do popisu. Są więc specjalne kosze przytroczo­ne do tylnego siodła, wózki boczne, czy wreszcie ciąg­nięte za motocyklem przyczepki. Prawdziwy Gold Wing musi mieć radio CB i poka­źnej wielkości radioodtwa­rzacz. Do ramy przed silni­kiem mocowane są specjal­ne podnóżki, które nadają kierowcom charakterystycz­ną relaksacyjną pozycję z nogami wyciągniętymi do przodu, tak by dominującym elementem były kowbojskie buty. 

Na zlocie w Aspencade

Plusy i minusy

Miały Gold Wingi swoje słabe strony. Przede wszyst­kim pięta achillesowa wszystkich ówczesnych japońskich motocykli: rama. Zgodnie z regułą była za słaba i za bardzo podatna na skręca­nie. Jazda z prędkością po­wyżej 180 km/h wprowa­dzała nieświadomego kierow­cę w arkana zawodu kaska­dera. Zawieszenie pokazy­wało swój trudny do opano­wania „charakterek” szcze­gólnie na długich, szybkich zakrętach. Zbyt elastyczna rama tak jakby chciała „do­pasować” się do kształtu wi­rażu, co mogło wprowadzić w osłupienie niejednego kie­rowcę.

Silnik GL 1100

Pewną poprawę moż­na było uzyskać poprzez za­stosowanie nowych amor­tyzatorów, w tym także skrę­tu i wzmocnionego tylnego wahacza. Dopiero w 1978 ro­ku, w modelu GL 1000 K3, dla zwiększenia sztywności ramy wzmocniono podłużni­ce i węzły w punktach łączenia rur poprzez dodat­kowo wspawane nakładki. Ponadto zastosowano nową tylną oś i nowe łożyskowa­nie wahacza. Rezultat był za­uważalny natychmiast.

Stare modele Gold Winga mają wielu amatorów, szczególnie wśród miłośników klasycznych motocykli

We wczesnych egzemplarzach częstym zjawiskiem było wy­palanie uszczelek pod gło­wicą. Objawy następowały szybko po sobie: pierwszym symptomem była obecność oleju w zbiorniczku wyrównawczym cieczy chłodzącej, następnym biały obłok wy­dobywający się z jednej z rur wydechowych – widomy znak, że płyn przedostaje się do komory spalania. Ale gdy podczas pracy silnika w zbiorniczku wyrównaw­czym widać było bulgoczące pęcherzyki gazów, była to najwyższa pora na naprawę. Co by jednak nie mówić, sil­nik imponował żywotnością, a przebiegi ponad 100 tysięcy kilometrów do remontu nie należą do rzadkości. W ostatnich latach pro­dukcji modelu GL 1000 z po­wodu zaostrzenia przepisów dotyczących czystości spalin, zmniejszono moc silnika z 82 do 78 KM poprzez zmianę walków rozrządu i zmniej­szenie średnicy gardzieli gaź­ników. Rok 1980 był ostatnim rokiem produkcji modelu GL 1000. Zastąpił go nowszy GL 1100. 

Następca tronu: Gold Wing GL 1500

Więcej o historii modelu Gold Wing przeczytacie w artykule Lecha Potyńskiego.

KOMENTARZE
Krzysztof Wydrzycki

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026