Być czy mieć? | Okiem Lecha

Te pancerne urządzenia, skonstruowane właśnie tak, aby porzucenie gdziekolwiek nie robiło im większej krzywdy, nie są jedynie dowodem na neoelektryfikację miast, ale także (a może i głównie) na zmianę mentalności społeczeństwa. Nie mam większego pojęcia o socjologii, więc mogę się jedynie domyślać, że ich użytkownicy to ludzie młodzi. I nie chodzi tu jedynie o ich zdolności fizyczne, tylko raczej o umiejętność w poruszaniu się w świecie wirtualnych aplikacji, umożliwiających korzystanie z tych urządzeń. Przyznam się – ja nie umiem – jakoś przykłada się gdzieś telefon komórkowy i hulajnoga ożywa. Mało tego, w niczym to cyfrowe wykluczenie mi nie przeszkadza.

Ale generalnie nie tego miały dotyczyć moje nieco pokrętne dywagacje. Chodzi o fakt, że ich użytkownicy wolą jedynie z nich korzystać, a nie posiadać na własność. Kiedyś było to nie do pomyślenia. Każdy, komu rodzice w czasach PRLu sprawili jakikolwiek pojazd wyposażony w dwa koła, pilnował go jak największego skarbu. Mam nawet takie podejrzenie, że niektórzy z czystego sentymentu trzymają te precjoza w piwnicach czy komórkach, mimo że wagowo dawno już przekroczyli założony przez konstruktora dopuszczalny nacisk na oś.

Nie tak dawno w odmętach internetu wyszperałem artykuł, w którym autor zastanawia się, czy lepsze, a przynajmniej bardziej pragmatyczne, jest posiadanie własnego motocykla, czy korzystanie z coraz liczniejszych wypożyczalni. Pod uwagę wzięte zostały koszty zakupu (raty kredytu, czy leasingu), ubezpieczenia, serwisy, garażowanie versus prosty wynajem. Przy pomocy liczb, z którymi trudno przecież dyskutować, udało się udowodnić tezę, że jeżeli jeździsz sporadycznie (do 3 tysięcy km rocznie) i lubisz to robić nowymi i drogimi motocyklami, to rzeczywiście wypożyczenie może mieć sens. Przy nieco szerszych założeniach – większe przebiegi roczne i tańszy własny motocykl, to takie kalkulacje się już nieco rozjeżdżają. Ale to tylko jeden – można powiedzieć merkantylny – aspekt problemu. Oczywiście, że każdy właściciel motocykla ponosi koszty, ale ma za to coś, czego nie da mu wypożyczalnia. Jak najdzie go ochota, to po prostu wyciąga maszynę z garażu i jedzie, gdzie mu się podoba. Nawet w Boże Ciało, czy Lany Poniedziałek. Bez konieczności wcześniejszych poszukiwań wypożyczalni, rezerwacji i limitu kilometrów. Jak ma taki kaprys, to w środku nocy zadzwoni do kumpla, zaprosi go na piwko i wspólne polerowanie chromów.

Z drugiej jednak strony – gdy chcę popływać żaglówką, czy spędzić urlop w kamperze, nie muszę ich przez cały rok trzymać pod parą. Mało tego – wersja wypożyczenia domu z żaglami czy na kołach, wydaje mi się być zdecydowanie bardziej rozsądną, niż kosztowne ich utrzymanie i wcale nie dziwią mnie takie wybory. W takim rozumowaniu można przecież pójść dalej – znacznie łatwiej i przyjemniej dla portfela jest wynająć sobie na tydzień dom na Bali, niż kupować go na własność.

Jest tylko pewna różnica, która stawia motocykl w nieco innej pozycji. Jest znacznie mniejszy i mniej kłopotliwy w utrzymaniu, niż jacht, kamper, czy najskromniejszy nawet domek na Bali. Znacznie łatwiej jest, nawet w centrum wielkiego miasta, zakotwiczyć przy latarni dwa koła, niż przyczepę z łodzią, nie mówiąc już o jakichś większych gabarytach. Taki jestem cwany w swoich przemyśleniach, ale gdybym miał okazję skoczyć na kilka dni do Hiszpanii czy Grecji „na motorki”, to przyznam szczerze – nie chciałoby mi się gonić autostradami kilka tysięcy kilometrów, żeby na miejscu chwilę pokręcić się po górskich serpentynach. Można przecież polecieć na miejsce samolotem i już tam wypożyczyć maszynę. Zdaje się nawet, że z takiego rozwiązania korzysta coraz większa liczba naszych motocyklistów.

No to w końcu jak? Posiadać, czy tylko użytkować? Ten dylemat – być czy mieć, postawiony dawno temu przez Ericha Fromma moim zdaniem akurat w przypadku motocykli nie ma zastosowania, bo jedno drugiemu nie przeszkadza. Oczywiście, że najlepiej jest mieć i to kilka motocykli do różnych zastosowań, a jak jest potrzeba, to jeszcze coś tam dopożyczyć na chwilę!

KOMENTARZE
Lech Potyński

Od samego początku w „Świecie Motocykli”. To on, w zaciszu bielańskich garaży, wspólnie z Erwinem Gorczycą, Robertem Więckiewiczem i Krzysztofem Wydrzyckim składał pierwszy numer naszego magazynu. Miłośnik oldtimerów. Niezłomnie wierzy, że uda mu się uzbierać wszystkie stare rzeczy świata.

Recent Posts

Voge 900 DSX. Wycieczka po tożsamość

Chyba nikomu nie umknął "bum" chińskiej motoryzacji wyskakującej z lodówki. W świetle tego zacząłem się…

9 lipca 2026

MotoGP: 19-latka jeździ motocyklem Marca Marqueza na Misano!

Zaledwie 19-letnia Kayla Yaakov, która coraz śmielej poczyna sobie w MotoAmerica, w miniony weekend spełniła…

8 lipca 2026

Triumph TR6 „Wild Pigeon” – Heiwa Motorcycle. Spokój formy. Siła prostoty.

Urodzić się w Hiroszimie, to nie tylko dorastać w cieniu tragicznej historii pierwszego wykorzystania bomby…

8 lipca 2026

MotoGP: Marc Marquez znów zostanie królem Sachsenringu? Kto wygra GP Niemiec?

Czy Marc Marquez sięgnie po swoje 10. zwycięstwo w MotoGP na Sachsenringu? A może to…

8 lipca 2026

Sprzedaż motocykli w Polsce z rekordowym półroczem. Chińczycy wkraczają na podium!

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego podsumował czerwiec i pierwsze półrocze na polskim rynku motocykli i motorowerów.…

8 lipca 2026

World Ducati Week 2026. Ponad 100 tysięcy Ducatisti świętowało 100-lecie włoskiej marki

World Ducati Week 2026 zapisze się w historii jako największa i najbardziej wyjątkowa edycja tego…

8 lipca 2026