Na skróty:
O tym, że Triumph Tiger 900 powstanie, dowiedzieliśmy się jeszcze w zeszłym roku, ale nie wiedzieliśmy nic o jego specyfikacji. Początkowo podejrzewaliśmy, że na poważne modyfikacje nie ma co liczyć, bo przecież w 2018 roku pojawiła się nowa osiemsetka. Podczas prezentacji, szybko można było się jednak przekonać, że Triumph nie posunął się tylko do rozwiercenia silnika. Oprócz większych tłoków i cylindrów są jeszcze nowe korbowody, wałki rozrządu i nowe czasy otwarcia zaworów, zmienione kanały dolotowe w głowicy, mniejsza miska olejowa (silnik jest przez to niższy) oraz nowe dekle wykonane z magnezu.
Silnik w dodatku jest teraz lżejszy o 2,5 kg, zaś całość motocykla waży o 5 kg mniej. Jednak najpoważniejszą różnicą w stosunku do poprzedniego modelu jest nowy wał korbowy, z czopami przesuniętymi o 90°, a nie 120 jak było wcześniej. Zmieniła się także kolejność zapłonu w cylindrach. Zamiast 1-2-3, teraz zapłon następuję w kolejności 1-3-2 cylinder.
Taki zabieg ma na celu wzmocnienie niskiego i średniego zakresu obrotów. Według zapewnień producenta mocy w średnim zakresie jest o 12% więcej, natomiast momentu o 10%. Jeśli chodzi o wartości maksymalne, to zwiększył się jedynie moment obrotowy do 87 Nm, czyli aż o 8 Nm! Moc pozostała na poziomie 95 KM (można więc Tigera skastrować do wymagań prawka A2). Silnik jest także przechylony o 6,8° w kierunku przedniego koła i umieszczony niżej o 42 mm, co oczywiście ma obniżyć środek ciężkości.
Skoro silnik został przesunięty, to rama oczywiście też nie została po staremu. Wciąż jest stalowa, ale zaprojektowano ją od nowa i co ważne – w końcu stelaż tylny jest do niej przykręcany, a nie spawany. Niby drobnostka, ale w razie gleby czy wypadku ułatwia naprawę! Cieszy też fakt, że zmianie uległo nazewnictwo wersji Tigera. Zamiast trzyliterowych skrótów, teraz jest po prostu Tiger 900 (46 tys. zł), Tiger 900 GT/Pro (53,7/61,8 tys. zł) oraz Tiger 900 Rally/Pro (57,5/63,5 tys. zł). Pierwsza wersja to po prostu „golas” – koło 19” z przodu, zawieszenia Marzocchi bez regulacji, brak wybajerzonego ekranu i dwa tryby jazdy – rain i road. GT jest jego odmianą na wypasie. Regulowane zawieszenie Marzocchi (w wariancie pro półaktywne z tyłu), ledowe światła do jazdy dziennej, cztery tryby jazdy, cornering ABS, 7” wyświetlacz, podgrzewane manetki oraz tempomat.
W wersji Pro montowane są jeszcze quickshifter, podgrzewanie kanapy, system multimedialny My Triumph, stopka centralna, tryb rider (pozwala ustawić elektronikę pod siebie) oraz światła przeciwmgłowe. W odmianie Rally, zamiast zawieszeń Marzocchi, postawiono na regulowane amortyzatory marki Showa o większych skokach oraz na wyższą kierownicę i koła szprychowe – 17” z tyłu i 21” z przodu. Pozostałe dodatki są takie same. W wersji Rally Pro, oprócz opcji z GT Pro, znaleźć można jeszcze aluminiową osłonę silnika, gmole silnika i tryb Off-Road Pro, w którym można całkowicie wyłączyć ABS (przód i tył) oraz kontrolę trakcji.
Podczas prezentacji do dyspozycji mieliśmy dwa modele. Na początku dostałem przydział na GT Pro. Od razu dało się wyczuć, że klimat panujący za sterami jest podobny jak w osiemsetce – wąski zbiornik, szeroka (nawet szersza) kanapa i poczucie smukłości motocykla. Jedynie nogi zdają się być dość mocno podkurczone – czy za mocno, to się dopiero okaże. Wrażenie podobieństwa zniknęło w momencie odpalenia silnika. Zamiast miarowego świstu podszytego mruczeniem, trzycylindrówka generuje teraz dźwięk jakby była… widlakiem! Nadal jednak można go uznać za przyjemny. Zwłaszcza, że gdy ruszyliśmy, od razu pokazał się z dobrej strony. Inżynierowie nie kłamali. Środkowy zakres obrotów jest naprawdę mocarny. Właściwie już od 3 tys. obr./min silnik zaczyna przyjemnie przyśpieszać, ale od ok. 4,5 tys zaczyna pokazywać charakter. Rzadko kiedy będzie potrzeba wspinania się na wysokie obroty. Zwłaszcza, że silnik Tigera w nowym wcieleniu trochę stracił na kulturze i powyżej 6 tys. obrotów zaczyna irytująco wibrować… Na szczęście poza autostradą, przebywanie na takich obrotach nie jest częste ani długie. Na naszej 450 km trasie testowej składającej się z przelotówek po bocznych drogach gdzie kiedyś był asfalt, przejazdach po wioskach i w niektórych miejscach z krętych dróg, nieszczególnie mi to dokuczało, bo takich obrotów w tych warunkach nie trzeba utrzymywać długo. Irytowało to dopiero podczas jazdy na autostradzie. Tak więc Tiger 900 nie jest sprzętem nadającym się do długich przelotów po prostych, ale przecież nie o to chodzi w turystyce.
W tym „bardziej właściwym” użytku turystycznym, spisywał się natomiast wspaniale. Wszelkie dziury, a tych nie brakowało, były wybierane przez bardzo sprawnie działający zawias. W ustawieniu „Comfort” można było się poczuć jak na miękkim tapczanie, a i na „Normal” też było bardzo przyjemnie. Sport natomiast bardzo stabilnie sprawował się podczas jazdy po zakrętach, które Tiger 900 bardzo lubi. Pięknie współpracuje z kierowcą, nie stawiając większego oporu przed złożeniem i dając przyjemne czucie tego co dzieje się z kołami. Mało tego, jak się okazało po 200 km, odbywa się to bez uczucia dyskomfortu w kolanach – tak więc obawa o zbyt wysoko umieszczone podnóżki była nieuzasadniona. Jednak Tiger 900 Rally Pro przyćmił nieco swojego szosowego kuzyna. Pomimo większego koła z przodu, nie było czuć szczególnie większego oporu przed zmianą kierunków jazdy, natomiast dzięki wyższej kierownicy, samo wyczucie motocykla i płynność jazdy była jeszcze większa niż w GT Pro.
Zawieszenie co prawda nieco gorzej radziło sobie z mniejszymi dziurami, ale i tak nie można mówić o braku komfortu. Rally ma jeszcze w zanadrzu asa w rękawie pod postacią zdolności terenowych. Co prawda gdy kolejnego dnia pojechaliśmy w teren, nie układało się między nami, bo silnik bardzo szybko gasł na hamowaniach z półsprzęgłem, a odpala tak samo jak stary Tiger – czyli czasem się zawiesi i trzeba wyłączyć zapłon. W końcu jednak dogadaliśmy się i udało mi się go utrzymywać przy życiu. Wtedy, Rally Pro dał się poznać jako zwinny i posłuszny motocykl, w dodatku pozwalający na naprawdę sporo. Bez dwóch zdań, zawieszenie to istna petarda. Wybiera wszystko i nie wymięka nawet na dużych kamieniach, co uratowało mi tyłek nie raz. Z szybką jazdą czy małymi skokami (dużych nie mieliśmy) też radzi sobie bez problemu. Rally Pro to naprawdę fantastycznie uniwersalny motocykl i moim zdaniem to najfajniejsza wersja Tigera 900, choć nie da się ukryć, że bardziej przypasuje kierowcom powyżej 180 cm. Niżsi redaktorzy mieli z nim czasem problem.
Po spędzeniu trzech dni i przejechaniu prawie 800 km na Tigerach 900, mogę z całą pewnością stwierdzić, że to udane motocykle i są godnymi następcami osiemsetki. Nie ukrywam jednak, że jeszcze trochę szumi mi w głowie po trasie, więc więcej informacji, przekażę wam w jednym z kolejnych wydań naszego magazynu. Zatem do zobaczenia „w papierze”!
DANE TECHNICZNE
Triumph Tiger 900 GT (Rally)
SILNIK
Typ: czterosuwowy, trzycylindrowy
Układ: rzędowy, DOHC 4V
Pojemność skokowa: 888 ccm
Średnica x skok tłoka: 78 mm x 61,9 mm
Stopień sprężania: 11,27:1
Moc maksymalna: 95 KM przy 8750 obr./min
Moment obrotowy: 87 Nm przy 7250 obr./min
Zasilanie: wielopunktowy wtrysk paliwa
Smarowanie: mokra miska olejowa
PRZENIESIENIE NAPĘDU
Silnik-sprzęgło: koła zębate
Sprzęgło: mokre, wielotarczowe
Skrzynia biegów: sześciostopniowa
Napęd tylnego koła: łańcuch napędowy
PODWOZIE
Rama: z rur stalowych, przestrzenna, silnik jako element nośny
Zawieszenie przednie: Marzocchi USD, regulacja odbicia i dobicia, skok 180 mm (Showa USD, regulacja obicia i dobicia, skok 240 mm)
Zawieszenie tylne: Marzocchi, pełna regulacja, półaktywne w wersji GT Pro, skok 170 mm (Showa, pełna regulacja, skok 230 mm)
Hamulec przedni: podwójny, tarczowy 320 mm, czterotłoczkowy zacisk Brembo Stylema i pompa radialna
Hamulec tylny: pojedynczy, tarczowy, zacisk jednotłoczkowy Brembo
Opony przód / tył: 100/90-19 / 150/70R17 (90/90-21 / 150/70R17)
ELEKTRONIKA
ABS: tak, działający w złożeniu
Kontrola trakcji: tak, regulowana
Inne: Tryby jazdy, system multimedialny, podgrzewane manetki i kanapy, półaktywne zawieszenie (w wersji GT Pro), tempomat, światła led,
WYMIARY I MASY
Długość:
Szerokość: 930 (935) mm
Wysokość: 1410 (1452)
Wysokość siedzenia: 810-830 mm (850-870 mm)
Rozstaw osi: 1556 mm (1551 mm)
Minimalny prześwit: 133,3 mm (145,8 mm)
Kąt pochylenia główki ramy: 24,6 (24,4)°
Masa pojazdu bez paliwa:194-198 (196-201) kg – w zależności od wersji
Zbiornik paliwa: 20 L
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…