Na skróty:
Takich wrażeń, jakie zafundowali nam organizatorzy i zawodnicy podczas finału World Enduro Super Series nie powstydziłyby się najmocniejsze holywoodzkie dreszczowce. Hardkorowa trasa, która dała porządnie w kość najlepszym zawodnikom na świecie, tysiące kibiców i szalona pogoń Tadka Błażusiaka za nowym królem WESS – tak w skrócie wyglądał GetzenRodeo 2019.
Półtorej godzinne kwalifikacje i prawie dwugodzinny wyścig główny zamieniły finał WESS w bez dwóch zdań najbardziej hardkorową rundę tego sezonu. Absolutnie najlepszym zawodnikiem tego dnia od samego rana był Manuel Lettenbichler, który oczywiście mógł liczyć na doping i wsparcie swoich rodaków. Wydawało się, że nikt nie będzie w stanie dotrzymać tempa w finałowym wyścigu świeżo upieczonemu Mistrzowi WESS, który w kwalifikacjach zdublował wszystkich przeciwników. W ostatnim starciu, do którego weszło 20 najszybszych jeźdźców Lettenbichler od początku jechał na prowadzeniu i zaczął budować sobie przewagę. Drugi po kwalifikacjach Taddy, szybko spadł na trzecie miejsce, ale nie miał zamiaru odpuścić walki o zwycięstwo.
Najpierw Błażusiak uporał się z Alfredo Gomezem, a potem na celownik wziął prowadzącego Lettenbichlera, do którego systematycznie odrabiał straty. Taddy dopadł Manuela na 10 minut przed końcem wyścigu i rozpoczęła się szalona walka o zwycięstwo. Na ostatnim okrążeniu Polak wyprzedził Niemca na jednym z podjazdów i jako pierwszy wjechał na jeden z najtrudniejszych, kamienistych podjazdów na trasie. Niestety, nie udało mu się tam wjechać ani za pierwszym, ani za drugim razem i Lettenbicher odzyskał prowadzenie. Prowadząca dwójka zdublowała wszystkich rywali i jako jedyni mieli pokonać finałowy odcinek trasy – Red Bull X-Loop. Jako pierwszy wjechał tam Manuel, który rozpoczął morderczą walkę o dotarcie do mety. Tadkowi tuż po wjechaniu na tę sekcję posłuszeństwa odmówił motocykl i nie był w stanie dojechać do mety. Podczas gdy Lettenbichler powoli docierał do mety, Alfredo Gómez odrobił zdublowane okrążenie i wjechał na Red Bull X-Loop wyprzedzając Błażusiaka.
Ostatecznie zawody wygrał Manuel Lettenbichler, który przypieczętował tytuł w WESS 2019. Drugie miejsce zajął Alfredo Gómez, a trzeci sklasyfikowany został Błażusiak, który w klasyfikacji generalnej awansował z siódmego miejsca na czwarte. Pewnie nie tak wyobrażał sobie ostateczne wyniki Taddy, szczególnie w trakcie wyścigu, kiedy złapał wiatr w skrzydła i pędził po zwycięstwo. Należą mu się jednak ogromne brawa i słowa uznania za ostrą walkę do samego końca oraz potężne emocje, których nam dostarczył.
Pozostało czekać nam najpierw na Mistrzostwa Świata SuperEnduro 2019/2020 z dwoma przystankami w Polsce w kalendarzu, a potem na kolejny sezon WESS 2020 z powracającym Red Bull 111 Megawatt!
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…