Na skróty:
Zaczniemy od egzemplarza numer 57 ze 100 wyprodukowanych, bo ten jest najświeższy. Motocykl pojawił się niedawno w serwisie Bring a Trailer i nie został sprzedany, bo licytacja nie osiągnęła ceny minimalnej. Jaka to kwota? Tego nie wiemy, bo sprzedający nie udostępnił takiej informacji. Wiadomo jednak, że po 30 ofertach stanęło na kwocie 101 tys. dolarów.
W momencie premiery cena motocykla wynosiła 108 tys. euro, a więc ok. 119 tys. dolarów, które obecnie mają wartość 135,4 tys. dolarów. Nie wiadomo, czy motocykl był używany, ale sądząc po stanie opon, raczej stał gdzieś jako mebel. Trudno się dziwić, bo nie ma homologacji drogowej, a na tor również trochę strach nim wyjechać w obawie o to, czy przy ewentualnym uszkodzeniu w ogóle dałoby się go z powrotem poskładać.
W zeszłym roku pojawiły się aż 2 oferty sprzedaży tego wyjątkowego motocykla. Wtedy motocykl z numerem 73 pojawił się w ofercie Sotheby’s Motorsport. Ponownie mieliśmy do czynienia z egzemplarzem kolekcjonerskim, który prawdopodobnie nigdy nie był jeżdżony, ale motocykl miał wykonywane przeglądy i nawet wymieniono mu akumulator.
Aston Martin AMB 001 – 73 z 100 / fot. Sotheby’s
Co prawda w tym przypadku motocykl został sprzedany, ale nie można mówić o tym, że sprzedający na tym zyskał, a przynajmniej nie tyle, na ile z pewnością liczył, gdy kupował ten wyjątkowy sprzęt. Motocykl ponownie pochodził ze Stanów Zjednoczonych. Pojawiło się łącznie 57 ofert, a cena końcowa wyniosła 131,2 tys. dolarów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wartość dolara z 2022 r. w 2025 r., to sprzedający zarobił mniej niż 1 tys. dolarów, ale za to uwolnił środki.
Był też egzemplarz z numerem 63, którego wystawiano przez serwis Broad Arrow Auctions w ramach The Zoute Concours Auction. Nie wiadomo, czy ktokolwiek się nim zainteresował, ale kiedy wchodzimy na archiwalną stronę oferty, to widnieje dopisek, że maszyna nie została sprzedana. W informacji zapowiadającej licytację optymistycznie zakładano, że cena dobije nawet do 250 tys. euro.
W 2024 r. z kolei ktoś próbował sprzedać motocykl Aston Martin AMB 001 w wersji PRO. W opisie czytamy, że to pierwszy egzemplarz dostarczony do klienta w Wielkiej Brytanii i nigdy nie był jeżdżony, ale uruchamiano go w celu sprawdzenia. Wtedy przewidywano, że cena może sięgnąć nawet 200 tys. funtów, ale ostatecznie nie udało się osiągnąć ceny minimalnej i motocykl nie został sprzedany.
Aston Martin AMB 001 PRO – 8 z 88 / fot. Iconic Auctioneers
Wydawałoby się, że Aston Martin AMB 001 ma wszystko, żeby osiągać kosmiczne ceny na aukcjach. Został opracowany w wyniku współpracy producenta egzotycznych samochodów, którymi poruszał się sam James Bond i legendarnej marki motocyklowej Brough Superior, określanej mianem Rolls-Royce’a wśród motocykli. Ma mocny silnik z doładowaniem, skomplikowane zawieszenie i jest zbudowany z super lekkich materiałów. Na dodatek wypuszczono tylko 100 sztuk wersji podstawowej i 88 wersji PRO.
Zakup motocykla na zasadzie spekulacji, czy będzie dobrą inwestycją, jest trudniejszy niż w przypadku samochodów, gdzie znacznie łatwiej o zarobek. W ostatnich latach swoje umiłowanie do produkcji limitowanych edycji motocykli dość intensywnie pokazują np. Triumph, MV Agusta i Ducati. To sprawia, że choć te motocykle są wyjątkowe, to kiedy słyszymy o kolejnej limitowanej edycji, nie wzbudza ona należytej ekscytacji.
Ducati Panigale V4 Tricolore / fot. Ducati
Sam rynek również nie pomaga i jest dość nieprzewidywalny. Przykłady? Kiedy KTM wypuścił pierwszy motocykl w kolaboracji z Brabusem, wydawało się, że wyprzeda się w mgnieniu oka, bo to pierwsze takie przedsięwzięcie, na dodatek motocykl ma homologację drogową i cena startowa może być akceptowalna. Z ciekawości zapisałem się na listę chętnych na zakup i jeszcze rok po premierze bombardowano mnie mailami, że jak chcę taki motocykl, to mają wolne sztuki.
Ze współczesnych limitowanych edycji motocykli przychodzą mi do głowy tylko dwa przypadki, gdzie zakup faktycznie okazał się doskonałą inwestycją. Pierwszy to Honda RC213V-S, która w 2023 r. została najdroższym japońskim motocyklem sprzedanym na aukcji. Drugi to Vespa 946 Emporio Armani, która jest chyba jedyną tak wysoko cenioną Vespą 946. Kiedy była na rynku, kosztowała mniej niż 50 tys. zł, a obecnie trzeba za nią zapłacić ponad 100 tys. zł, nawet za egzemplarze, które mają kilka tysięcy kilometrów przebiegu.
Vespa 946 Emporio Armani / fot. Vespa
Z drugiej strony, można słusznie zwrócić uwagę, że motocykle powinny służyć do jeżdżenia, a nie do trzymania pod kocem i spekulowania, jednak wszyscy wiemy, że świat jest zbudowany trochę inaczej.
Spośród wszystkich internetowych fraz związanych z motocyklową techniką jazdy, hamowanie w zakręcie (trail braking) jest…
MotoGP od sezonu 2027 ma wejść w nową erę, ale wygląda na to, że rewolucja…
Sardynia znów pokazała, że w Supermoto nie ma miejsca na półśrodki. Druga runda Mistrzostw Europy…
Grupa Bajaj Mobility, bo tak nazywa się teraz właściciel marki KTM, zaprezentowała wyniki za pierwszy…
Był czas, kiedy producenci motocykli prześcigali się w tym, kto stworzy najmocniejszy i najszybszy motocykl.…
XIX Rajd Motocykli Zabytkowych Śladami Piastów już po raz czwarty będzie jednocześnie rundą Mistrzostw Polski…