Eliasz Dawidson: Przede wszystkim dziękuję, że nas tak wspaniałe ugościłeś w Andaluzji i pozwoliłeś posmakować trochę raju. Szkolenie Graham Jarvis Signature Tour to wspaniała rzecz. Powiedz, jak to jest żyć w takim miejscu?
Graham Jarvis: Przyjemność po mojej stronie. A jak może się żyć w raju?! Po prostu wspaniale! W końcu, jak sam zauważyłeś, to idealne miejsce do uprawiania enduro. Pogoda przez cały rok jest dobra do jeżdżenia, więc mogę trenować zarówno podczas sezonu, jak i poza nim. Do tego w Andaluzji wciąż panuje spora wolność, jeżeli chodzi o przepisy i ich egzekwowanie, jeździć można dosłownie wszędzie.
ED: Muszę przyznać, że tereny tutaj są świetne, chociaż upał momentami był dla mnie zbyt duży i można było dostać wycisk nawet stojąc w miejscu. Czy właśnie dlatego wybrałeś Andaluzję?
GJ: To jedyne takie miejsce na Ziemi, gdzie praktycznie nie ma trakcji. Wystarczy wyjechać centymetr poniżej śladu i już będziemy się osuwać. Trzeba więc być piekielnie precyzyjnym i umieć szukać nawet znikomej przyczepności. Do tego żar lejący się z nieba to dodatkowy atut, jeśli chodzi o treningi. Jak już się raz zaaklimatyzujesz, będziesz w stanie ścigać się wszędzie i ciężko ci będzie się gdzieś „zagotować” na motocyklu. Ale poza tym wszystkim Andaluzję wybrałem ze względu na wolność i tolerancję dla enduro. Bez problemu możemy organizować tutaj wycieczki po pięknych terenach, w ich trakcie zajeżdżać do wiosek i miasteczek na obiad, picie czy tankowanie i ruszać dalej. Nawet jadąc samochodem autostradą bez problemu można wypatrzeć na łąkach i zboczach gór niezliczoną ilość śladów. Ludzie tutaj nie mają (jeszcze) nic przeciwko uprawianiu enduro – nawet cieszą się i pozdrawiają, gdy widzą grupy motocyklistów.
GJ: Dla wielu osób żyjących tutaj turyści i endurowcy to główne źródło utrzymania. Nie jestem tutaj jedyną osobą prowadzącą takie wycieczki połączone z treningami, a dla miejscowych każdy, kto zostawi trochę pieniędzy – czy to w sklepie, restauracji, w barze czy na zakupach – jest mile widziany. Poza tym dużo się tutaj nie dzieje, więc widok grupy kolorowych motocyklistów to dla większości jest nadal jakaś atrakcja.
ED: Jak widać twoje treningi tutaj przynoszą efekty, bo cały czas jesteś w ścisłym czubie. Jak to robisz, że w wieku 46 lat nadal potrafisz jeszcze „wyjaśnić” o połowę młodszych zawodników?
GJ: W sumie to nie wiem (śmiech). Staram się robić swoje, dobrze bawić się na motocyklu i jeździć jak najwięcej. W moim wieku ważne jest utrzymanie kondycji na najwyższym poziomie, bo tempo na każdych zawodach jest już bardzo mocne. Staram się więc cały czas trenować, również poza motocyklem, i wzmacniać się, żeby utrzymać formę i ustrzec ciało przed kontuzjami.
Graham i Billy razem. To oznacza, że będzie śmiesznie, ale i niebezpiecznie!
ED: Czyli możesz nas uspokoić i potwierdzić, że jeszcze nie myślisz o zakończeniu kariery?
GJ: Póki co, cały czas skupiam się na najbliższym sezonie. Robię tak od kiedy pamiętam i jakoś tak leci rok za rokiem. Dopóki będę miał z tego taki sam fun i moje ciało będzie pozwalało mi się ścigać, nigdzie się nie wybieram. Ciężko mi sobie wyobrazić życie bez wyścigów. Staram się nie skupiać na tym, ile jestem starszy od innych zawodników i gdy jeżdżę motocyklem, zdarza mi się nawet zapomnieć o różnicy wieku między nami.
ED: Billy Bolt jest twoim kolegą z zespołu, ale również i rywalem podczas zawodów. Jednak wasza relacja jest wyjątkowa i muszę przyznać, że ogląda się was z ogromną przyjemnością i uśmiechem.
GJ: Z Billym zawsze jest wesoło i myślę, że pasujemy do siebie. On ma w sobie masę energii i dużo dystansu, więc dobrze się dogadujemy. Często sobie nawzajem docinamy i robimy żarty, ale dzięki temu atmosfera w zespole jest niesamowita. Dla Billy’ego najważniejsze jest czerpanie radości z jazdy motocyklem, więc mamy podobne priorytety. Uwielbiam z nim trenować, bo zawsze jest bardzo intensywnie i wesoło. Zawsze podpuszcza mnie na jakieś wyzwania, a ja jego, ale dzięki temu nasz poziom stale rośnie. Zresztą miałeś to okazję zobaczyć na żywo i spróbować tego osobiście.
Jarvis uwielbia demolować swoje posiadłości. W czasie pandemii rozjeździł swojej dziewczynie ogródek, a podczas testów Husqvarny „palił lacza” w basenie!
ED: (Śmiech) I nawet udało mi się przeżyć! To nie tylko był najfajniejszy dzień w moim życiu, ale myślę również, że najwięcej się podczas niego nauczyłem, mimo że twoje rady były bardzo proste.
GJ: Miło mi to słyszeć i muszę przyznać, że dawałeś radę, chociaż widziałem, że pierwszego dnia dostałeś mocno w kość. Ale tak właśnie robi się progres – musisz przełamywać swoje obawy i próbować coraz trudniejszych rzeczy. Czasami nawet takich, które wydają się z pozoru nieosiągalne. Kiedy jednak zobaczysz, że ktoś to zrobił i zrozumiesz, że jest to możliwe, dużo łatwiej jest się przełamać i wskoczyć na kolejny poziom.
ED: Co tobie sprawia największą frajdę podczas takich właśnie szkoleń w ramach Graham Jarvis Signature Tour?
GJ: Patrzenie, jak robicie postępy i jak się dobrze bawicie. Aż ciężko wtedy pomyśleć, że to moja praca.
Eliaszowi udzieliły się środki Grahama i nie mógł nie skorzystać z okazji, żeby wykąpać się w jego basenie
ED: Wolisz organizować takie szkolenia u siebie w Andaluzji, czy wolisz te wycieczki w innych krajach?
GJ: Uwielbiam pokazywać swój dom i swoje tereny nowym gościom, ale uwielbiam też podróżować po całym świecie i jeździć na nowych miejscówkach.
ED: Może więc czas na Graham Jarvis Signature Tour Poland?
GJ: Bardzo chętnie! Uwielbiam zawody w Polsce, ale szczerze to nie widziałem za dużo terenów poza Red Bull 111 Megawatt. Jak tylko będzie okazja, to piszę się już teraz.
ED: W takim razie mamy teraz co organizować! Dzięki jeszcze raz za wszystko i mam nadzieję do zobaczenia w Polsce.
GJ: Również dzięki i oby do zobaczenia!
Król gumowania! Można nawet odnieść wrażenie, że łatwiej mu się jeździ na kole niż chodzi pieszo
Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…
Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…
Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…
Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…
Honda zamierza wprowadzić do Europy motocykl CB400 Super Four E-Clutch, którego koncept zaprezentowano po raz…
W Europie przybywa miejsc, gdzie zamiast karać motocyklistów za przekroczenie prędkości, faktycznie próbuje się dbać…