Na skróty:
Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych XX w. zapisała się w historii motocyklizmu jako era nieobudowanych maszyn o nostalgicznym charakterze. Takie jednoślady nie tylko upodabniały się wyglądem do modeli z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ale miały również silniki nawiązujące swą konstrukcją do pierwowzorów sprzed lat.
Nie wszyscy ulegali tej modzie. Wielu potencjalnych nabywców nie akceptowało bowiem przestarzałych konstrukcji, ich problematycznych własności jezdnych i przeciętnych osiągów. Japońscy producenci szybko znaleźli receptę na pozyskanie takich klientów, budując nieobudowane motocykle według nowatorskiej wówczas koncepcji.
Sięgnięto po silniki typowo sportowych maszyn i wstawiono je w solidne podwozia modeli pozbawionych owiewek. W ten sposób zaczęto tworzyć nowoczesne „golasy”, których największymi atutami były nieprzeciętna dynamika i łatwość prowadzenia, a w których cały techniczny galimatias można było podziwiać praktycznie bez żadnych przeszkód.
Pionierem tego nurtu było Suzuki, które w klasie średniej już w 1995 r. wprowadziło na rynek nieobudowanego Bandita 600 z silnikiem sportowego GSX-R 600. W 1998 r. w ten sam sposób postąpiła Honda, która wykorzystując silnik sportowej CBR 600 F stworzyła Horneta 600.
Hornet, jakiego Europa mogła kupować od 1998 r., miał swój pierwowzór na rynku japońskim. Co prawda tam była to czterocylindrowa „dwieściepięćdziesiątka”, ale nie przeszkadzało to w przejęciu z niej całego podwozia.
Konstrukcję grzbietowej ramy oparto na centralnej, stalowej belce o przekroju prostokątnym. Jej przedłużenie stanowiło podporę dla kanapy i elementów znajdujących się w tylnej części motocykla. W dolnej części zrezygnowano jednak ze stali na rzecz aluminiowych profili, w których osadzono oś wahacza, podnóżki i dźwignie sterujące. Z aluminium wykonano również tylny wahacz. W przednim zawieszeniu zamontowano konwencjonalny widelec teleskopowy.
Układ hamulcowy jako żywo przypominał rozwiązania ze sportowych bolidów. Dwie potężne tarcze hamulcowe z przodu otrzymały pływające mocowania. Były potrzebne, bo potencjał tkwiący w silniku zapierał dech w piersiach. Co prawda w jednostce napędowej przejętej z CBR 600F obniżono moc (ze 105 do 94 KM) i zmieniono charakterystykę, ale wciąż miała ona wiele wigoru.
Celem modyfikacji było uzyskanie odpowiednio dużego momentu obrotowego na niskich i średnich obrotach. Moment maksymalny zmniejszono z 66 do 61 Nm, lecz przy tym zmniejszono również o 1000 obroty, przy których był uzyskiwany (na 9500 zamiast 10 500 obr/min). Dla dynamiki istotny był fakt, że Hornet 600 był aż o 10 kg lżejszy od CBR 600F.
Świeżo upieczony, oczywiście przegrywał w przyśpieszeniu od 0 do 100 km/h z obudowaną CBR 600F, ale wyniku 3,5 s w porównaniu z 3,1 s wcale nie musiał się wstydzić. Gorzej było z prędkością maksymalną, bo nieubłagana aerodynamika zrobiła swoje. Mimo to 225 km/h i tak było godne podziwu jak na nieobudowany motocykl. Sportowa CBR 600F była tylko o 17 km/h szybsza.
>>>JAKI MOTOCYKL DO 5 TYS. ZŁ. I NA PRAWO JAZDY A2?<<<
Inna sprawa, jakim wysiłkiem musiał okupić kierowca taką prędkość. Dla tych, którzy chcieli jeździć szybko bez dokuczliwego naporu powietrza przygotowano Horneta z mocowaną do ramy owiewką przy reflektorze (wersja S).
Motocykl wszedł do sprzedaży w sezonie 2000, lecz maszyna nadal ewoluowała. Do jego obu odmian wprowadzono kilka dalszych zmian, które poprawiły osiągi, prowadzenie i funkcjonalność. Średnicę obręczy przedniego koła zwiększono z 16 do 17 cali, a szerokość przedniej opony zmniejszono ze 130 do 120 mm.
Do układu zapłonowego wprowadzono mikroprocesor, a przednie hamulce zmodyfikowano pod kątem bardziej precyzyjnego działania. Deską rozdzielczą, chociaż wciąż tradycyjną z wyglądu, zaczęła zarządzać elektronika.
Zupełnie nowy Hornet drugiej generacji pojawił się w 2003 r. W jego przypadku zmiany były dużo bardziej zaawansowane. Kompletnie zmieniono układ zasilania silnika, wstawiając nowe gaźniki i zmodyfikowano katalityczny układ dopalania spalin. Wszystko po to, by spełnić wymagania normy czystości gazów wydechowych Euro 2 (poprzednik spełniał normę Euro 1).
Poprawki w zawieszeniach miały zaowocować lepszym prowadzeniem. Przekonstruowano zbiornik paliwa i kanapę. Wprowadzono również całkowicie elektroniczne wskaźniki.
Istotną modyfikacją była rezygnacja ze starego typu reflektora z ryflowanym szkłem. Nowa lampa przednia zyskała odbłyśnik wykonany w komputerowej technologii FF i została osłonięta zupełnie przeźroczystą szybą. W 2005 r. Honda zdecydowała się zmienić konwencjonalny widelec na teleskopy pracujące w układzie upside-down. Kokpit z dwoma okrągłymi wskaźnikami zastąpiono niewielkim panelem z okrągłym obrotomierzem i prostokątnym wyświetlaczem ciekłokrystlicznym. Zmodyfikowano też kilka drobiazgów w przełącznikach na kierownicy.
W 2007 r. na drogi wyjechał zupełnie nowy Hornet, o bardziej agresywnej linii, wyraźniej nawiązującej do streetfighterów. Radykalnie zmniejszono szerokość kanapy i części tylnej, za to zbiornik paliwa, mimo zamontowania w jego wnętrzu elektrycznej pompy paliwa, zyskał dodatkowe 2 l pojemności.
Tylną lampę wykonano w technologii diodowej (LED), zmodyfikowano również przedni reflektor. Od nowa zaprojektowano wahacz, obręcze kół i ramę, skupiając się głównie na zmniejszeniu masy jednośladu.
Zobacz także: Honda CB 600 Hornet widziana z tylnego siodełka
Zasadniczy element nośny wciąż miał układ grzbietowy, z centralną rurą, ale tym razem w całości został wykonany ze stopów lekkich. Wydłużono rozstaw osi, o 20 mm zwiększono średnicę tylnej tarczy hamulcowej. Oprócz standardowych hamulców z dwutłoczkowymi zaciskami z przodu i jednotłoczkowym z tyłu można było zamawiać wersje ze zintegrowanym układem Combined ABS, wykorzystującym zaciski trzytłoczkowe przy przednich tarczach.
W silniku nastąpiła prawdziwa rewolucja, bowiem miejsce gaźników zajął układ wtryskowy. Moc maksymalna wzrosła do 102 KM (CBR 600 F miała wówczas 109 KM). Nowa jednostka napędowa była lżejsza o 5 kg. Już to sprzyjało osiągom i prowadzeniu, a dodatkowo udało się jeszcze obniżyć środek ciężkości motocykla i bardziej skoncentrować jego masę.
Bardzo pomógł w tym nowy, nisko poprowadzony układ wydechowy. Tłumik przy kanapie odszedł tym samym do przeszłości. Wtrysk paliwa i nowy układ katalityczny pozwoliły dostosować skład spalin do normy Euro 3. Kolejne poważne zmiany wprowadzono do Horneta w 2009 r.
Jeśli istnieje coś, co można nazwać motocyklem uniwersalnym, to Hornet 600 jest z pewnością czymś takim. Równie dobrze można dosiadać go, żeby dojeżdżać do pracy czy szkoły, jak i by wypuścić się na pozamiejskie wojaże. Niestraszny mu ani gęsty ruch drogowy, bo wyprzedzanie to na Hornecie dość proste ćwiczenie, ani solidne obciążenie (2 osoby i bagaż). Mocny czterocylindrowiec nigdy nie dostaje zadyszki. Doświadczeni jeźdźcy mogą w wolnych chwilach trochę poharcować, upajając się przyśpieszeniami i pokazując od czasu do czasu zbyt dumnym właścicielom sportowych bolidów, co potrafi mocny „golas”. A potrafi naprawdę wiele. Umilanie jazdy to jego specjalność.
>>>NAJBARDZIEJ NIEDOCENIONY NAKED BIKE?<<<
Dziecinnie proste prowadzenie, pewność zachowań na drodze, nadwyżka dynamiki, którą można wykorzystywać w rozmaity sposób – to tylko niektóre z zalet Horneta 600.
Kolejną stanowi bardzo niska awaryjność, podobna jak w CBR 600 F. W Hornecie nie notuje się ani problemów z korozją, ani żadnych typowych awarii mechanicznych. Dlatego oględziny używanego egzemplarza można sprowadzić do sprawdzenia miejsc standardowo wymagających kontroli. Oczywiście trzeba zwrócić uwagę, czy motocykl nie ma powypadkowych pamiątek i czy jest zadbany od strony serwisowej. Jeśli tak, to zakup Horneta 600 można polecić z pełną odpowiedzialnością, zalecając przy okazji targowanie się o cenę. Bo ta zazwyczaj jest dość wygórowana.
+ Mocny silnik
+ Znakomite osiągi
+ Pewne prowadzenie
+ Skuteczne hamulce
+ Niska awaryjność
+ Wysoka jakość wykonania
– Przeciętna elastyczność silnika
– Wysoka cena
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…